Pięć państw NATO jest już na dobrej drodze do osiągnięcia celu 3,5% PKB na obronność, który sojusz wyznaczył wszystkim członkom do realizacji do 2035 roku – wynika z nowych danych opublikowanych we wtorek przez Sojusz, na które powołuje się Reuters. Na czele zestawienia stoi Litwa z wynikiem 5,33% PKB – najwyższym w całym Sojuszu. Obok niej znalazły się Estonia, Łotwa, Polska i Grecja.
Dane te są wyraźnym sygnałem, że wschodnia flanka NATO reaguje na zagrożenie rosyjskie radykalnie inaczej niż kraje Europy Zachodniej, gdzie wiele rządów wciąż zmaga się z osiągnięciem nawet poprzedniego celu 2% PKB. Jak wskazuje Reuters, z raportu wynika, że kilka państw nie zdołało jeszcze wypełnić wcześniejszego, niższego progu.
Litwa rekordzistką NATO – jak do tego doszło
Litwa planuje przeznaczyć w 2026 roku na obronność kwotę odpowiadającą 5,33–5,38% PKB, czyli około 4,79 miliarda euro – co przy skali litewskiej gospodarki jest wysiłkiem budżetowym bez precedensu. Jeszcze kilka lat temu Litwa wydawała na obronę nieco ponad 3% PKB, ale systematyczne przyspieszenie inwestycji – napędzane obawami przed Rosją i zobowiązaniami wobec NATO – przyniosło efekt, który wyprzedził nawet wcześniej uważaną za lidera Polskę.
Jak wynika z marcowego raportu rocznego NATO, cytowanego przez Euronews, Polska w 2025 roku przeznaczyła na obronność 4,3% PKB, zachowując wówczas pozycję lidera. W 2026 roku plan zakłada wzrost do 4,8% PKB. W liczbach bezwzględnych Polska wciąż wydaje znacznie więcej niż Litwa – ok. 200 miliardów złotych wobec litewskich ok. 20 miliardów złotych – jednak w relacji do PKB to Litwa jest teraz na szczycie.
Estonia (ponad 5% PKB) i Łotwa (ok. 4,9% PKB) również wyraźnie przekroczyły nowy cel. Kraje bałtyckie i Polska tworzą grupę, która traktuje inwestycje w obronność jako priorytet polityczny wynikający wprost z oceny zagrożenia ze strony Rosji.
Szwecja i jej plan 300 miliardów koron na obronność
Szwecja nie znalazła się w grupie pięciu państw przekraczających cel 3,5% PKB w 2026 roku, ale wyraźnie przyspiesza. Jak pisaliśmy na Skandynawiainfo.pl, wszystkie partie w Riksdagu zgodziły się na pożyczenie 300 miliardów koron do 2032 roku na modernizację sił zbrojnych i obrony cywilnej. Oznacza to wzrost rocznego budżetu obronnego o 70 miliardów koron – z obecnych 140 miliardów do ok. 210 miliardów rocznie.
Minister obrony Pål Jonson wskazuje, że tak szeroka zgoda polityczna to rzadkość nawet w NATO. Według danych przytaczanych przez Interia.pl, Szwecja wydaje obecnie ok. 3% PKB na obronność, co plasuje ją w grupie krajów nordyckich – razem z Finlandią i Norwegią – które przekroczyły dawny cel 2%, ale jeszcze nie osiągają nowego poziomu 3,5%.
Tymczasem w Europie Zachodniej postęp jest znacznie wolniejszy. Francja planuje dojść do 2,5% PKB do końca dekady. Włochy liczą wydatki na bezpieczeństwo wewnętrzne jako część składową budżetu obronnego. Hiszpania deklarowała publicznie, że nie podniesie nakładów do poziomów z Hagi. To właśnie ten podział – między wschodnią flanką a zachodnimi sojusznikami – sprawia, że coraz częściej mówi się o „NATO dwóch prędkości”, jak opisywała Rzeczpospolita.
Cel 5% PKB na obronność do 2035 roku uzgodniono na szczycie NATO w Hadze w czerwcu 2025 roku. Zakłada on, że 3,5% pójdzie na bezpośrednie wydatki wojskowe, a 1,5% na inwestycje powiązane z bezpieczeństwem – cyberochronę, infrastrukturę krytyczną i gotowość cywilną. Jak podkreśla Reuters, większość sojuszników jest wciąż daleko od tego celu.
