Od 1 lipca 2026 roku w Szwecji obowiązują nowe przepisy chroniące tożsamość myśliwych polujących na drapieżniki objęte licencjonowanym odstrzałem – wilki, rysie i rosomaki. Ich imiona i nazwiska mogą pozostać niejawne przez okres do 20 lat. Powodem zmiany są liczne groźby i nękanie ze strony aktywistów sprzeciwiających się polowaniom, o czym pisaliśmy niejednokrotnie na Skandynawiainfo.pl.
Zmiana została wprowadzona w ramach nowelizacji ustawy o dostępie publicznym i zachowaniu tajemnicy (offentlighets- och sekretesslagen). Do tej pory obowiązywała zasada pełnej transparentności – szwedzka polityka „offentlighetsprincipen” gwarantuje obywatelom dostęp do dokumentów urzędowych, w tym rejestrów polowań. To sprawiało, że dane osobowe każdego zarejestrowanego myśliwego były publicznie dostępne. Nowa regulacja wprowadza wyjątek dla trzech gatunków drapieżników, wokół których toczą się najostrzejsze spory społeczne.
Ochrona myśliwych w Szwecji – dlaczego zdecydowano się na anonimowość
Anders Olsson, przewodniczący Związku Myśliwych Värmland, w rozmowie z SR mówi wprost: „Wiem, że niektórzy myśliwi wahają się, a nawet wstrzymują się od rejestracji”. Zdaniem Olssona zasada pełnej transparentności rejestru myśliwych była wykorzystywana do zastraszania i nękania osób biorących udział w legalnych polowaniach. „Zawsze istnieje ryzyko, że spotkasz się z groźbami, przemocą lub nękaniem, i to jest bardzo smutne. Robisz coś, co zostało postanowione przez Riksdag i rząd i jest całkowicie legalne”.
Związek Łowców od dawna wskazywał, że myśliwi są narażeni na presję ze strony aktywistów. Stowarzyszenie myśliwych z siedmiu regionów w ubiegłym roku pisało w artykule opublikowanym w Aftonbladet: „Aktywiści kręcą się wokół domów myśliwych i fotografują je, publikują zdjęcia myśliwych i miejsc, w których mieszkają, w grupach na Facebooku, gdzie jedyną siłą jednoczącą jest nienawiść. Właśnie dlatego wzywamy Riksdag, rząd i policję do przeanalizowania sposobów ograniczania i eliminowania zagrożeń dla przestrzegających prawa osób, które wykonują zadania dla państwa”.
Rząd odpowiedział na ten apel. Nowe przepisy pozwalają Szwedzkiej Agencji Ochrony Środowiska (Naturvårdsverket) na niewydawanie danych osobowych myśliwych, jeśli istnieje ryzyko, że informacje te zostaną wykorzystane w niewłaściwy sposób. Ochrona może obowiązywać przez okres do 20 lat.
Polowanie na wilki w Szwecji – rozgorzała debata
Zmiana wprowadzenia tajności ma sens tylko w konkretnym kontekście politycznym. Polowanie na drapieżniki – szczególnie na wilki – jest w Szwecji od lat jednym z najbardziej kontrowersyjnych tematów społecznych. Jak pisaliśmy w artykule „Rząd Szwecji planuje drastyczne zmniejszenie populacji wilków”, rząd zapowiedział redukcję populacji z około 375 osobników do 170. To radykalna zmiana wartości referencyjnej – wcześniej Szwecja raportowała do UE poziom 300 wilków jako minimalny dla utrzymania „korzystnego statusu ochronnego”.
Zmiana wywołała reakcję na wielu poziomach. Jak przypominamy w artykule „Polowania na wilki w Szwecji przyciągają uwagę mediów amerykańskich”, CNN i The Guardian pisały o „coroczne polowanie na wilki, zezwalające na zabicie prawie 10% zagrożonego gatunku”. Obrońcy przyrody wyrażali zaniepokojenie międzynarodowo znaną politykę Szwecji.
Sprawa trafiła też przed sądy. Jak informowaliśmy w artykule „Polowanie na wilki w Szwecji wstrzymane na 2026″, szwedzki sąd wstrzymał tegoroczne licencyjne polowanie na wilki, uznając, że władze regionalne nie wykazały, że działania nie zaszkodzą utrzymaniu korzystnego statusu ochrony gatunku. Znaczenie obniżonej wartości referencyjnej dla populacji wilka w świetle wymogów unijnej dyrektywy siedliskowej pozostaje niejasne.
W tle są też historyczne dane. Jak pisaliśmy w artykule „Zakończył się największy w Szwecji odstrzał wilków”, zimą 2023 roku myśliwi zabili 57 z 75 dozwolonych wilków. Komisja Europejska uważnie obserwowała szwedzkie polowanie, żeby sprawdzić zgodność z dyrektywą siedliskową.
Kontekst międzynarodowy i szwedzka wyjątkowość
Szwedzki spór o polowania na drapieżniki nie ma prostego rozwiązania. Zwolennicy odstrzału – w tym Związek Łowców, gospodarze i pasterze reniferów – argumentują, że rosnąca populacja wilków, niedźwiedzi i innych drapieżników zwiększa zagrożenie dla zwierząt hodowlanych. Wskazują też, że polowania są narzędziem naukowego zarządzania populacją.
Przeciwnicy – organizacje ekologiczne, część naukowców i międzynarodowa opinia publiczna – uważają, że Szwecja idzie w niewłaściwym kierunku, obniżając poziom ochrony gatunków, które w skali europejskiej wciąż są zagrożone. Wilki, rysie i rosomaki są w Szwecji chronione przez unijną dyrektywę siedliskową, a licencjonowany odstrzał jest wyjątkiem od tej reguły.
Nowe przepisy o tajności rejestru myśliwych nie zmieniają w niczym samej polityki polowań ani nie rozstrzygają sporu o populacje drapieżników. Chronią jedynie osoby, które wykonują decyzje polityczne, przed nieformalnym naciskiem – groźbami i nękaniem. W szwedzkim modelu, gdzie zasada transparentności jest silnie zakorzeniona, wprowadzenie takiej ochrony jest zmianą znaczącą i pokazuje, jak głęboko emocjonalne bywają w tym kraju spory o drapieżniki.
