Szaleńcza jazda w Malmö – rząd rozważa utratę prawa jazdy dla kierowców

Minister Gunnar Strömmer chce nowych narzędzi przeciw szaleńczej jeździe – szczególnie w Malmö. Rozważane: cofnięcie prawa jazdy, konfiskata pojazdu. Raport do października 2027.

Rząd Szwecji chce wprowadzić nowe narzędzia przeciwko tzw. „szaleńczej jeździe” – hałaśliwym, agresywnym przejazdom samochodowym zakłócającym sen mieszkańców. Minister sprawiedliwości Gunnar Strömmer (M) razem z radną opozycji w Malmö Heleną Nanne (M) podkreślają w Sydsvenskan, że sytuacja w Malmö „wyróżnia się na tle innych miast”. Rozważane środki to zaostrzone kary, konfiskata pojazdu i cofnięcie prawa jazdy. Komisja śledcza ma przedstawić propozycje do października 2027 roku.

Problem jest znany w wielu szwedzkich miastach. Chodzi o zakłócenia porządku w ruchu drogowym na tak dużą skalę, że mieszkańcy nie mogą przez to spać w nocy. Zwykle problem dotyka tych samych ulic i dzielnic, gdzie kierowcy tego rodzaju samochodów systematycznie się gromadzą – powtarzając manewry, prowadząc głośne wyścigi lub „drift” i wywołując poczucie zagrożenia wśród mieszkańców.

Szaleńcza jazda w Malmö – dlaczego problem eskaluje

Minister sprawiedliwości Gunnar Strömmer nie kryje frustracji: „Pojazdy, które zakłócają porządek i powodują poczucie zagrożenia wśród otoczenia, pojawiają się w wielu miejscach w kraju, w tym w centrum Sztokholmu, ale sytuacja w Malmö wyróżnia się na tle innych. Nawet my, którzy nie jesteśmy bezpośrednio dotknięci tym problemem, zapoznaliśmy się ze świadectwami rodzin, które nie mogły spać w nocy, oraz osób, które nie widzą innego wyjścia niż przeprowadzka”.

- Reklama -

To ostatnie zdanie – „osób, które nie widzą innego wyjścia niż przeprowadzka” – jest kluczowe. Sytuacja doszła do punktu, w którym niektóre rodziny w Malmö decydują się na sprzedaż swoich mieszkań i przeprowadzkę do innych dzielnic lub nawet miast. Nie jest to problem, który mieszkańcy mogliby ignorować. Wpływa on bezpośrednio na jakość życia, sen dzieci, koncentrację w pracy, bezpieczeństwo w ruchu drogowym.

Malmö od lat jest miejscem szczególnie intensywnych zjawisk motoryzacyjnych, ale też problemów bezpieczeństwa. Jak pisaliśmy w artykule „19 samochodów w płomieniach – wielki pożar w Malmö”, miasto już od kilku lat mierzy się z powtarzającymi się pożarami samochodów – niektóre z nich są celowe, inne wynikają z zjawisk motoryzacyjnych o charakterze wandalskim.

- Reklama -

Za problemem stoi kombinacja kilku czynników. Popularność „scenerii motoryzacyjnej” – zmodyfikowanych samochodów z wydechami emitującymi ekstremalny hałas, zabudową spoilerów i rur akustycznych. Rozbudowana sieć dróg i skrzyżowań, które nadają się do „driftu” (kontrolowany poślizg). Wpływ mediów społecznościowych, gdzie młodzi kierowcy publikują zdjęcia i filmy swoich pojazdów, wywołując efekt naśladownictwa. Do tego dochodzi lokalna kultura miejska Malmö, w której tego typu aktywność ma pewien folklor i akceptowalność społeczną.

Rozważane środki – od grzywny do konfiskaty

Strömmer podkreśla, że rząd „uważnie śledzi tę sprawę od kilku lat”. Istniejące narzędzia obejmują grzywny oraz możliwość oskarżenia kierowców hałaśliwych samochodów o zachowanie zakłócające spokój publiczny. Jak pisaliśmy w artykule „Ukryte mandaty w Szwecji – co jeszcze grozi kierowcom poza prędkością”, szwedzkie przepisy już dziś zakazują „niepotrzebnego hałasu pojazdem silnikowym”. Grzywny za tego typu wykroczenia są jednak stosunkowo niskie – kilkaset koron – co dla właścicieli drogich, zmodyfikowanych samochodów nie stanowi wystarczającej bariery.

