Gminy w Szwecji mogą dostać własne fotoradary – rząd otwiera drogę do zmian

Rząd Szwecji bada możliwość przyznania gminom prawa do instalowania fotoradarów w centrach miast. Zmiany przepisów mają być gotowe do 31 sierpnia 2027 r.

Fotoradary w Szwecji robią zdjęcie dopiero po przekroczeniu ustalonego marginesu.

Rząd Szwecji skierował do analizy propozycję przyznania gminom prawa do samodzielnego instalowania fotoradarów w centrach miast. Jeśli zmiany wejdą w życie, nadzór nad prędkością przestanie być wyłączną domeną Szwedzkiej Administracji Transportu i Policji. Ostateczny projekt ma trafić na stół rządu najpóźniej 31 sierpnia 2027 roku.

Dziś za system automatycznej kontroli prędkości (ATK) w Szwecji odpowiadają tylko dwa podmioty: Trafikverket i Policja. Jak pisaliśmy na Skandynawiainfo.pl, sieć obejmuje około 2 500 urządzeń rozmieszczonych głównie wzdłuż dróg krajowych. Nowa propozycja rządowa zakłada fundamentalną zmianę tej logiki – samorządy lokalne miałyby możliwość stawiania własnych kamer i przekazywania zebranych materiałów bezpośrednio policji.

Fotoradary miejskie w Szwecji – dlaczego gminy chcą tego od lat

Kilka dużych szwedzkich miast od dawna wskazywało, że obecne przepisy nie dają im wystarczających narzędzi do ograniczenia niebezpiecznej prędkości w gęstym ruchu. Fotoradary stojące przy drogach krajowych nie wychwytują naruszeń w rejonach szkół, przy osiedlach czy na skrzyżowaniach, gdzie ruch jest z natury wolniejszy, ale zagrożenie dla pieszych – większe.

- Reklama -

Jak podaje Expressen, szczególnie wymowny jest przykład Malmö. Tamtejsze władze od lat zabiegały o możliwość instalowania własnych kamer prędkości, co doprowadziło nawet do sporów prawnych. Nowa propozycja miałaby rozwiązać ten impas – gminy otrzymałyby jasną podstawę prawną do działania.

Jak wynika z komunikatu rządu, celem zmian jest rozszerzenie, uproszczenie i doprecyzowanie możliwości prowadzenia monitoringu wizyjnego. Dotyczy to nie tylko kontroli prędkości – rząd zakłada też, że kamery gminne mogą wspomagać policję przy ściganiu przestępstw, jeśli materiał z kamer zostanie udostępniony w odpowiedni sposób.

- Reklama -

Koniec specjalnej ustawy o monitoringu – ogólne przepisy RODO zamiast

Propozycja sięga głębiej niż tylko kwestia fotoradarów. Dochodzenie ma rozstrzygnąć, czy odrębna ustawa o monitoringu wizyjnym (kameralagen) powinna w ogóle istnieć – czy lepiej zastąpić ją ogólnymi przepisami o ochronie danych, zbliżonymi do europejskiego RODO. Rząd podkreśla, że obecne ramy regulacyjne są przestarzałe i nie nadążają za możliwościami technologicznymi ani rzeczywistymi potrzebami zarówno organów bezpieczeństwa, jak i samorządów.

Jak pisaliśmy w artykule o systemie szwedzkich fotoradarów ATK, każdego roku policzyjni śledczy w jednostce ATK w Kirunie przetwarzają nawet 400 000 zdjęć. Przy tej skali system działa sprawnie, ale jest skupiony głównie na drogach o większych prędkościach. Nowe przepisy miałyby poszerzyć zasięg monitorowania o środowisko miejskie, gdzie urządzenia stacjonarne należą dziś do rzadkości.

- Reklama -

W praktyce oznaczałoby to, że kierowcy przekraczający prędkość w miastach – przed szkołami, na skrzyżowaniach, w strefach 30 czy 40 km/h – byliby narażeni na mandat nie tylko na autostradach i drogach ekspresowych. Jak wskazujemy w artykule „Nowe fotoradary w Szwecji”, obecna generacja kamer Argus 4 jest wyraźnie dokładniejsza niż poprzednia – co sprawia, że poszerzenie sieci o rejon miejski byłoby technicznie wykonalne już teraz.

Warto też przypomnieć, że poza prędkością, kwestia mandatów za inne naruszenia w ruchu miejskim dotyczy wielu kierowców – jak opisujemy w artykule „Ukryte mandaty w Szwecji”, kary obejmują m.in. korzystanie z telefonu, brak kierunkowskazu czy zbyt wolną jazdę. Miejskie fotoradary mogłyby w przyszłości rejestrować część z tych naruszeń równolegle z pomiarem prędkości – nowa generacja kamer ma takie możliwości techniczne.

Udostępnij
Follow:
Twórca i redaktor Skandynawiainfo.pl, portalu, który od 2015 roku dostarcza polskim czytelnikom aktualne i możliwie bezstronne informacje o Szwecji oraz krajach nordyckich. Od lat przygląda się Skandynawii „od środka”, a nie z perspektywy folderów turystycznych – pisze prosto i konkretnie o tym, co się zmienia, dlaczego to ważne i jak może wpływać na codzienne życie, szczególnie Polaków mieszkających w regionie. Skupia się na tematach społecznych i praktycznych, dbając o rzetelność, kontekst i spokojny, rzeczowy ton.