Szwedzka straż graniczna na Północy , rosnąca aktywność rosyjska w szwedzkiej strefie ekonomicznej

Szwedzka straż graniczna

Przez większość ostatniej dekady Morze Bałtyckie funkcjonowało w publicznej świadomości jako spokojny, regionalny akwen — ważny handlowo, ale pozbawiony istotnego napięcia militarnego. Od 2022 roku ten obraz zmienił się gruntownie. Szwecja, która w marcu 2024 roku formalnie dołączyła do NATO, mierzy się teraz z regularną, dobrze zdokumentowaną aktywnością rosyjską w swojej wyłącznej strefie ekonomicznej. Straż Przybrzeżna i Siły Zbrojne reagują coraz bardziej intensywnie.

Głównym wyzwaniem jest tak zwana flota cieni — setki starych, nieubezpieczonych tankowców pływających pod fałszywymi banderami i transportujących rosyjską ropę z pominięciem zachodnich sankcji. Część tych jednostek dosłownie nie nadaje się do żeglugi według standardów przyjętych w Europie: brak aktualnych certyfikatów, zdegradowane kadłuby, minimalny ubezpieczenie lub jego całkowity brak. Mimo to regularnie przechodzą przez szwedzkie wody i przez cieśninę Øresund, poruszając się po granicach tego, co dozwolone — lub po prostu te granice przekraczając.

Kilka statków związanych z rosyjską siecią transportową zostało już zatrzymanych w szwedzkich wodach. Władze podejrzewały je m.in. o transport skradzionego ukraińskiego zboża — zarzut, który spaja militarne i kryminalne wymiary tej sytuacji w jedną całość. Rosyjskie okręty nawodne pojawiają się w sąsiedztwie głównych szlaków bałtyckich z regularnością, która z pewnością nie jest przypadkowa — stanowią swego rodzaju eskorta dla tych właśnie jednostek. Rosyjskie okręty podwodne są regularnie śledzone przez Marynarkę Wojenną Szwecji, a myśliwce JAS 39 Gripen kilkakrotnie przechwytywały rosyjskie samoloty bojowe w pobliżu szwedzkiej przestrzeni powietrznej nad Bałtykiem.

- Reklama -

Odpowiedzią Sztokholmu było rozszerzenie uprawnień Straży Przybrzeżnej. Nowe przepisy pozwalają funkcjonariuszom nie tylko zatrzymywać jednostki naruszające przepisy, ale też aktywnie zbierać dane ubezpieczeniowe od statków jedynie przechodzących przez strefę ekonomiczną — bez konieczności stwierdzenia wyraźnego naruszenia. To istotna zmiana. Wcześniej szwedzkie prawo było zbyt wąskie, by skutecznie ingerować w tranzyty, które formalnie nie łamały żadnych lokalnych przepisów, nawet jeśli stały w sprzeczności z europejskim reżimem sankcyjnym.

Wspólne operacje Straży Przybrzeżnej i policji przyniosły już konkretne wyniki — kilka jednostek zostało przeszukanych i zatrzymanych. Ich szczegółowy przebieg jest w dużej mierze utajniony, ale same fakty są potwierdzane przez szwedzkie instytucje. Cieśnina Øresund — wąski pas wody między Szwecją a Danią, przez który przechodzi znaczna część ruchu towarowego do i z portów bałtyckich — stała się jednym z punktów skupiających wzmożone patrole i koordynację z sojusznikami NATO.

Warto zaznaczyć, że Szwecja przez dziesięciolecia była krajem neutralnym, unikającym sojuszy militarnych. Wejście do NATO oznacza nie tylko zmianę formalną, ale i operacyjną — kraj musi teraz aktywnie uczestniczyć w zbiorowym bezpieczeństwie Sojuszu na tym akwenie, zamiast ograniczać się do ochrony własnych wód. Widać to w rosnącej liczbie wspólnych patrolów i w zacieśnianiu koordynacji ze Szwedami przez siły duńskie, fińskie i sojusznicze jednostki NATO obecne na Bałtyku.

- Reklama -
Szwedzka straż graniczna
Szwedzka straż graniczna

Na ile skuteczne okażą się rozszerzone uprawnienia Straży Przybrzeżnej w konfrontacji z flotą liczoną w setkach jednostek — tego na razie nie wiadomo. Rosja dysponuje wystarczającą liczbą tankowców, by obejść nawet aktywną kontrolę kilku wejść do Bałtyku. Szwecja jednak nie ma już zamiaru przyglądać się temu z odległości.

Udostępnij