Ogromne kolejki, brak personelu, dzieci padające na podłogę ze zmęczenia. Poniedziałkowy poranek na lotnisku Arlanda przypominał sceny z filmu katastroficznego. Jak informuje Aftonbladet, dziesiątki pasażerów Ryanaira spóźniło się na loty do Włoch, mimo że wielu z nich pojawiło się na lotnisku 2–3 godziny przed odlotem. To już drugi taki incydent w ciągu kilku tygodni. Linia nie wypłaci odszkodowania.
Sprawa jest kolejnym w serii przykładów tego samego problemu, o którym pisaliśmy w artykule „Ryanair ogłasza nowe zasady odprawy” – od 10 listopada 2026 roku odprawa i nadanie bagażu będą zamykane 60 minut przed odlotem, zamiast dotychczasowych 40 minut. Ta zmiana miała zapobiec dokładnie takim sytuacjom jak dzisiejszy poranek na Arlandzie. Do listopada jednak stare zasady wciąż obowiązują – a ich egzekwowanie okazuje się, delikatnie mówiąc, chaotyczne.
Chaos Ryanaira na Arlandzie – co się stało
Jedna z pasażerek, która miała lecieć na Sycylię o godzinie 5:55, była na lotnisku już o 3:30 – czyli 2 godziny i 25 minut przed odlotem. Nie zdążyła. Powód: kolejki do stanowisk odprawy Ryanaira były tak długie, że mimo wczesnego przybycia nie udało się dojść do samolotu. Personelu było za mało, wszystkie loty miały tę samą godzinę odlotu, a stanowiska nie mogły obsłużyć wszystkich pasażerów.
„Z jakiegoś powodu na lotnisku Arlanda nie było personelu. Obwiniają podróżnych i mówią, że naszym obowiązkiem jest być tu dwie godziny wcześniej” – mówi Aftonbladetowi jedna z pasażerek. Kobieta wydała 36 000 koron na podróż i została poinformowana, że nie otrzyma zwrotu ani odszkodowania. Według niej Ryanair „odmawia wzięcia odpowiedzialności”.
Inna pasażerka, która straciła lot na Sardynię mimo trzygodzinnego zapasu, zapowiada bojkot linii: „Powinni byli powiedzieć, że musisz zostać na noc, żeby zdążyć. Nie są na poziomie i to absolutnie nie jest dobre dla nikogo”. Podróżnicy opisują dramatyczne sceny – rodziny z małymi dziećmi, które padały ze zmęczenia po godzinach stania w kolejce, biegnięcie do bramek, płacz, chaos.
Drugi taki incydent w kilka tygodni – co odpowiada Ryanair
Podobna sytuacja miała miejsce już wcześniej tego lata, gdy Ryanair tłumaczył chaos „problemem technicznym”. Nie wydał wtedy formalnego oświadczenia wyjaśniającego, a nie zapłacił żadnych odszkodowań. Tym razem – również żadnego komentarza. Aftonbladet informuje, że do dziś Ryanair nie odpowiedział na wysłane pytania.
Wcześniej, jak opisywaliśmy w artykule „Cięcia Ryanaira 2026 – zniknie ponad 50 tras”, linia zapowiedziała redukcję operacji na kilku europejskich rynkach, m.in. w Hiszpanii, Portugalii i we Francji. Przyczyną są spory o opłaty lotniskowe i podatki. W Szwecji – jak pisaliśmy w artykule „Ryanair uruchamia nowe trasy ze Szwecji” – po zniesieniu przez rząd podatku lotniczego linia natomiast rozszerzała siatkę połączeń. Arlanda i Landvetter zyskały 10 nowych tras. Ale wzrost skali obciążył lotnisko.
Nie odpowiadała też Swedavia – operator lotniska Arlanda. Sytuacja jest kłopotliwa politycznie: to Ryanair prowadził odprawę, ale Swedavia zarządza infrastrukturą lotniska. Kwestia, kto ponosi odpowiedzialność za brak personelu przy stanowiskach odprawy, jest sporna. Formalnie – to linia lotnicza odpowiada za obsługę własnych pasażerów. W praktyce – gdy chaos dotyka setki ludzi jednocześnie, wina rozkłada się szerzej.
Nowe zasady od 10 listopada – 60 minut zamiast 40
Ryanair już wcześniej ogłosił zmianę zasad. Od 10 listopada 2026 roku odprawa i nadanie bagażu rejestrowanego będą zamykane 60 minut przed odlotem, zamiast obecnych 40 minut. Dara Brady, dyrektor ds. marketingu Ryanair, tłumaczyła w kwietniu: „Dzięki temu zyskujesz więcej czasu na przejście przez kolejki kontroli bezpieczeństwa i kontroli paszportowej oraz dotarcie do bramki odlotów na czas, zwłaszcza w godzinach szczytu, gdy kolejki na lotnisku mogą być dłuższe”.
Zmiana ta – wprowadzona po chaosie w Marsylii, gdzie dziesiątki osób utknęły w kolejkach – wydaje się być bezpośrednią odpowiedzią na powtarzające się problemy. Ale nie rozwiązuje kluczowego pytania: dlaczego Ryanair nie zapewnia wystarczającego personelu podczas odpraw?
Prawa pasażera są w takich sytuacjach określone przez unijne rozporządzenie EC 261/2004. Jeśli lot zostanie odwołany lub pasażer nie wsiądzie z winy przewoźnika, przysługują mu odszkodowania. Jak pisaliśmy w artykule „Nowe przepisy dla pasażerów lotniczych”, wysokość rekompensaty zależy od dystansu – dla lotów do 1500 km jest to 250 euro, do 3500 km – 400 euro, powyżej – 600 euro. Ale kluczowe pytanie brzmi: kto zawinił? Jeśli linia twierdzi, że pasażer sam nie zdążył się odprawić, zwyczajowo unika wypłaty.
Rady dla podróżnych – co robić przy podobnych sytuacjach
Dla pasażerów planujących podróż z Arlandy do końca sezonu wakacyjnego kilka praktycznych wniosków. Po pierwsze, jeśli lecisz Ryanairem, przyjdź na lotnisko 3 godziny przed odlotem – nawet jeśli linia oficjalnie zaleca 2 godziny. Po drugie, odpraw się online przez aplikację przed przyjazdem – to skraca czas na lotnisku. Po trzecie, jeśli zostaniesz sam pod ścianą kolejki i widzisz, że twój lot odlatuje bez ciebie, zbieraj dowody: zdjęcia kolejki, godzinę przybycia, świadków. Może to pomóc w postępowaniu odszkodowawczym.
W razie problemów warto też zwrócić się do organizacji ochrony konsumenta, takich jak Konsumentverket lub – dla Polaków w Szwecji – do polskiej ambasady w Sztokholmie. Sprawy dotyczące roszczeń wobec Ryanaira, choć zwykle długotrwałe, potrafią się kończyć wypłatą odszkodowania, jeśli pasażer ma solidne dowody. Bojkot – jak zapowiada jedna z niedoszłych pasażerek na Sardynię – może być formą osobistego protestu, ale nie zmienia sytuacji rynkowej: Ryanair pozostaje trzecim przewoźnikiem na Arlandzie po SAS i Norwegian i w najbliższych latach na pewno tej pozycji nie odda.
