Pestycydy w żywności w Szwecji znalazły się w centrum nowego raportu Szwedzkiego Stowarzyszenia Ochrony Przyrody, czyli Naturskyddsföreningen. Organizacja podała, że ślady środków ochrony roślin wykryto w 37 z 50 badanych produktów konwencjonalnych, podczas gdy w grupie ekologicznej chodziło o 3 z 36 próbek.
Badanie objęło łącznie 86 produktów kupionych w sklepach Willys, Hemköp, Ica, Coop i Lidl w rejonie Sztokholmu. Analizowano między innymi jabłka, winogrona, jarmuż, pomidory, paprykę, olej rzepakowy i mąkę pszenną. W produktach konwencjonalnych wykryto łącznie 32 różne pestycydy, w tym substancje szkodliwe dla pszczół, związki z grupy PFAS oraz substancje podejrzewane o działanie rakotwórcze lub szkodliwe dla płodności.
Pestycydy w żywności w Szwecji: duża różnica między uprawą konwencjonalną a ekologiczną
Z raportu Naturskyddsföreningen wynika, że największa różnica była widoczna właśnie między produktami konwencjonalnymi i ekologicznymi. W pierwszej grupie ślady pestycydów wykryto w 74 proc. próbek, a w drugiej w 8 proc. Dwie z trzech ekologicznych próbek zawierały spinosad, czyli substancję dopuszczoną w rolnictwie ekologicznym. Jedna zawierała flonikamid, który nie jest dopuszczony do takiej produkcji.
Raport wskazuje też, że najgorzej wypadły konwencjonalne jabłka, winogrona i mąka pszenna. Wszystkie badane jabłka konwencjonalne, wszystkie winogrona konwencjonalne i całe badane konwencjonalne mąki pszenne zawierały pozostałości pestycydów. W przypadku jabłek jeden z badanych owoców zawierał ślady aż siedmiu różnych substancji.
W samych winogronach konwencjonalnych wykryto 15 różnych substancji, a pięć z ośmiu próbek zawierało związek bezpośrednio toksyczny dla pszczół. Z kolei w jabłkach połowa próbek konwencjonalnych zawierała substancje szkodliwe dla zapylaczy, mimo że same uprawy jabłoni są od nich zależne.
Wszystkie wyniki były poniżej limitów, ale spór dotyczy „koktajlu substancji”
Naturskyddsföreningen zaznacza, że wszystkie zmierzone poziomy mieściły się poniżej obowiązujących limitów dla żywności. Podobnie Livsmedelsverket opisuje, że w przypadkach wykrycia pozostałości są one niemal zawsze poniżej wspólnych unijnych wartości granicznych.
Na tym jednak nie kończy się spór o bezpieczeństwo. Christina Rudén, profesor toksykologii regulacyjnej i ekotoksykologii na Uniwersytecie Sztokholmskim, powiedziała w materiale TT opublikowanym przez Aftonbladet, że obecne podejście nie obejmuje całkowitej ekspozycji człowieka na chemikalia z różnych źródeł. „To tak, jakby patrzeć na mały kawałek tortu i zapominać o reszcie tortu” – powiedziała. Profil uczelni potwierdza jej funkcję naukową i specjalizację w ocenie ryzyka chemicznego.
Według tej samej relacji mieszanina wielu substancji może tworzyć tzw. „koktajl substancji”, którego skutki w dłuższym okresie nie są dostatecznie wyjaśnione. Naturskyddsföreningen pisze podobnie w swoim raporcie, wskazując, że obecne oceny ryzyka koncentrują się głównie na pojedynczych substancjach, a nie na ich łącznym oddziaływaniu.
Raport łączy temat zdrowia z wpływem na środowisko
W raporcie organizacja zwraca uwagę nie tylko na narażenie konsumentów, ale też na wpływ pestycydów na środowisko. Wśród 32 wykrytych substancji siedem było bezpośrednio toksycznych dla pszczół, a 26 sklasyfikowano jako toksyczne dla organizmów wodnych. Dziesięć należało do grupy PFAS.
Autorzy badania przypominają, że ekologiczna produkcja nie dopuszcza syntetycznych pestycydów używanych w rolnictwie konwencjonalnym. W ocenie Naturskyddsföreningen przekłada się to na większą różnorodność biologiczną i mniejsze obciążenie środowiska, choć jednocześnie udział żywności ekologicznej w sprzedaży i powierzchni upraw w Szwecji spada.
Rolnicy mówią o kosztach i braku wsparcia
Raport zawiera też wywiady z rolnikami i doradcami. Z tej części wynika, że jedną z głównych barier ograniczania chemicznych pestycydów jest trudna sytuacja ekonomiczna. Naturskyddsföreningen opisuje, że presja cenowa i konkurencja ze strony importu utrudniają rezygnację z oprysków zapobiegawczych, bo rolnicy obawiają się niższych zbiorów lub gorszej jakości plonów.
Elin Engdahl z Naturskyddsföreningen powiedziała w materiale TT, że współczesne rolnictwo jest dziś uzależnione od chemikaliów, jeśli ma utrzymać większe i bardziej wydajne plony. Według niej potrzebne są zarówno polityczne instrumenty wsparcia, jak i większa odpowiedzialność po stronie handlu, a konsumenci muszą akceptować produkty, które nie zawsze wyglądają idealnie.
