Zwrot po wyborach w Szwecji. Sytuacja Magdaleny Andersson nagle się zmieniła

Jeszcze kilka dni temu to Magdalena Andersson dostała pierwszą szansę na utworzenie nowego rządu Szwecji.

Pan.Paweł

Jeszcze kilka dni temu to Magdalena Andersson dostała pierwszą szansę na utworzenie nowego rządu Szwecji. W poniedziałek sytuacja przybrała jednak zupełnie inny obrót. Decyzja jednej z partii uruchomiła nowy scenariusz, a proces tworzenia rządu ponownie znalazł się w rękach przewodniczącego Riksdagu.

W pigułce

  • Magdalena Andersson zwróciła zadanie zbadania możliwości utworzenia nowego rządu.
  • Bezpośrednim powodem jej decyzji było stanowisko Vänsterpartiet w sprawie wyboru przewodniczącego Riksdagu.
  • Andreas Norlén z Moderaterna został ponownie wybrany talmanem.
  • Andersson nie została odrzucona jako kandydatka na premiera i nadal może wrócić do gry.
  • Jednym z możliwych kolejnych scenariuszy jest przekazanie inicjatywy Ulfowi Kristerssonowi.

Magdalena Andersson przerywa swoją misję

W poniedziałek 28 września Magdalena Andersson poinformowała, że zwraca tzw. sonderingsuppdrag – zadanie powierzone jej przez przewodniczącego Riksdagu w celu zbadania możliwości utworzenia nowego rządu.

Liderka Socialdemokraterna otrzymała je dziesięć dni wcześniej. Po rozmowach z innymi partiami uznała jednak, że w obecnej sytuacji nie ma warunków do stworzenia przez nią gabinetu.

– Mogę stwierdzić, że obecnie nie ma możliwości utworzenia przeze mnie rządu – powiedziała Andersson podczas poniedziałkowej konferencji prasowej.

- Reklama -

Jej decyzja może brzmieć jak rezygnacja z walki o stanowisko premiera. W rzeczywistości sytuacja jest bardziej skomplikowana.

Andersson nie została odrzucona przez Riksdag. Do formalnego głosowania nad kandydatem na premiera jeszcze nie doszło.

Jeden ruch Vänsterpartiet zmienił sytuację

Bezpośrednim powodem poniedziałkowej decyzji było stanowisko Vänsterpartiet.

Partia zdecydowała się poprzeć Andreasa Norléna z Moderaterna w wyborze przewodniczącego Riksdagu, czyli talmana.

Dla Andersson był to ważny sygnał polityczny. Liderka Socialdemokraterna stwierdziła, że w parlamencie powstała w ten sposób „nowa konstelacja” obejmująca Vänsterpartiet i Moderaterna.

Vänsterpartiet zdecydowanie odrzuca jednak taką interpretację.

Nooshi Dadgostar argumentowała, że poparcie Norléna wynikało z jego doświadczenia w prowadzeniu procesu tworzenia rządu. Jednocześnie V nadal wskazuje Magdalenę Andersson jako swoją kandydatkę na premiera. Partia deklaruje też, że nie zagłosuje za Ulfem Kristerssonem.

Sam Norlén został w poniedziałek ponownie wybrany na przewodniczącego Riksdagu.

Za dzisiejszym konfliktem kryje się jednak znacznie poważniejszy problem, z którym Andersson zmaga się od wyborów.

Przewaga istnieje na papierze. Trudniej jest przy stole negocjacyjnym

Po wyborach powstała sytuacja, w której partie mogące umożliwić Andersson pozostanie na stanowisku premiera dysponują bardzo niewielką przewagą.

Problemem nie jest jednak wyłącznie liczba mandatów.

Socialdemokraterna, Vänsterpartiet, Centerpartiet i Miljöpartiet nie tworzą jednolitego politycznego bloku, który automatycznie byłby gotowy wspólnie wejść do rządu.

Szczególnie trudne pozostają relacje między Vänsterpartiet i Centerpartiet.

V chce rzeczywistego wpływu na politykę przyszłego gabinetu i zabiega o udział w rządzie. Centerpartiet nie chce natomiast rządu z udziałem V.

Właśnie dlatego przewaga mandatów sama w sobie nie rozwiązuje problemu Andersson.

Co właściwie oznacza „sonderingsuppdrag”?

Dla osób, które na co dzień nie śledzą szwedzkiej polityki, obecna procedura może być nieco zagmatwana.

Sonderingsuppdrag nie oznacza jeszcze nominacji na premiera.

Można określić je jako polityczną misję rozpoznawczą. Przewodniczący Riksdagu powierza liderowi zadanie sprawdzenia, czy jest w stanie znaleźć wystarczające poparcie – albo przynajmniej wystarczającą tolerancję innych partii – aby stworzyć rząd.

Andersson właśnie takie zadanie otrzymała.

I właśnie to zadanie teraz zwróciła.

Nie oznacza to jednak wykorzystania jednej z formalnych prób wyboru premiera.

W Szwecji nie trzeba zdobyć 175 głosów „za”

To jedna z najważniejszych różnic pomiędzy szwedzkim systemem a tym, jak wiele osób intuicyjnie wyobraża sobie wybór szefa rządu.

