Trump nie odpuszcza Grenlandii. W Nuuk rośnie nieufność wobec wpływów USA

Donald Trump nadal mówi o kontroli nad Grenlandią. Jednocześnie w Nuuk rosną obawy dotyczące amerykańskich inwestycji i prób wywierania wpływu.

Pan.Paweł

Zainteresowanie Donalda Trumpa Grenlandią nie zniknęło. Prezydent USA jeszcze w lipcu ponownie mówił, że wyspa powinna znajdować się pod kontrolą Stanów Zjednoczonych. Jednocześnie coraz większą uwagę przyciągają mniej bezpośrednie działania – inwestycje, obecność biznesowa i inicjatywy budujące amerykańskie wpływy na wyspie.

Anne Merrild, profesor Uniwersytetu w Aalborgu, która dorastała na Grenlandii, powiedziała Svenska Yle, że podczas obecnego pobytu w Nuuk obserwuje wyjątkowo silną nieufność i gniew wobec amerykańskiej administracji. Są to jej obserwacje i relacje z rozmów z mieszkańcami, a nie wyniki reprezentatywnego badania opinii publicznej.

W pigułce:

  • Temat: utrzymująca się presja USA wokół Grenlandii.
  • Gdzie: Grenlandia, przede wszystkim Nuuk i Jameson Land na wschodzie wyspy.
  • Co się zmienia: obok otwartej retoryki Trumpa coraz większą rolę odgrywają kontakty gospodarcze i inwestycyjne.
  • Najważniejszy spór: projekt poszukiwania ropy na Jameson Land związany z amerykańską Greenland Energy.
  • Stanowisko Grenlandii: przyszłość wyspy ma należeć wyłącznie do jej mieszkańców.

Trump nadal otwarcie mówi o kontroli nad Grenlandią

Teza, że administracja Trumpa całkowicie zrezygnowała z bezpośredniej presji, byłaby zbyt daleko idąca.

Podczas lipcowego szczytu NATO Donald Trump ponownie stwierdził, że Grenlandia powinna znajdować się pod kontrolą Stanów Zjednoczonych, a nie Danii. Argumentował to bezpieczeństwem USA oraz strategicznym znaczeniem Arktyki.

- Reklama -

Już wcześniej władze w Nuuk zajęły jednoznaczne stanowisko. W styczniu premier Grenlandii Jens-Frederik Nielsen mówił, że wyspa „nie chce być własnością USA”, „nie chce być zarządzana z USA” i nie chce stać się częścią Stanów Zjednoczonych. Naalakkersuisut podkreślił również prawo Grenlandczyków do samostanowienia.

skandynawiainfo.pl/ opisywało wcześniej, dlaczego Trump uważa Grenlandię za strategicznie ważną. W grę wchodzą położenie Arktyki, bezpieczeństwo militarne, szlaki transportowe oraz dostęp do surowców.

W Nuuk narasta ostrożność wobec amerykańskich inicjatyw

Według Anne Merrild zmienił się przede wszystkim charakter części amerykańskiej aktywności. Zamiast wyłącznie publicznych deklaracji pojawiają się propozycje inwestycyjne, inicjatywy biznesowe, współpraca naukowa i działania skierowane bezpośrednio do grenlandzkich instytucji oraz mieszkańców.

Merrild określa ten proces jako formę wpływu hybrydowego. Należy jednak zaznaczyć, że jest to ocena ekspertki, a nie oficjalne ustalenie, że wszystkie amerykańskie projekty gospodarcze lub naukowe są elementem skoordynowanej operacji administracji USA.

Profesor twierdzi, że firmy i instytucje badawcze na Grenlandii coraz częściej zastanawiają się, jak reagować na propozycje ze strony podmiotów amerykańskich. Opisała nawet przypadek przedsiębiorstwa, które miało zapewnić pracownikom pomoc psychologa z powodu napięcia wywołanego sytuacją wokół USA i Grenlandii.

Problem wpływów nie pojawił się po raz pierwszy. skandynawiainfo.pl/ opisywało wcześniej doniesienia o osobach powiązanych z otoczeniem Trumpa próbujących budować wpływy w grenlandzkim społeczeństwie.

Spór o ropę na Jameson Land stał się testem dla władz

Najbardziej konkretnym przykładem obecnych napięć jest projekt naftowy na półwyspie Nunap Qeqqa, znanym również jako Jameson Land we wschodniej Grenlandii.

