Martina Aitolehti ma dziś 43 lata i wygląda jak ktoś, kto trenuje zawodowo — bo tak właśnie jest. Na jej profilu w mediach społecznościowych nie ma już zdjęć z błyszczących imprez ani okładek pism o plotkach. Zamiast tego: zdjęcia ze startów HYROX, relacje z obozów treningowych w Hiszpanii, krótkie filmy z siłowni. Fińskie tabloidy przez lata pisały o jej życiu miłosnym znacznie więcej niż o czymkolwiek innym. Teraz mają coraz mniej materiału w tej kategorii.
HYROX to stosunkowo nowy format zawodów fitness — połączenie biegania z ośmioma stacjami ćwiczeń siłowych, rosnący w popularności w całej Europie. Aitolehti nie tylko bierze w nim udział, ale pracuje jako trener wydajności, pomagając innym przygotować się do podobnych startów. Do tego dochodzą zawody Ironman — triathlon na dystansie, który wymaga miesięcy systematycznego treningu i sporego opanowania własnego ego przy każdej kolejnej próbie pobicia własnego czasu. Nie jest to kierunek kariery, który zwykle wybierają osoby szukające rozgłosu.
Jej droga do tego miejsca była bardziej kręta niż wynikałoby to z dzisiejszych postów. Aitolehti była uczestniczką konkursów piękności, twarzą produktów i bohaterką fińskiej telewizji rzeczywistości — wszystko to w czasie, gdy fińskie media plotkarskie traktowały jej życie prywatne jako temat stały. Kolejne związki, rozstania i bardzo nagłośniony rozwód zajmowały więcej miejsca w prasie niż jakiekolwiek jej zawodowe osiągnięcia. Przez pewien czas wydawało się, że jej publiczny wizerunek jest zbudowany przede wszystkim wokół tego, z kim jest — lub z kim nie jest.
Podcast Martina & Esko, który prowadzi razem z partnerem, jest inną formą obecności w mediach: bardziej rozmowną, mniej kontrolowaną przez redakcyjny filtr tabloidu. Format podcastu wymaga regularności i autentyczności w sposób, którego okładka pisma nigdy nie wymagała. Aitolehti prowadzi też konto na Instagramie pod hasłem Stronger. Healthier. BeWell. — tytuły, które dają dość jasny sygnał o tym, w którą stronę chce iść.
Warto zauważyć, że ta zmiana wizerunku nie nastąpiła w jednym momencie i nie była wynikiem jednej decyzji. Takie rzeczy rzadko są. Przejście od modelki i uczestniczki reality TV do trenerki wydajnościowej i zawodniczki triatlonu zajmuje lata regularnej pracy i zazwyczaj kilka nieudanych prób po drodze. Nie wiadomo, ile kosztowało ją to wysiłku — o tym akurat Aitolehti publicznie nie mówi za dużo.
To, co jest widoczne z zewnątrz, to spójność obecnego etapu. Treningi w Hiszpanii, starty w zawodach, rozmowy o zdrowiu i kondycji. Nie ma w tym nic spektakularnego w sensie tabloidowym — i być może właśnie o to chodzi. Po latach, gdy każdy aspekt życia prywatnego był komentowany publicznie, wybrała obszar, w którym liczy się przede wszystkim to, co można zmierzyć: czas na trasie, ciężar na sztandze, wyniki na mecie.

Fińskie media plotkarskie wciąż od czasu do czasu wracają do jej nazwiska. Ale coraz rzadziej mają do powiedzenia coś, czego ona sama nie powiedziała pierwsza.
