Aż 54 procent Estończyków sprzeciwia się porozumieniu przewidującemu wysłanie 600 szwedzkich więźniów do więzienia w Tartu – wynika z sondażu przytoczonego przez SVT. Opozycja, obecnie prowadząca w sondażach, obiecuje unieważnić umowę po wyborach w 2027 roku. Sandra Laur z Isamaa mówi wprost: „Musicie sami zająć się swoim śmieciem”. Równocześnie związek zawodowy Seko ostrzega, że wysyłanie wyłącznie więźniów o dobrym zachowaniu spowoduje wzrost niepokoju w szwedzkich zakładach karnych. Pierwsi więźniowie mają być przetransportowani do Tartu w połowie sierpnia.
Sprawa dotyczy porozumienia, które opisywaliśmy w wielu naszych artykułach – od pierwszych rozmów w 2024 roku, przez oficjalne zawarcie umowy, po szczegóły logistyczne. Jak pisaliśmy w artykule „Szwedzcy więźniowie w Estonii – jak wygląda Tartu Vangla”, Estonia otrzymuje od Szwecji 30,6 mln euro rocznie za 300 miejsc, plus 8500 euro miesięcznie za każdego więźnia ponad tę liczbę. Umowa jest korzystna finansowo dla Estonii, ale politycznie coraz bardziej problematyczna.
Estonia dzieli się – dlaczego rośnie sprzeciw
Sondaż zaprezentowany przez SVT pokazuje wyraźną większość sprzeciwu wśród Estończyków. 54 procent przeciw, przy zmniejszającej się grupie zwolenników umowy. Powody tej postawy są kilka – i wszystkie należy traktować poważnie.
Pierwszą kwestią jest bezpieczeństwo. Estonia to mały kraj – ma 1,3 miliona mieszkańców. Tartu, gdzie znajduje się więzienie, to około 90 tysięcy mieszkańców. Przyjęcie 600 zagranicznych więźniów o określonym profilu (nawet jeśli o „dobrym zachowaniu”) jest wyzwaniem dla lokalnej społeczności. Nawet jeśli szwedzka Kriminalvården i estońska służba więzienna zapewniają, że blok E w Tartu Vangla będzie całkowicie odizolowany od reszty więzienia, uczucie zagrożenia jest realne.
Sandra Laur z opozycyjnej partii Isamaa artykułuje inny wymiar tego niepokoju: „Wraz z osadzonymi mogą tu przybyć również ich krewni. Wówczas mogą powstać społeczności równoległe”. To odniesienie do zjawiska, o którym w Szwecji dyskutuje się od lat – tworzenia się enklaw etnicznych i religijnych o ograniczonej integracji. Estończycy obawiają się, że rodzina szwedzkiego więźnia z drugiego lub trzeciego pokolenia imigrantów może się przenieść do Tartu, żeby być bliżej krewnego. Efekt kaskadowy mógłby zmienić charakter miasta.
Laur dodaje z ironiczną nutą: „Estończycy są wprawdzie wdzięczni Szwecji za to, że podarowała im Pippi Langstrumpf i klopsiki. Ale musicie sami zająć się swoim śmieciem”. To zdanie – które szeroko rozniosło się przez media – oddaje głęboki podtekst debaty. Estonia miała być przez dekady „podwórkiem” większych sąsiadów. Teraz, gdy sama stała się bogatą, europejską demokracją, nie chce znowu grać roli miejsca do „odkładania problemów”.
Opozycja obiecuje unieważnienie umowy
Estońska opozycja idzie krok dalej niż tylko krytyka. Jak informowaliśmy w artykule „Szwedzcy więźniowie w zagranicznych więzieniach”, umowa była negocjowana przez obecny rząd Estonii. Ale wybory w 2027 roku mogą zmienić układ sił. Isamaa i inne partie opozycyjne obiecują unieważnić umowę, jeśli wygrają.
