-Reklama-

Oczekuje się, że w najbliższe weekendy słynny dyskont Gekås Ullared zostanie odwiedzony przez ponad 40 tys. klientów. Przypomnijmy: Gekås mieści się na południowym wschodzie Szwecji, jest największym centrum handlowym w całym kraju i jednym z większych w Europie.

Gekås stał się symbolem miejscowości Ullared, położonej w regionie Halland. Poświęcono mu nawet program typu reality show. Właśnie teraz, gdy szaleństwo świątecznych zakupów rośnie z godziny na godzinę, pracownicy sklepu szykują się na oblężenie.

Centrum leży około 100 km na południe od Göteborga. Rocznie jest odwiedzane przez prawie 5 milionów klientów. Zajmuje powierzchnię większą niż pięć boisk piłkarskich, ma 3500 miejsc parkingowych, a dla gości udostępniono 9000 wózków na zakupy. W sklepie funkcjonują 82 kasy. To istna mekka dla łowców okazji: nawet produkty markowe i wysokiej jakości można tu kupić po okazyjnych cenach.

Od momentu, kiedy sklep został otwarty w 1963 roku, obroty finansowe stale rosną. W ubiegłym roku dyrektorzy Gekås zainkasowali około 4,7 mld koron szwedzkich (czyli 1,9 mld PLN). Najpopularniejszym produktem sprzedawanym przez Gekås w 2018 roku były skarpetki. Wydaje się to zabawne, ale tylko na nich sklep zarobił 123 mln koron (~50 mln PLN). Dział odzieżowy w centrum ma prawie sto przymierzalni.

„Gekås przypomina Primark, ale jest sto razy większy powierzchniowo. Można tu zrobić nie tylko zakupy, ale też przyjemnie spędzić czas, poznać nowych ludzi. Przebywając tu jednorazowo wykonuję ponad 15 tysięcy kroków, więc zakupy w Gekås to też dobre ćwiczenie”, zachwala dyskont Rosie Sidenhjärta. Sześćdziesięcioletnia kobieta mieszka w Västerås i pracuje jako konsultantka ds. marketingu. Często przyjeżdża do Ullared, by odwiedzić swój ulubiony sklep. Nie przeszkadza jej, że w autobusie spędzi dziewięć godzin.

Sidenhjärta przyznaje, że zakupy w Gekås to rodzinna tradycja. Niedawno zabrała do Ullared swoją córkę – to był prezent na trzydzieste urodziny. Spędziły w miasteczku noc, a potem oddały się zakupowemu szaleństwu.

Niektórzy klienci zatrzymują się w miasteczku na dłużej niż jeden dzień. W wielkim centrum handlowym można znaleźć dosłownie wszystko, czego dusza zapragnie.

Sprzedawane są tu modne ubrania, artykuły wyposażenia domowego, zabawki, przybory toaletowe, sprzęt AGD, dobre jedzenie. Ustalono, że najczęściej kupują w Gekås kobiety, pochodzące z miast odległych o ponad 200 km od Ullared. Średnia wieku to 43 lata.

Nie istnieje sklep internetowy, oferujący zakupy online. Funkcjonują za to grupy na Facebooku, a ludzie sprzedają produkty kupione w Gekås – w mniej lub bardziej przystępnych cenach. Peter Magnusson, nauczyciel z miejscowości Borås, ma do Ullared ponad 90 km. Już teraz planuje jednak świąteczne zakupy – chce znaleźć w Gekås dekoracje i prezenty:

„To moja szósta podróż do Ullared w tym roku. Znajomi uważają mnie za wariata. Ale wycieczki do Gekås po prostu się opłacają, bo wszystko jest tańsze. Można tu trafić na wszystko, co mają w ofercie inne sklepy, tyle tylko, że ceny są dużo bardziej korzystne.”

Magnusson pojawił się w paru odcinkach reality show o działalności Gekås. Program cieszy się dużą popularnością wśród telewidzów i w przyszłym roku rozpocznie się jego jedenasty sezon.

Dyrektor dyskontu zapewnia: „Nasz sekret tkwi w niskiej cenie produktów. Ludzie chcą płacić jak najmniej i my im to oferujemy, a do tego mamy asortyment dobrej jakości.”

W Ullared mieszczą się hotele, ośrodek narciarski, a nawet park rozrywki Upzone Adventure Park. Działa tu również pole golfowe. Na teren miasteczka będą wkrótce latały prywatne samoloty, by umożliwić zakupy mieszkańcom dalekiej północy.

Dyrektor generalny Gekås nie planuje otwarcia dodatkowych obiektów. Nie chce, by jego sklep został sieciówką, bo to mogłoby odebrać całą magię zakupom w Ullared. Wycieczka do tej małej miejscowości dla wielu wiąże się z pewnego rodzaju przygodą, o czym opowiada Karin M. Ekström – profesor marketingu Uniwersytetu w Borås:

„Cały zespół Gekås ciężko pracuje nad tym, by wizyta w Ullared była okazją do zabawy. Klienci nie są marudni, nie narzekają na nic – dają się porwać przygodzie. Ceny są korzystne i dają rodzinom o niskich dochodach możliwość uczestniczenia w głównym nurcie kultury konsumenckiej. Niektórzy przychodzą tu ze swoimi dziećmi, a w przeszłości byli zabierani na zakupy przez własnych rodziców.”

-Reklama-