Fenomen „ruchomych wydm” w Słowińskim Parku Narodowym zachwyca zagranicznych geologów

Fenomen „ruchomych wydm” w Słowińskim Parku Narodowym zachwyca zagranicznych geologów

Wydma Łącka ma 42 metry wysokości i każdego roku przesuwa się kilka metrów w głąb lądu. Pod nią — albo raczej za nią, bo wydma już minęła — sterczą z piasku suche kikuty sosen. Drzewa, które jeszcze kilkadziesiąt lat temu tworzyły las, zostały zasypane piaskiem, a teraz, gdy wydma przeszła dalej, wychodzą na powierzchnię jak kości po wykopaliskach. Dla geologa to rzadki widok. Aktywnych, dużych wydm przybrzeżnych o takim rozmiarze i prędkości przemieszczania jest w Europie bardzo mało.

Słowiński Park Narodowy rozciąga się wzdłuż wąskiego półwyspu między Morzem Bałtyckim a Jeziorem Łebsko, niedaleko Łeby. Teren wydm aktywnych obejmuje ponad 500 hektarów — to europejski rekord dla tego typu formacji. Piasek pochodzi od strony morza: fale wyrzucają kwarcowy osad na brzeg, słońce go suszy, a wiatr zaczyna przenosić go w kierunku lądu. Proces uruchamia się, gdy prędkość wiatru przekracza stale 5 metrów na sekundę, co na Bałtyku nie jest niczym wyjątkowym, szczególnie wiosną i jesienią. Efektem jest ruch wydm o tempie od 3 do 10 metrów rocznie, zależnie od roku i ekspozycji na wiatr.

Najwyższe formacje to Wydma Łącka i Wydma Czołpińska — obie dobrze udokumentowane i regularnie mierzone przez badaczy. Park posiada status Rezerwatu Biosfery UNESCO, co daje mu pewną widoczność w środowisku naukowym, ale zainteresowanie zagranicznych geologów i geomorfologów nie wynika wyłącznie z prestiżu certyfikatu. Chodzi o dostępność zjawiska. Wydmy przybrzeżne tej skali zazwyczaj trudno obserwować — albo są zbyt odległe, albo zbyt szybko zniszczone przez zabudowę. Tu masz do czynienia z procesem trwającym, widocznym, mierzalnym i stosunkowo łatwo dostępnym z miejscowości turystycznej.

- Reklama -

Dojście na główne pole wydmowe zajmuje od siedmiu i pół do dziewięciu kilometrów pieszo lub rowerem z centrum Łeby. Szlak jest dobrze oznaczony i uczęszczany przez turystów, ale naukowcy przyjeżdżają z innym zamiarem niż letni wypoczynek. Geomorfologowie z Niemiec, Holandii i krajów skandynawskich regularnie pojawiają się z własnym sprzętem pomiarowym. Interesuje ich przede wszystkim dynamika ruchu — jak zmienia się prędkość przesuwania w zależności od sezonu, jak reaguje piasek na zmienne warunki pogodowe i jak cały system zachowuje się w obliczu obserwowanego wzrostu częstotliwości ekstremalnych zjawisk pogodowych.

Osobną kwestią jest zachowanie ekosystemu w strefie zasypywania i odsłaniania. Kiedy wydma przechodzi przez las, nie niszczy go natychmiast — zasypuje stopniowo. Drzewa w tej strefie przez jakiś czas walczą o przeżycie, potem giną. Gdy wydma odejdzie dalej, odsłonięte kikuty tkwią w piasku przez lata. Badacze dokumentują ten cykl, śledząc konkretne stanowiska przez dekady. To jedno z niewielu miejsc, gdzie można obserwować tak kompletny przebieg pochówku i odsłonięcia przez piasek w czasie ludzko obserwowalnym — nie geologicznym, lecz liczonym w sezonach.

Park prowadzi własne badania monitoringowe i współpracuje z kilkoma polskimi uczelniami. Dane o przemieszczaniu wydm są zbierane regularnie i porównywane z pomiarami sprzed kilkudziesięciu lat. Wyniki wskazują na pewne przyspieszenie dynamiki w ostatnich dekadach, choć przyczyny tego zjawiska są przedmiotem dyskusji — część badaczy wskazuje na zmianę wzorców wietrznych, inni na zmiany poziomu wód i pokrywy roślinnej w sąsiedztwie.

- Reklama -
Fenomen „ruchomych wydm” w Słowińskim Parku Narodowym zachwyca zagranicznych geologów
Fenomen „ruchomych wydm” w Słowińskim Parku Narodowym zachwyca zagranicznych geologów

Łeba w lipcu jest pełna turystów. Wydmy też, ale ruch ludzi po wyznaczonych szlakach jest przez park kontrolowany, żeby nie zaburzać przebiegu procesów, które są tutaj jedynym naprawdę sensownym powodem, żeby w ogóle przyjechać.

Udostępnij