Duński nadawca Danmarks Radio publikuje niepokojącą analizę: rosyjska Federalna Służba Bezpieczeństwa (FSB) rekrutuje nastolatków do sabotażu w krajach NATO i na Ukrainie tymi samymi metodami, których od lat używają szwedzkie gangi przestępcze. Nastolatkowie – często młodzi Ukraińcy w trudnej sytuacji życiowej – są werbowani przez komunikator Telegram do podpaleń, sabotażu i szpiegostwa. Cennik zleceń krąży w mediach społecznościowych: 7000 dolarów za podpalenie biura rekrutacyjnego na Ukrainie, ale zlecenia w Polsce „też przynoszą spore zyski”. W Polsce trwa proces 18-letniego Ilji K. oskarżonego o sabotaż na rzecz Rosji.
Historia ma dwa poziomy. Na poziomie taktycznym – rosyjski wywiad importuje sprawdzone metody rekrutacyjne. Na poziomie strategicznym – Kreml wywołuje napięcia w krajach NATO, wykorzystując mieszkających tam Ukraińców jako narzędzie. Matilde Kimer, korespondentka DR na Ukrainie i Rosji, wyjaśnia: „Wiele osób twierdzi, że otrzymało cennik tego, co można zarobić na różnych rodzajach wandalizmu czy sabotażu”.
Szwedzki model gangowej rekrutacji – teraz na usługach Rosji
Jak wielokrotnie pisaliśmy na Skandynawiainfo.pl, szwedzkie gangi przestępcze rozwinęły w ostatnich latach szczególnie efektywny model wykorzystywania nastolatków do popełniania poważnych przestępstw. W artykule „Szwedzka policja alarmuje – »listy śmierci« w mediach społecznościowych werbują nastolatków do gangów” opisywaliśmy, jak gangi publikują w mediach społecznościowych listy zamierzonych ofiar z przypisanymi cenami. „Oferuje się im poważne brutalne przestępstwa za łatwe pieniądze w tak prosty sposób, że mają tylko smartfona” – ostrzegała szwedzka policja.
Model jest prosty. Rekruter kontaktuje się z młodym człowiekiem przez media społecznościowe – Telegram, Signal, Snapchat. Oferuje szybką zapłatę za konkretny czyn. Nastolatek, często nieświadomy pełnej skali konsekwencji, wykonuje zlecenie. Płatność następuje przez kryptowaluty lub podobne kanały. Rekruter i wykonawca nigdy się nie spotykają osobiście. Cała transakcja odbywa się cyfrowo, co utrudnia policyjne śledztwo.
Model działa tak dobrze, że jak informowaliśmy w artykule „Szokujące informacje o 11-letnim chłopcu w Szwecji”, zdarza się rekrutowanie dzieci już w wieku 11 lat. Ekspert cytowany wtedy przez Expressen mówił: „Chłopak z Värmland to nowy, tragiczny rekord w szwedzkim środowisku gangów – nigdy wcześniej nie słyszałem o młodszym rekrucie”.
Rosyjski wywiad zauważył skuteczność tego modelu i zaadoptował go do swoich celów. Zamiast morderstw i pobić – sabotaż, podpalenia, szpiegostwo. Zamiast szwedzkich nastolatków z problematycznych dzielnic – młodzi Ukraińcy poszukujący źródła utrzymania w Polsce, Niemczech, krajach bałtyckich. Ale mechanizm rekrutacji – identyczny.
Cennik sabotażu – ile płaci FSB
Publikowane w mediach społecznościowych cenniki są niepokojącym elementem tej operacji. „Podpalenie biura rekrutacyjnego na Ukrainie kosztuje 7000 dolarów, ale podpalenie sprzętu NATO w Polsce też przynosi spore zyski” – wyjaśnia Kimer.
Struktura cennika wskazuje na hierarchię priorytetów FSB. Najwyżej wyceniane są cele o wysokiej wartości strategicznej – biura rekrutacyjne ukraińskiego wojska (utrudniające mobilizację), infrastruktura NATO (sygnał polityczny), obiekty medialne (kontrola informacji). Cele niższej wartości – wandalizm, mniejsze podpalenia, szpiegostwo – są wyceniane na kilkaset do kilku tysięcy dolarów.