- Reklama -

Nowe środki, których wprowadzenie ma być badane przez komisję śledczą, są znacznie mocniejsze. Strömmer wymienia: „Zadanie obejmuje zbadanie, czy istnieją podstawy do zaostrzenia kar lub wprowadzenia nowego przestępstwa w odniesieniu do tego rodzaju zachowań. Osoba prowadząca dochodzenie ma ponadto rozważyć, czy należy ułatwić stosowanie innych środków, takich jak na przykład konfiskata – czyli odebranie – pojazdu lub cofnięcie prawa jazdy kierowcy”.

Konfiskata pojazdu to szczególnie surowe rozwiązanie. W szwedzkim prawie jest już stosowana w kilku sytuacjach – między innymi w przypadku poważnych naruszeń dotyczących nietrzeźwości za kierownicą. Rozszerzenie tej zasady na hałaśliwą jazdę byłoby jednak bezprecedensowe. Dla kierowców, których pojazdy warte są 300–500 tysięcy koron, oznaczałoby to rzeczywistą sankcję finansową.

Cofnięcie prawa jazdy – drugie narzędzie – ma potencjalnie mniejszy wymiar materialny, ale większy praktyczny. Bez prawa jazdy nie można się poruszać samochodem, co dla wielu osób oznacza brak możliwości dojechania do pracy czy szkoły. Ta sankcja jest już stosowana w Szwecji za poważne naruszenia w ruchu drogowym – np. znaczne przekroczenie prędkości lub jazdę pod wpływem alkoholu.

Istniejące narzędzia – co można zrobić już dziś

Strömmer apeluje: „Do czasu ich przedłożenia [nowych propozycji] należy korzystać z już dostępnych środków”. Wśród nich znajduje się możliwość, by policja mogła zażądać przeglądu technicznego po kontroli na miejscu. Jeśli kierowca odmówi lub jeśli pojazd nie przejdzie kontroli, wprowadzany jest zakaz jego prowadzenia.

To narzędzie – rzadko używane, ale prawnie dostępne – jest szczególnie skuteczne wobec zmodyfikowanych pojazdów. Wielu z nich przebudowanych zostało w sposób, który nie spełnia norm homologacyjnych: emituje zbyt wysoki poziom hałasu, ma zbyt niski prześwit, ma nieprawidłowo działający układ hamulcowy. Formalna kontrola techniczna ujawnia te problemy.

Policja w Malmö już w ostatnich latach zintensyfikowała akcje kontroli samochodów uczestniczących w „scenerii motoryzacyjnej”. Wprowadzone też zostały specjalne strefy w mieście, gdzie policja koncentruje operacje. Ale problem jest złożony i długofalowy – wymaga zmiany kulturowej, nie tylko prawnej.

Zaostrzenie kar w kontekście innych zmian drogowych

Nowe środki wpisują się w szerszą politykę drogową rządu. Jak pisaliśmy w artykule „Nowe fotoradary w Szwecji”, Szwecja zwiększa liczbę stacjonarnych kamer prędkości, a gminy mają otrzymać prawo instalowania własnych fotoradarów miejskich – o czym pisaliśmy w artykule „Gminy w Szwecji mogą dostać własne fotoradary”. Wraz z proponowanymi w tym samym pakiecie zmianami – np. cyfryzacja dowodu rejestracyjnego, obowiązek naładowanego telefonu – widoczna jest tendencja do intensyfikacji kontroli nad ruchem drogowym.

W szerszym kontekście stoi za tym szwedzka filozofia Nollvisionen (Vision Zero) – dążenie do zerowej liczby ofiar śmiertelnych na drogach. Jak pisaliśmy w artykule „Dlaczego szwedzkie drogi są najbezpieczniejsze na świecie”, Szwecja od 1997 roku jest światowym pionierem tej strategii. Szaleńcza jazda jest problemem właśnie dlatego, że łączy dwa aspekty naruszenia zasad: zakłócenie porządku publicznego i realne zagrożenie życia dla innych uczestników ruchu drogowego, pieszych, rowerzystów.

