„Nikt z nas tego nie przeżył”. Norweski ekspert ostrzega przed wojną mocarstw

Norweski historyk Odd Arne Westad ostrzega przed wojną mocarstw i wskazuje podobieństwa do czasu sprzed I wojny światowej. W tle Ukraina, Iran i Tajwan.

Odd Arne Westad, norweski historyk i profesor Yale, ostrzega przed ryzykiem wojny między światowymi mocarstwami. W swojej najnowszej książce wskazuje, że dzisiejsza sytuacja bezpieczeństwa przypomina mu okres poprzedzający wybuch I wojny światowej.

Westad mówi o konflikcie, którego skali nie doświadczył nikt z żyjących dziś ludzi. Jego zdaniem wojna mocarstw oznaczałaby cierpienie i zniszczenia na poziomie zupełnie innym niż konflikty znane współczesnemu światu.

Norweski badacz ostrzega przed najgorszym scenariuszem

Odd Arne Westad należy do najbardziej znanych norweskich historyków zajmujących się stosunkami międzynarodowymi, zimną wojną i rolą mocarstw. Obecnie jest profesorem historii i spraw globalnych na Yale. Wcześniej wykładał w London School of Economics oraz na Harvardzie.

Teraz w rozmowie z Dagbladet ostrzega przed wojną między największymi państwami świata. Jego najnowsza książka „Når stormen kommer” dotyczy właśnie ryzyka nowego konfliktu mocarstw w coraz bardziej napiętej sytuacji międzynarodowej.

– Przede wszystkim ostrzegam przed wojną między mocarstwami – mówi Westad w rozmowie z Dagbladet.

To nie jest ostrzeżenie przed kolejnym lokalnym konfliktem. Westad mówi o wojnie, która mogłaby zmienić cały porządek międzynarodowy i przynieść skutki większe niż te, które współczesne pokolenia znają z ostatnich dekad.

Dlaczego porównuje dzisiejszy świat do czasu sprzed I wojny światowej?

Westad widzi kilka podobieństw między obecną sytuacją a okresem poprzedzającym wybuch I wojny światowej. Chodzi przede wszystkim o świat, w którym konkuruje ze sobą kilka mocarstw, a dotychczasowy porządek staje się coraz mniej stabilny.

Wskazuje także na długi okres pokoju między największymi potęgami. Taki spokój może tworzyć złudne poczucie bezpieczeństwa. Podobnie było przed 1914 rokiem, gdy wielu ludzi nie wierzyło, że wielka wojna jest realna.

Kolejny element to pojawienie się nowego supermocarstwa i narastające sprzeczności. W dzisiejszym świecie taką rolę odgrywają Chiny, których pozycja wpływa na układ sił w Azji i na świecie.

Westad zwraca też uwagę na odwrócenie długiego procesu internacjonalizacji. Świat, który przez dekady stawał się coraz bardziej połączony gospodarczo i politycznie, znów zaczyna dzielić się na bloki, interesy i strefy wpływów.

„Czarny łabędź” może uruchomić kryzys

Jednym z najważniejszych ostrzeżeń Westada jest ryzyko zdarzenia typu „czarny łabędź”. To rzadkie, trudne do przewidzenia wydarzenie, które może mieć ogromne konsekwencje.

Historycznym przykładem jest zamach w Sarajewie w 1914 roku. Śmierć arcyksięcia Franciszka Ferdynanda nie była jedyną przyczyną I wojny światowej, ale stała się wydarzeniem, które uruchomiło lawinę decyzji, sojuszy i reakcji.

Westad obawia się, że dziś podobną rolę mogłyby odegrać konflikty i napięcia wokół Ukrainy, Iranu lub Tajwanu. Nie oznacza to, że wojna mocarstw jest przesądzona. Oznacza jednak, że w świecie pełnym napięć jedno nieprzewidywalne wydarzenie może mieć skutki znacznie większe niż początkowo zakładano.

– Wiele różnych wydarzeń, które mają miejsce dzisiaj, bardzo przypomina mi początek XX wieku – powiedział historyk w rozmowie z Dagbladet.

Ukraina, Iran i Tajwan jako punkty zapalne

Wojna w Ukrainie już teraz zmieniła europejskie bezpieczeństwo. Wymusiła wzrost wydatków obronnych, przyspieszyła debatę o bezpieczeństwie w NATO i pokazała, że klasyczna wojna lądowa w Europie nie jest tylko historią.

Tajwan pozostaje jednym z najważniejszych punktów napięcia między Chinami a Stanami Zjednoczonymi. Konflikt wokół wyspy mógłby natychmiast wciągnąć największe gospodarki i armie świata.

Iran z kolei jest częścią szerszego układu napięć na Bliskim Wschodzie. Każdy z tych punktów może pozostać ograniczonym konfliktem. Każdy może też stać się elementem większej konfrontacji.

To właśnie ten mechanizm interesuje Westada najbardziej: nie samo istnienie konfliktów, ale możliwość ich połączenia z rywalizacją mocarstw.

Co to oznacza dla Skandynawii i Polaków w Szwecji?

Dla Skandynawii takie ostrzeżenia mają konkretne znaczenie. Szwecja i Finlandia są dziś częścią NATO, Norwegia od lat należy do sojuszu, a region Morza Bałtyckiego stał się jednym z ważnych obszarów bezpieczeństwa w Europie.

Dla Polaków mieszkających w Szwecji temat jest ważny nie dlatego, że oznacza bezpośrednie zagrożenie z dnia na dzień. Ważny jest dlatego, że pokazuje, w jakim kierunku zmienia się debata o bezpieczeństwie: od lokalnych kryzysów do pytania o konflikt między największymi potęgami.

W praktyce oznacza to większą wagę informacji o obronności, NATO, bezpieczeństwie cywilnym, gotowości kryzysowej i sytuacji w regionie Bałtyku. Ostrzeżenie Westada nie jest prognozą konkretnej daty wojny. Jest sygnałem, że świat wszedł w okres, w którym błędne decyzje i nieprzewidywalne wydarzenia mogą mieć wyjątkowo poważne konsekwencje.

Udostępnij
Follow:
Twórca i redaktor Skandynawiainfo.pl, portalu, który od 2015 roku dostarcza polskim czytelnikom aktualne i możliwie bezstronne informacje o Szwecji oraz krajach nordyckich. Od lat przygląda się Skandynawii „od środka”, a nie z perspektywy folderów turystycznych – pisze prosto i konkretnie o tym, co się zmienia, dlaczego to ważne i jak może wpływać na codzienne życie, szczególnie Polaków mieszkających w regionie. Skupia się na tematach społecznych i praktycznych, dbając o rzetelność, kontekst i spokojny, rzeczowy ton.