Socjaldemokraci i Szwedzcy Demokraci to partie, które same siebie przedstawiają jako swoich głównych przeciwników w wyborach jesienią 2026 roku. W kwestii opieki weterynaryjnej znalazły jednak wspólny mianownik – i to w kilku konkretnych punktach. Nie we wszystkich.
Na seminarium z udziałem przedstawicieli wszystkich partii zasiadających w Riksdagu, zorganizowanym przez firmę ubezpieczeniową Agria, okazało się, że dwie ze sobą sprzeczne politycznie formacje mogą porozumieć się w sprawach dotyczących codziennego życia właścicieli zwierząt. Monica Tuvelid, dyrektor Agria w Szwecji, wskazuje, że opieka weterynaryjna to temat daleki od marginalnego – badania przeprowadzone przez Agria pokazują, że dziewięciu na dziesięciu właścicieli zwierząt martwi się kosztami leczenia, a co trzeci rezygnuje z wizyty u weterynarza z obawy przed rachunkiem.
Opieka weterynaryjna w Szwecji – w czym S i SD się zgadzają
Obie partie popierają dwa konkretne postulaty. Po pierwsze, wszystkie kliniki weterynaryjne powinny udostępniać przejrzyste cenniki. Po drugie, powinny stosować jednolite metody leczenia zgodne z krajowymi wytycznymi. To propozycje zbieżne z pracami Urzędu ds. Konkurencji (Konkurrensverket), który – na zlecenie rządu – bada stan przejrzystości cenowej na rynku usług weterynaryjnych. Z ustaleń Urzędu wynika, że ceny gwałtownie wzrosły i trudno je porównywać między klinikami – ta sama procedura może kosztować w różnych miejscach dziesiątki tysięcy koron więcej lub mniej.
Agria dodatkowo postuluje, by propozycje Urzędu – obejmujące dotychczas wyłącznie psy i koty – rozszerzyć o konie. Ten postulat spotkał się z pozytywną reakcją wszystkich uczestników panelu politycznego.
Według badania przeprowadzonego przez Novus na zlecenie Agria, 14 procent właścicieli zwierząt deklaruje, że kwestia opieki weterynaryjnej może zadecydować o tym, na kogo zagłosują jesienią. To sprawia, że temat plasuje się – zdaniem firmy – w tym samym priorytecie wyborczym co środowisko, klimat i gospodarka.
Gdzie kończy się zgoda: rola państwa i interwencja na rynku
Porozumienie ma jednak swoje granice. Socjaldemokraci chcą, by państwo aktywnie interweniowało na rynku weterynaryjnym, gdzie od dekady dominują dwie duże sieci – Evidensia i Anicura, kontrolowane przez fundusze private equity. Jak powiedziała liderka partii Magdalena Andersson w rozmowie z „Aftonbladet”, w marcu 2026 roku: „Dwie duże firmy private equity przejęły znaczną część rynku usług weterynaryjnych. To nie jest rynek funkcjonujący prawidłowo, musimy coś z tym zrobić”.
Partia zapowiedziała, że w kampanii wyborczej opowie się za nową ustawą mającą przełamać tę dominację. Socjaldemokraci chcą m.in. zbadać możliwość wprowadzenia stałych cenników – wzorowanych na systemie niemieckim, gdzie stawki za usługi weterynaryjne określa ogólnokrajowy taryfikator. Rozważają też ograniczenie możliwości prowadzenia klinik przez spółki zorientowane wyłącznie na zysk, powołując się na przykład Francji, gdzie weterynarze muszą być większościowymi udziałowcami we własnych klinikach.
Szwedzcy Demokraci nie chcą tak daleko idącej ingerencji państwa. Jak wynika z debat w Riksdagu, SD popierają transparentność cen i badania nad rynkiem, ale sprzeciwiają się przymusowym regulacjom czy ograniczeniom wobec prywatnych podmiotów. Partia zapowiada, że będzie „śledzić sytuację i badać, co można z czasem zrobić, aby ograniczyć nieuzasadnione wysokie koszty opieki weterynaryjnej”.
Debata toczy się na tle realnych problemów finansowych szwedzkich właścicieli zwierząt. Ceny usług weterynaryjnych wzrosły w ciągu ostatnich pięciu lat o 55 procent, a tysiące Szwedów trafiło do komornika z powodu niezapłaconych rachunków za leczenie zwierząt. Jesień pokaże, czy właściciele czworonogów potraktują tę sprawę jako argument wyborczy.
