Unia Europejska stworzyła rozbudowany system regulacji technologii, ale jego egzekwowanie jest rozproszone między setki instytucji. Autorzy nowej analizy proponują stopniowe utworzenie niezależnej europejskiej agencji, która w przyszłości miałaby uporządkować nadzór nad cyfrowymi przepisami.
Kai Zenner i Maria Koomen w opublikowanej 1 września analizie „Closing the EU Enforcement Gap” wskazują, że europejski system regulacji cyfrowych obejmuje 171 aktów prawnych i 315 organów, którym powierzono setki częściowo nakładających się kompetencji. Według autorów problemem nie jest już brak regulacji, lecz możliwość ich spójnego egzekwowania. Analiza Kaia Zennera i Marii Koomen
Zenner podaje dodatkowo, że w całym systemie występuje 597 nakładających się lub potencjalnie sprzecznych mandatów regulacyjnych. Ma to zwiększać niepewność prawną i koszty przestrzegania przepisów, szczególnie gdy ta sama firma lub usługa podlega kilku różnym regulacjom jednocześnie.
Dotyczy to między innymi wdrażania AI Act, Digital Services Act oraz Digital Markets Act. Autorzy oceniają, że odpowiedzialność za ich stosowanie została rozdzielona między instytucje unijne i organy krajowe, które różnią się zasobami, kompetencjami i stopniem niezależności.
Nie jedna nowa instytucja od razu, lecz trzy etapy
Propozycja nie zakłada natychmiastowego przekazania całego cyfrowego nadzoru jednej nowej instytucji.
Pierwszym krokiem miałoby być utworzenie w 2027 roku EU Digital Regulation Cooperation Forum – forum pozwalającego organom odpowiedzialnym za różne regulacje na stałą wymianę informacji i koordynowanie działań.
W drugim etapie autorzy proponują przekształcenie istniejącej unijnej agencji HaDEA w Digital Enforcement Agency. Zmiana miałaby nastąpić w ramach kolejnego wieloletniego budżetu UE na lata 2028–2034.
Dopiero trzeci etap zakładałby stworzenie w pełni niezależnego systemu egzekwowania prawa cyfrowego. Według Zennera i Koomen wymagałoby to jednak szerszej reformy traktatów Unii Europejskiej.
Autorzy argumentują również, że obecna pozycja Komisji Europejskiej może prowadzić do konfliktu różnych interesów. Komisja uczestniczy w tworzeniu regulacji i ich egzekwowaniu, a jednocześnie prowadzi negocjacje handlowe i polityczne z państwami spoza UE.
Przykładem napięcia między tymi rolami była ubiegłoroczna sprawa postępowania antymonopolowego przeciwko Google. Doniesienia medialne wskazywały, że planowane ogłoszenie sankcji zostało czasowo wstrzymane w okresie napiętych negocjacji handlowych ze Stanami Zjednoczonymi. Komisja zaprzeczała wówczas, że decyzja została anulowana wskutek politycznej interwencji.
Komisja już sprawdza, czy unijnych regulacji nie jest zbyt wiele
Dyskusja pojawia się w chwili, gdy sama Komisja Europejska analizuje skutki nakładania się cyfrowych przepisów.
W ramach Digital Fitness Check Bruksela sprawdza między innymi wzajemne oddziaływanie różnych regulacji oraz ich łączny wpływ na przedsiębiorstwa. Publiczne konsultacje rozpoczęły się w listopadzie 2025 roku i zakończyły 11 marca 2026 roku. Wyniki przeglądu mają zostać przyjęte w pierwszym kwartale 2027 roku.
Problem skomplikowania unijnych regulacji technologicznych ma również wyraźny szwedzki wątek. W czerwcu 2025 roku premier Ulf Kristersson domagał się czasowego zatrzymania dalszego wdrażania AI Act, określając przepisy jako niejasne i wskazując na brak wspólnych standardów. skandynawiainfo.pl/ opisywało wcześniej stanowisko szwedzkiego premiera wobec AI Act Reuters potwierdzał wówczas, że Kristersson znalazł się wśród europejskich polityków domagających się przerwy we wdrażaniu części regulacji.
Zenner i Koomen przekonują, że trwający przegląd regulacji oraz przygotowania do kolejnego wieloletniego budżetu UE tworzą rzadką możliwość przebudowania całego systemu nadzoru. Ich propozycja pozostaje jednak na tym etapie rekomendacją ekspertów, a nie projektem nowej agencji przedstawionym przez Komisję Europejską.