Warto zaznaczyć skalę tych wynagrodzeń. Dla przeciętnego 18-latka w Polsce, kraju o zasadniczo niższych kosztach życia niż Szwecja czy Niemcy, 7000 dolarów to około 27 000 złotych – kilka miesięcznych pensji na skromnym etacie. Dla młodego Ukraińca, który przyjechał do Polski uciekając przed wojną i nie zna języka na tyle, żeby znaleźć wysokopłatną pracę – to potencjalnie zmiana życia. Trudność sytuacji finansowej staje się dźwignią rekrutacyjną.
Przypadek Ilji K. w Polsce – konkretny przykład
Sprawa 18-letniego Ilji K. jest wysoce charakterystyczna. Młody Ukrainiec został oskarżony w Polsce o sabotaż na rzecz Rosji. Wydaje się, że celem rosyjskich rekruterów było wywołanie napięć między Polską a Ukrainą – między innymi poprzez sabotaż pomników upamiętniających polskie ofiary poległe z rąk wojsk ukraińskich podczas II wojny światowej.
To bardzo starannie zaprojektowana operacja. Cel nie polega tylko na zniszczeniu obiektu – chodzi o wywołanie kaskady politycznych reakcji. Polska strona miała zareagować oburzeniem, ukraińska strona miała się bronić, media miały nagłaśniać spór. Efekt: podważenie sojuszu polsko-ukraińskiego w kluczowym momencie wojny. Rosja od dawna próbuje wykorzystywać kontrowersje z II wojny światowej i zbrodni na Wołyniu, żeby wbić klin między dwa sojusznicze narody.
Andrzej Kozłowski, specjalista ds. wywiadu w firmie Navirisk, pracujący na Uniwersytecie Łódzkim, tłumaczy dla DR mechanizm rekrutacji: „Mają problemy z zaaklimatyzowaniem się w polskim społeczeństwie. Na przykład mogą być bezrobotni albo po prostu się nudzić. Może się to wydawać łatwym zarobkiem”.
Ostatnie zdanie jest kluczowe. Dla wielu młodych, zdesperowanych, wyalienowanych ludzi propozycja Rosjan wygląda jak szansa na szybki zysk. Nie pojmują skali politycznych konsekwencji. Nie rozumieją, że mogą zostać sądzeni za współpracę z obcym wywiadem, co grozi wieloletnimi wyrokami więzienia. Rosyjscy rekruterzy świadomie wybierają grupę najmniej odporną na taką propozycję.
Dlaczego Ukraińcy – i dlaczego to zagraża sojuszom
Wybór grupy docelowej jest wyjątkowo cyniczny. Rosja atakuje Ukrainę – i jednocześnie werbuje młodych Ukraińców do popełniania przestępstw przeciwko krajom, które Ukrainie pomagają. Wtórnym celem jest kompromitacja społeczności ukraińskiej w krajach zachodnich.
Jeśli ktoś w Polsce, Niemczech czy Szwecji dowie się, że młody Ukrainiec dokonał podpalenia obiektu wojskowego, może to podważyć jego zaufanie do całej społeczności ukraińskiej. „Skoro jeden Ukrainiec to zrobił, może i inni to zrobią?” – takie schematy myślenia są łatwe do wywołania. FSB świadomie stwarza sytuacje, w których pozytywne postawy wobec ukraińskich uchodźców mogą się załamać.
To metoda, którą rosyjska propaganda już wielokrotnie stosowała – tak zwana „refleksywna kontrola”. Zamiast bezpośrednio szkodzić Ukrainie, Rosja tworzy sytuacje, w których zachodnie kraje same zaczynają się dystansować od pomocy dla Ukrainy. Sabotaż przez młodego Ukraińca w Polsce ma być takim „naturalnym” sygnałem, że rzekomo „nie warto pomagać”.
Warto pamiętać, że społeczność ukraińska w Polsce, Szwecji i innych krajach EU jest znaczna. W Polsce mieszka ponad milion Ukraińców. W Szwecji – kilkadziesiąt tysięcy. Zdecydowana większość to ludzie uczciwi, pracujący, wdzięczni za pomoc. Ale wystarczy kilka spektakularnych incydentów sabotażowych z ukraińskimi wykonawcami, żeby zaczęto uogólniać.