Jak wskazuje minister spraw wewnętrznych, statystyki wypadków na drogach szwedzkich w ostatniej dekadzie spadły o 19 procent. Ale ryzyko nie znika – szczególnie tam, gdzie kierowcy prowadzący nieodpowiedzialnie systematycznie stwarzają zagrożenia. „Nie jest ani rozsądne, ani sprawiedliwe, aby lekkomyślni ludzie mogli świadomie i systematycznie niszczyć życie pozostałych mieszkańców Malmö. Zarówno kary, jak i inne środki sankcyjne muszą być na tyle surowe, aby powstrzymać takie zachowania” – piszą Strömmer i Nanne w Sydsvenskan.

Malmö – lokalna perspektywa

Radna opozycji w Malmö Helena Nanne, współautorka artykułu w Sydsvenskan, reprezentuje frustrację lokalnej społeczności. Malmö od lat próbuje własnych metod walki z problemem – w tym poprzez kontrole policyjne, ograniczenia prędkości, zmiany w organizacji ruchu. Efekty są mieszane. Kierowcy tego typu samochodów szybko dostosowują się do nowych warunków i szukają nowych miejsc do swojej aktywności.

Nanne wielokrotnie apelowała do rządu o zapewnienie mocniejszych narzędzi prawnych na poziomie krajowym. Konfiskata pojazdu, cofnięcie prawa jazdy – to sankcje, które gmina sama wprowadzić nie może. Wymagają zmiany na poziomie ustawy krajowej. Fakt, że sam minister sprawiedliwości teraz oficjalnie wypowiada się o problemie i zapowiada legislację, jest znakiem, że lokalne apele wreszcie zostały wysłuchane.

Podobne problemy dotyczą innych miast. W Sztokholmie centrum miasta jest miejscem, gdzie młodzi kierowcy również gromadzą się z zmodyfikowanymi pojazdami. W Göteborgu problem jest widoczny w niektórych dzielnicach. Ale skala i intensywność w Malmö są – jak podkreśla Strömmer – wyjątkowe.

Do 2027 roku – co się zmieni w praktyce

Komisja śledcza ma przedstawić propozycje do października 2027 roku. To standardowy okres dla poważnych zmian legislacyjnych w Szwecji. Po przedstawieniu raportu rząd musi go zaakceptować, przygotować projekt ustawy, przeprowadzić konsultacje, zgłosić do Riksdagu. Cały proces trwa zazwyczaj 2-3 lata.

To oznacza, że realne zmiany prawne w kwestii szaleńczej jazdy nie wejdą w życie wcześniej niż w 2029–2030 roku. Do tego czasu mieszkańcy Malmö i innych dotkniętych miast muszą polegać na istniejących narzędziach: policyjnych kontrolach, inspekcjach technicznych, grzywnach.

Dla Polaków mieszkających w Malmö problem jest oczywiście odczuwalny – szczególnie w dzielnicach takich jak Möllevången, gdzie zjawisko jest częste. Jak informowaliśmy w kontekście innych spraw dotyczących bezpieczeństwa w Malmö, warto zgłaszać każde poważne zdarzenie do policji – nawet jeśli wydaje się, że skarga niczego nie zmieni. Zwiększenie liczby oficjalnych zgłoszeń jest jedynym sposobem, żeby pokazać skalę problemu w statystykach – co z kolei wpływa na priorytet nadawany rozwiązaniom przez rządy szczebla wojewódzkiego i krajowego.

W dłuższej perspektywie – ta zmiana legislacyjna, gdy w końcu wejdzie w życie, może istotnie wpłynąć na kulturę drogową w szwedzkich miastach. Możliwość utraty pojazdu wartego pół miliona koron zmienia kalkulacje ekonomiczne kierowców w sposób, którego nie zrobi grzywna kilkaset koron. Widok konfiskaty pojazdów na drogach Malmö byłby sygnałem dla wszystkich innych, że państwo poważnie traktuje ten problem.

Udostępnij
Follow:
Twórca i redaktor Skandynawiainfo.pl, portalu, który od 2015 roku dostarcza polskim czytelnikom aktualne i możliwie bezstronne informacje o Szwecji oraz krajach nordyckich. Od lat przygląda się Skandynawii „od środka”, a nie z perspektywy folderów turystycznych – pisze prosto i konkretnie o tym, co się zmienia, dlaczego to ważne i jak może wpływać na codzienne życie, szczególnie Polaków mieszkających w regionie. Skupia się na tematach społecznych i praktycznych, dbając o rzetelność, kontekst i spokojny, rzeczowy ton.