Począwszy od 16 stycznia osoby porozumiewające się w języku angielskim będą mogły oddawać swoją krew w punktach poborowych. Wcześniej ten przywilej obejmował jedynie osoby rozmawiające po szwedzku.

Krwiodawcy będą mogli korzystać z usług kliniki Blodcentralen, działającej na terenie Sztokholmu. Jak dotąd, swoją krew mogły przekazywać wyłącznie osoby władające szwedzkim słownictwem. Poziom znajomości językowej ocieniały pielęgniarki.

Dawca musi podpisać deklarację dotyczącą stanu zdrowia. Informacja wyjaśniająca dawcy, dlaczego musi znać język szwedzki, jest dostępna w wielu innych językach, ale sama deklaracja spisana została po szwedzku.

Materiał nareszcie postanowiono przetłumaczyć, a w Sztokholmie coraz więcej personelu szkoli się w języku angielskim (poznając żargon i wyrażenia medyczne). Ułatwia to komunikację z pacjentem anglojęzycznym.

„Potrzebujemy dawców. W stolicy mieszka wielu ludzi, którzy nie znają naszego języka – często są to osoby skore do pomocy. Chcemy wreszcie przyjąć je z otwartymi ramionami”, wyjaśnia dr. Maria Kvist, pracująca w Blodcentralen.

Dawcy z zagranicy będą mogli odwiedzać klinikę w każdą środę (w przychodni zlokalizowanej niedaleko Hötorget). W innych dniach mają do wyboru dwa punkty (Skanstull, Odenplan), ale wizytę muszą umówić z wyprzedzeniem. Wówczas przypisany zostanie im personel anglojęzyczny.

Na razie nie wiadomo, czy podobne zmiany obejmą szpitale i kliniki poza stolicą.

Dawcy muszą mieć przy sobie dokumenty osobiste, muszą być w wieku od 16 do 60 lat, ważyć co najmniej 50 kg. Nie mogą oddawać krwi, jeśli ich skóra była niedawno tatuowana. Pełną listę wymagań można znaleźć [tutaj].

Podróże międzynarodowe mogą dyskwalifikować niektórych kandydatów. W wielu przypadkach od dawcy, który podróżował poza Europą, wymaga się, by odczekał okres czterech tygodni zanim odda krew. Gdy natomiast dana osoba spędziła minimum pięć lat na terenie skażonym malarią, po powrocie do Szwecji nie będzie mogła zostać dawcą przez co najmniej trzy lata.