Karty Pokémon stały się w Szwecji nowym celem złodziei. Sklepy specjalistyczne wzmacniają zabezpieczenia, instalują alarmy i dodatkowe kamery. Jeden z właścicieli w Torslandzie musiał całkowicie zamknąć swój lokal stacjonarny po włamaniu, w którym zniknęły gadżety o wartości zakupowej przekraczającej milion koron. Skala zjawiska rośnie – w 2025 roku na platformie Tradera sprzedano karty za 140 milionów koron.
Zjawisko dotyczy nie tylko Szwecji – jak podaje Sveriges Radio, podobne trendy obserwuje się w wielu krajach Europy. Anders Neiker, właściciel sklepu z kartami Pokémon, mówi wprost: „Nie sądzę, żebyśmy mieli tu do czynienia z fazą uspokojenia sytuacji; trzeba być czujnym i mocno trzymać towary”. Za falą kradzieży stoi zbieg dwóch czynników: eksplozji popularności kart wśród dzieci i dorosłych oraz gwałtownego wzrostu ich wartości kolekcjonerskiej.
Karty Pokémon – dlaczego stały się celem złodziei
Popularność kart Pokémon w ciągu ostatnich lat gwałtownie wzrosła. Pierwsze karty pojawiły się w Japonii w 1996 roku, trzy lata później trafiły do Europy i Szwecji. Przez większość swojej historii były zabawką dla dzieci – dziś stały się instrumentem inwestycyjnym. Sydsvenskan informuje, że tylko na platformie Tradera w 2025 roku sprzedano karty o wartości 140 milionów koron. Rynek zagraniczny jest jeszcze większy – na początku 2026 roku najdroższa w historii karta została sprzedana za 147 milionów dolarów.
Andreas Bengtsson, kolekcjoner z Lund, opisuje sytuację przy każdej nowej premierze: „Przy każdej nowej premierze zawsze panuje ogromny tłok, nawet w najmniejszym sklepie. Osobom pracującym na etacie trudno jest zdobyć karty”. Ten sam Bengtsson wskazuje główną siłę napędową rynku: „Najważniejsze są chyba pieniądze, niestety”.
Efekt jest niepokojący. Wystarczająco cenne dobra, o wystarczająco płynnym rynku odsprzedaży, przy odpowiedniej skali stają się celem zorganizowanej przestępczości. Karty Pokémon spełniają dziś wszystkie te warunki. Do tego dochodzi łatwość ich przechowywania i transportu – w przeciwieństwie do biżuterii czy elektroniki, karty są małe, lekkie i praktycznie niemożliwe do zidentyfikowania przez policję po ich kradzieży.
Włamania i skala strat – przypadek Torslandy
Historia Henrika Hermanssona z Torslandy jest emblematyczna. Właściciel sklepu specjalizującego się w gadżetach Pokémon musiał zamknąć lokal stacjonarny po włamaniu, w którym złodzieje ukradli towar o wartości zakupowej przekraczającej milion koron. Rzeczywista wartość rynkowa – z uwzględnieniem popytu na najbardziej cenne karty – była prawdopodobnie znacznie wyższa.
Hermansson mówi w rozmowie z SR: „Obecnie produkty związane z Pokémonami ogólnie rzecz biorąc dość łatwo się sprzedają. Są bardzo modne, a ich ceny gwałtownie wzrosły”. Właśnie ta łatwość sprzedaży – szczególnie w kanałach nieoficjalnych, w tym przez platformy społecznościowe i grupowe czaty – czyni z kart cel dla złodziei.
Sklepy w Szwecji reagują. Podstawowe środki bezpieczeństwa – kamery, alarmy, zabezpieczone gabloty – są dziś standardem. Ale koszt zabezpieczeń jest znaczący. Jak pisaliśmy w artykule „Popularne sklepy w Szwecji zagrożone zamknięciem z powodu wzrostu przestępczości”, szwedzkie sklepy każdego roku wydają około 10,5 miliarda koron na środki bezpieczeństwa – dokładnie tyle samo, ile tracą przez kradzieże. Dla małych, wyspecjalizowanych sklepów – takich jak te sprzedające karty Pokémon – utrzymanie tej podwójnej ekonomii jest szczególnie trudne.