To poważny sygnał ostrzegawczy dla Szwecji. Umowa jest długoterminowa – planowana na kilka lat, z możliwością przedłużenia. Jeśli po wyborach 2027 roku nowy rząd estoński zdecyduje o wypowiedzeniu, Szwecja może stanąć przed problemem powrotu 600 więźniów, dla których w kraju nie ma miejsca.
Estońskie prawo, jak wiele innych krajów UE, pozwala parlamentowi na unieważnienie międzynarodowych umów. Choć procedura jest złożona i wymaga zgodności z międzynarodowymi standardami, teoretycznie unieważnienie jest możliwe. Odsłania to fundamentalną słabość szwedzkiej strategii – jest ona zależna od stabilności politycznej sąsiedniego kraju.
Obecnie opozycja prowadzi w estońskich sondażach. Ostateczny wynik wyborów 2027 nie jest oczywiście przesądzony, ale trend jest niepokojący. Szwedzki rząd musi liczyć się z możliwością, że projekt „zagranicznych więzień” – będący jednym z filarów jego polityki karnej – może zostać przerwany po kilku latach.
Ostrzeżenie związkowe – co dzieje się po drugiej stronie
Umowa budzi też niepokój w samej Szwecji, ale z innego powodu. Peter Hemström, przewodniczący Seko Kriminalvård w regionie Mellannorrland, ostrzega w rozmowie z SR: „Jeśli usuniemy tych, którzy wykazują dobre zachowanie, pozostaną tylko osadzeni, którzy powodują incydenty”.
To bardzo istotny punkt. Do Estonii wysyłani są wyłącznie więźniowie o dobrym zachowaniu – ludzie, którzy stanowią stabilną, przewidywalną część populacji więziennej. Ich obecność ma stabilizujący wpływ na całą placówkę. Usunięcie tej „stabilizującej masy” oznacza, że pozostali osadzeni – zwykle bardziej problematyczni – będą tworzyć jeszcze intensywniejsze konflikty i mniejsze możliwości izolacji.
Jak pisaliśmy w artykule „Alarm w szwedzkich więzieniach”, szwedzki system więzienny już teraz jest zaostrzony – w 2024 roku groźby i przemoc wobec personelu więziennego wzrosły z 1077 do 1341 przypadków. Ubytek „spokojnych” więźniów może pogłębić ten problem.
Hemström ma też wątpliwości co do skuteczności całego programu: „Nie, nie sądzę, aby dzięki temu zmniejszyło się przeludnienie; ostatecznie nie będzie mniej ciasno – nie wierzymy w to”. To ważna wypowiedź. Szwedzki system więzienny jest tak przeciążony, że wysłanie 600 osób do Estonii to niewiele w porównaniu z całkowitą liczbą osadzonych. Jak pisaliśmy w artykule „Szwedzkie więzienia przepełnione – dwóch więźniów w celi o powierzchni 6 m²”, przeludnienie osiągnęło poziom, w którym cele mieszczą dwóch osadzonych na powierzchni zaledwie 6 m² – co jest granicznym poziomem dopuszczalności międzynarodowej.
Do tego dochodzi napływ nowych osadzonych z powodu zaostrzającej się polityki karnej. Wysłanie 600 do Estonii to tymczasowa ulga, która za rok–dwa lata może zostać całkowicie skompensowana przez nowe skazania.
Tartu Vangla – jak będzie wyglądać codzienność
Codzienność szwedzkich więźniów w Tartu będzie się różnić od tej w Szwecji. Jak opisywaliśmy w artykule „Szwedzcy więźniowie w Estonii – jak wygląda Tartu Vangla”, estońska służba więzienna prowadzi znacznie ostrzejszy reżim niż szwedzka.
Posiłki – owsianka na śniadanie, danie mięsne na lunch, zupa na kolację – więźniowie jedzą w celach, a nie we wspólnej stołówce. Ograniczenia dotyczące tytoniu są radykalne: estońskie więzienia są „wolne od nikotyny”, zakazane są papierosy, tabaka i plastry nikotynowe. Poczta jest sprawdzana przez psy pod kątem narkotyków i tytoniu.