Kontekst szerszy – Szwecja jako inspiracja i cel
Szwecja jest w tej historii nie tylko modelem operacyjnym dla rosyjskiego wywiadu. Sama też jest potencjalnym celem podobnych działań. Sztokholm od 2022 roku – wraz z decyzją o wejściu do NATO – stał się bezpośrednim celem rosyjskich operacji hybrydowych. Wielokrotne naruszenia szwedzkiej przestrzeni powietrznej, ataki cybernetyczne, kampanie dezinformacyjne, sabotaż podmorskich kabli – wszystko to jest już rzeczywistością.
Jak pisaliśmy w artykule „Bałtycki front napięcia – Szwecja uzbraja Gripeny, NATO ćwiczy na Gotlandii”, Szwecja aktywnie przygotowuje się na wyzwania hybrydowe – zarówno militarne, jak i pozawojskowe. Ekspansja rosyjskiej metody rekrutacji nastolatków przez media społecznościowe jest kolejnym elementem tego zagrożenia. Szwecja ma jedną z największych w Europie diaspor ukraińskich w przeliczeniu na populację – co czyni ją potencjalnym celem podobnych operacji.
Warto też zwrócić uwagę na ironię historyczną. Metody, które FSB kopiuje ze szwedzkich gangów, powstały jako reakcja na szwedzkie prawo karne – gangi zaczęły werbować nastolatków, bo ci mają znacznie niższe kary. Jak pisaliśmy w artykule „Strzelaniny w Szwecji na najniższym poziomie od 2017″, spadek liczby strzelanin nie oznacza końca problemu – nasila się rekrutacja młodocianych. Ta sama luka prawna, która w Szwecji stworzyła kryzys przemocy, jest teraz wykorzystywana przez rosyjski wywiad w innych krajach.
Odpowiedź – co można zrobić
Rządy krajów NATO są świadome problemu. W Polsce, na Litwie, w Estonii, w Niemczech policja i służby specjalne prowadzą aktywne kampanie ostrzegawcze. Głównym przekazem jest: „Jeśli otrzymujesz w Telegramie propozycję łatwej pracy sabotażowej, nie klikaj, nie odpowiadaj, zgłoś sprawę policji”.
W Szwecji podobne programy są prowadzone od dawna – w kontekście rekrutacji gangowej. Jak pisaliśmy w artykule „Kultura przeciwko przestępczości młodzieży”, Brå (Szwedzka Rada ds. Zapobiegania Przestępczości) prowadzi kompleksową analizę roli kultury i wczesnej interwencji w wciąganiu młodzieży do siatek przestępczych. Wyniki spodziewane w grudniu 2027 roku mogą dostarczyć narzędzi także dla przeciwdziałania rekrutacji wywiadowczej.
Dla polskich rodzin – zwłaszcza tych z młodymi Ukraińcami w otoczeniu – kluczowe jest budowanie świadomości. Rozmowy o tym, czym są rosyjskie operacje, jak wygląda rekrutacja, jakie są konsekwencje. Młodzi ludzie z rodzin ukraińskich w Polsce są szczególnie narażeni – często pochodzą z regionów Ukrainy, gdzie rodziny wciąż mogą być objęte ryzykiem. Rosjanie mogą używać dodatkowo groźby wobec rodzin – „Zrób to, albo skrzywdzimy twoich bliskich”.
Dla Polaków w Szwecji – analogicznie, warto rozmawiać z młodymi. Nawet jeśli Polska nie jest głównym celem tych operacji na terenie Szwecji, sam mechanizm rekrutacji jest identyczny z tym, który używają szwedzkie gangi. Ostrzeżenia, o których pisała szwedzka policja w kontekście gangów, mają zastosowanie także wobec obcych służb.
Ostatecznie – ta historia pokazuje, jak globalne są dzisiaj problemy bezpieczeństwa. Metoda opracowana w szwedzkich przedmieściach jest teraz stosowana przez rosyjski wywiad w krajach bałtyckich, w Polsce, na Ukrainie. Sposób walki z tym jest podobnie międzynarodowy – wymiana informacji między policjami, wspólne kampanie ostrzegawcze, zaostrzenie prawa przeciwko rekrutowaniu nieletnich do popełniania przestępstw. Ale każdy zwerbowany nastolatek to indywidualna tragedia – zarówno dla niego, dla jego rodziny, jak i dla społeczności, w której działa.