Kandydat na premiera nie musi zgromadzić większości parlamentarzystów głosujących za jego kandydaturą.

W Szwecji funkcjonuje tzw. negatywny parlamentaryzm.

W praktyce najważniejsze jest to, aby 175 z 349 posłów nie zagłosowało przeciwko kandydatowi.

Partia może więc nie popierać przyszłego premiera, a jednocześnie umożliwić mu objęcie stanowiska poprzez wstrzymanie się od głosu.

Dlatego w obecnych negocjacjach nie chodzi wyłącznie o pytanie:

Kto poprze Magdalenę Andersson?

Równie istotne jest inne:

Kto zgodzi się jej nie zablokować?

Ta sama zasada dotyczy oczywiście Ulfa Kristerssona.

Teraz ruch ponownie należy do Andreasa Norléna

Po poniedziałkowej decyzji Andersson proces tworzenia rządu wraca do przewodniczącego Riksdagu.

Norlén może zdecydować o kolejnych krokach.

Jedną z możliwości jest przekazanie zadania zbadania możliwości utworzenia rządu Ulfowi Kristerssonowi.

Politolożka Jenny Madestam wskazuje również drugi wariant: Norlén może przejść bezpośrednio do formalnego głosowania nad kandydaturą Magdaleny Andersson.

To istotne, ponieważ zwrot sonderingsuppdrag nie wykreśla liderki Socialdemokraterna z dalszej rozgrywki.

Magdalena Andersson nadal może zostać premierem

Jeżeli sytuacja pomiędzy partiami się zmieni, Norlén nadal może przedstawić Andersson jako kandydatkę na premiera.

Co więcej, już po ogłoszeniu decyzji o zwrocie misji Andersson udała się na spotkanie z Miljöpartiet. Powiedziała wówczas SVT, że to, kto zostanie premierem, w dużej mierze zależy teraz od dalszego postępowania Vänsterpartiet.

Dlatego stwierdzenie, że Andersson „przegrała walkę o rząd”, byłoby obecnie przedwczesne.

Zmieniła się natomiast kolejność ruchów.

Ulf Kristersson może dostać swoją szansę

Jednym z najbardziej interesujących pytań jest teraz to, czy Norlén przekaże inicjatywę Ulfowi Kristerssonowi.

Kristersson może otrzymać możliwość sprawdzenia, czy po jego stronie Riksdagu istnieje wystarczające zaplecze do utworzenia rządu.

Sam lider Moderaterna mówił w poniedziałek o możliwości współpracy kilku partii w określonych obszarach. Jednocześnie udział Sverigedemokraterna w samym rządzie nie jest przez niego przedstawiany jako przesądzony.

Nie oznacza to jednak, że Kristersson został już kandydatem na premiera.

Na poniedziałkowe popołudnie żadne takie formalne głosowanie nie zostało jeszcze wyznaczone.

Talman nie może próbować bez końca

Kiedy Norlén zdecyduje się już formalnie przedstawić Riksdagowi kandydata na premiera, rozpoczyna się zupełnie inny etap procedury.

Jeżeli kandydat zostanie odrzucony, talman może przedstawić kolejnego.

Ma jednak tylko cztery takie próby.

Po czterech nieudanych głosowaniach muszą zostać przeprowadzone nadzwyczajne wybory.

Dlatego samo sonderingsuppdrag i formalne przedstawienie kandydata Riksdagowi to dwie różne rzeczy.

Dotychczasowa misja Andersson nie wykorzystała żadnej z czterech prób.

Szwecja przeżywała już znacznie dłuższy polityczny impas

Przedłużające się tworzenie rządu nie jest w Szwecji sytuacją bez precedensu.

Najlepszym przykładem są wybory z 2018 roku. Wówczas utworzenie nowego rządu zajęło aż 134 dni.

Obecna sytuacja nie oznacza więc kryzysu szwedzkiego systemu politycznego. Pokazuje jednak, jak skomplikowane może stać się tworzenie rządu, kiedy parlament jest niemal równo podzielony, a partie potrzebne do stworzenia większości stawiają wzajemnie trudne do pogodzenia warunki.

Walka o władzę w Szwecji wchodzi w nową fazę

Poniedziałkowa decyzja Magdaleny Andersson nie kończy powyborczych negocjacji.

W pewnym sensie rozpoczyna ich kolejny etap.

Andersson nadal może zostać przedstawiona jako kandydatka na premiera. Ulf Kristersson może dostać możliwość przeprowadzenia własnych rozmów. Vänsterpartiet nadal chce Andersson, ale domaga się wpływu na przyszły rząd.

A nad całym procesem ponownie czuwa Andreas Norlén.

To właśnie jego kolejne decyzje pokażą, czy Szwecja szybko zbliży się do głosowania nad nowym premierem, czy też czeka ją kolejna długa seria negocjacji.

Na razie jedno jest pewne: po poniedziałkowym zwrocie układ sił nie został rozstrzygnięty. Walka o to, kto będzie rządził Szwecją po wyborach 2026, właśnie weszła w nową fazę.

OTAGOWANO:
Udostępnij ten artykuł