Nina Jelver, szefowa ds. bezpieczeństwa w Svensk Handel, wielokrotnie ostrzegała, że sklepy, które są dla nas oczywistą częścią miejskiego pejzażu, mogą znikać. „To niepokojące i w dłuższej perspektywie będzie miało konsekwencje dla przeciętnego człowieka” – mówiła w kontekście szerszego zjawiska kradzieży w handlu. Historia sklepu z Torslandy jest tego dokładnym przykładem.
Kradzieże w szwedzkim handlu – szerszy obraz
Karty Pokémon to nowy element w krajobrazie, o którym pisaliśmy wielokrotnie. Jak wskazywaliśmy w artykule „Kradzieże biją rekordy – najczęściej kradzione towary w Szwecji”, Szwedzka Federacja Handlu identyfikuje dwa główne mechanizmy stojące za wzrostem liczby kradzieży: rosnąca liczba osób kradnących na własny użytek oraz coraz częstsze kradzieże organizowane przez gangi.
Karty Pokémon szczególnie pasują do drugiego wzorca. Zorganizowana grupa, która ukradnie 1000 kart pochodzących z rzadkich zestawów, może następnie sprzedać je na czarnym rynku lub w rozproszonej sieci małych transakcji internetowych. Trudno je zidentyfikować, trudno namierzyć – idealny cel dla przestępczości nietradycyjnej.
Do tej listy dołączają też inne cenne kategorie. Jak pisaliśmy w artykule o „Drożejącej czekoladzie w Szwecji”, niektóre sklepy przestały już traktować czekoladę jak zwykły produkt – uznają ją za towar wysokiego ryzyka pod względem kradzieży. Podobny status uzyskują świeże mięsa, alkohol wysokoprocentowy, elektronika – i teraz karty kolekcjonerskie.
Rzadszy, ale jeszcze bardziej dramatyczny przykład opisywaliśmy w artykule „Rozbój w szwedzkim sklepie – kradzież sera i deportacja”. Kradzież sera o wartości 1448 koron w Solna zakończyła się wyrokiem za rozbój, wyrokiem więzienia i decyzją o deportacji sprawcy. To pokazuje, że szwedzkie sądy w ostatnich latach są coraz bardziej surowe wobec przestępczości sklepowej – szczególnie gdy dochodzi do przemocy wobec personelu.
Rady dla klientów i sprzedawców
Dla klientów kupujących karty Pokémon warto pamiętać o kilku kwestiach. Po pierwsze, tak jak w każdym rynku o wysokiej wartości kolekcjonerskiej, warto kupować u sprawdzonych sprzedawców. Aukcje na platformach z płatnościami zabezpieczonymi (Tradera, Blocket) i sklepy specjalistyczne z fizyczną obecnością są bezpieczniejsze niż transakcje przez media społecznościowe. Po drugie, karty o dużej wartości warto ubezpieczyć – kolekcja warta 100 000 koron może być objęta ochroną w ramach standardowego ubezpieczenia mieszkania (hemförsäkring), ale przekroczenie pewnej wartości wymaga dopisku do polisy.
Dla sprzedawców najważniejsze jest zgłaszanie każdej kradzieży policji – nawet jeśli wydaje się mało prawdopodobne, żeby sprawca został złapany. Bez pełnych statystyk problemowi trudno się przeciwstawić na poziomie politycznym. Jak wielokrotnie apelowała Nina Jelver ze Svensk Handel, sklepy powinny zgłaszać wszystko, nawet drobne incydenty, żeby dane odzwierciedlały rzeczywistą skalę problemu.
Karty Pokémon – jeszcze niedawno zabawka dzieci – stały się w Szwecji symbolem ważnego zjawiska. Pokazują, jak szybko rynek może zmienić charakter, i jak przestępczość podąża za pieniędzmi w każdej niszy. Bez zdecydowanej reakcji organów ścigania i wsparcia dla sklepów niektóre wyspecjalizowane placówki mogą zniknąć z szwedzkiej mapy handlowej – co byłoby stratą dla kolekcjonerów, dzieci i miejscowych społeczności.