Szwedzka Kriminalvården prowadzi rozmowy z Estończykami, żeby dopuścić przynajmniej biały snus – tradycyjny szwedzki produkt tytoniowy, który nie podlega unijnym regulacjom. Nie wiadomo jednak, czy negocjacje się powiodą. Dla wielu szwedzkich osadzonych to fundamentalna zmiana codzienności – nikotynowa abstynencja przez wieloletnie odbywanie kary za granicą.
Blok E, gdzie mają być umieszczeni szwedzcy więźniowie, ma cztery piętra i jest umieszczony w najgłębszej części kompleksu więziennego. Ma być całkowicie odizolowany od estońskich osadzonych. Personel będzie w większości estoński, ale z częścią szwedzkojęzycznych pracowników – szczególnie odpowiedzialnych za komunikację z osadzonymi i ich rodzinami.
Szeroki kontekst – szwedzki kryzys więzienny
Umowa z Estonią jest desperacką odpowiedzią na kryzys, który narasta w Szwecji od kilku lat. Zaostrzająca się polityka karna – jak pisaliśmy w niedawnym artykule „Podwójne kary dla przestępców gangowych w Szwecji” – zwiększa napływ nowych osadzonych. Reforma z 1 sierpnia 2026 roku podwaja wiele kar i wprowadza dożywocie za wielokrotne gwałty. Prognozy Kriminalvården mówią o wzroście populacji więziennej o kilka tysięcy osób w ciągu następnej dekady.
Alternatywa dla „zagranicznych więzień” to budowa nowych zakładów w Szwecji. Ale to droga i czasochłonna droga. Nowe więzienie kosztuje miliardy koron i powstaje 5–7 lat od decyzji. Umowa z Estonią daje ulgę na krótką metę – ale prawdopodobnie nie rozwiąże problemu strukturalnego.
Warto pamiętać, że pomysł nie jest odosobniony. Dania od lat rozważa podobne rozwiązania – zawarła umowę z Kosowem na wynajem miejsc w tamtejszym więzieniu, choć skończyło się to bez transportu więźniów. Belgia rozważa Marokańskie więzienia. Włochy dyskutowały z Albanią. Cała Europa mierzy się z podobnym problemem strukturalnym.
Ostatecznie dla Polaków w Szwecji ta historia ma znaczenie pośrednie. Polacy stanowią niewielką część populacji więziennej, a wśród nich – jeszcze mniejszą grupę osób „dobrego zachowania” kwalifikujących się do transportu. Ale kryzys całego systemu więziennego wpływa na jakość szwedzkiej sprawiedliwości karnej dla wszystkich – w tym dla Polaków, którzy jako ofiary lub świadkowie przestępstw korzystają z tego systemu.
Sprawa Tartu Vangla pokazuje, jak polityka wewnętrzna jednego kraju może wpłynąć na sąsiednie państwa. Szwecja próbowała rozwiązać swój problem, przenosząc go za granicę. Estonia teraz mierzy się z konsekwencjami tej decyzji – i część jej mieszkańców, jak Sandra Laur z Isamaa, wysyła jasny sygnał: więziennictwo nie jest usługą, którą można eksportować bez społecznych konsekwencji.
Pierwsi więźniowie mają wyjechać do Tartu w połowie sierpnia. Kolejne miesiące pokażą, jak będzie się rozwijać sytuacja – zarówno w szwedzkich zakładach karnych, jak i w Estonii. Wybory w 2027 roku będą kluczowym punktem odniesienia. Jeśli opozycja wygra i unieważni umowę, Szwecja stanie przed poważnym problemem. Jeśli obecny rząd utrzyma się przy władzy, umowa prawdopodobnie zostanie przedłużona. W obu przypadkach – będzie to sygnał dla innych krajów europejskich rozważających podobne rozwiązania.