Licencje poszukiwawcze na tym obszarze należą do White Flame Energy A/S, spółki kontrolowanej przez brytyjską 80 Mile. Amerykańska Greenland Energy chce zaangażować się kapitałowo w projekt i finansować program wierceń w zamian za większościowy udział.

Latem sprzęt związany z projektem został przewieziony na Grenlandię, choć nie było jeszcze wszystkich wymaganych zezwoleń na przygotowanie i rozpoczęcie wierceń. Władze wydały w tej sprawie zdecydowane ostrzeżenie.

12 sierpnia Naalakkersuisut poszedł dalej. Rząd ocenił, że planowane wiercenia nie mogą zostać przeprowadzone w sezonie zimowym 2026/2027. Dotyczy to również części prac przygotowawczych, takich jak mobilizacja sprzętu i organizacja obozu.

Przed rozpoczęciem prac muszą zostać zakończone między innymi procedury oceny oddziaływania na środowisko i społeczeństwo oraz wydane odpowiednie zgody administracyjne.

Sam Greenland Energy przyznał następnie, że rozpoczęcie wierceń w zakładanym wcześniej terminie staje się mało realne.

Greenland Energy ma związki z osobami z otoczenia Trumpa

Amerykańska firma przyciąga uwagę nie tylko ze względu na plany wydobycia ropy.

Przewodniczącym rady Greenland Energy jest Larry Swets Jr. Dokumenty amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych i Giełd potwierdzają jego funkcję w spółce.

Z kolei miliarder Kenneth Griffin jest według dokumentacji SEC beneficjentem ekonomicznym pakietu odpowiadającego około 9,3 proc. akcji Greenland Energy, poprzez podmioty należące do Citadel.

W radzie spółki zasiada również Carol Craig, była oficer US Navy oraz założycielka i szefowa Sidus Space. To właśnie Craig – a nie Larry Swets – ma bezpośrednie powiązanie z sektorem obronnym. Sidus Space została wykonawcą w programie SHIELD amerykańskiej Missile Defense Agency, który jest częścią szerszej strategii systemu obrony przeciwrakietowej Golden Dome.

Kolejnym elementem jest Phil McGraw, znany jako Dr. Phil. Według informacji opisanych przez Yle i brytyjski „Guardian” ma on współpracować z Greenland Energy przy produkcji serii dokumentalnej dotyczącej projektu i zasobów Grenlandii.

Amerykański wysłannik już pojawił się w Nuuk

Kontakty USA z Grenlandią nie ograniczają się do biznesu.

W maju do Nuuk przyjechał Jeff Landry, gubernator Luizjany i specjalny wysłannik Donalda Trumpa ds. Grenlandii. Spotkał się z premierem Jensem-Frederikiem Nielsenem oraz przedstawicielami grenlandzkich władz.

Po rozmowach Nielsen podkreślał, że Grenlandia chce współpracy ze Stanami Zjednoczonymi, ale groźby aneksji, przejęcia czy zakupu wyspy muszą zniknąć z relacji między stronami.

USA zwiększyły jednocześnie swoją obecność dyplomatyczną w Nuuk. Amerykański konsulat przeniesiono do większych pomieszczeń, a administracja mówiła o rozbudowie kontaktów gospodarczych i społecznych.

Nowe inicjatywy gospodarcze są obserwowane znacznie uważniej

Nieufność wobec amerykańskich projektów nie oznacza, że Grenlandia zamknęła się na współpracę z USA. Relacje gospodarcze i bezpieczeństwo w Arktyce nadal są przedmiotem rozmów.

Zmieniło się jednak otoczenie polityczne.

Jeszcze 20 sierpnia „Financial Times” informował, że Greenland Energy zabiega w USA o złagodzenie zakazu importu produktów z fok. Firma przedstawia tę koncepcję jako możliwość gospodarczego wsparcia grenlandzkich społeczności i element budowania lepszych relacji z wyspą. Administracja Trumpa nie potwierdziła jednak poparcia dla tej inicjatywy.

To rozróżnienie jest istotne. Działania prywatnych amerykańskich firm, inwestorów czy osób związanych politycznie z Trumpem nie mogą być automatycznie przedstawiane jako oficjalna polityka rządu Stanów Zjednoczonych.

Jednocześnie wcześniejsze doświadczenia sprawiają, że władze i mieszkańcy Grenlandii znacznie ostrożniej oceniają dziś propozycje napływające z USA.

Naalakkersuisut konsekwentnie podkreśla, że współpraca z Waszyngtonem jest możliwa, ale nie może podważać suwerenności, integralności terytorialnej ani prawa Grenlandczyków do samodzielnego decydowania o przyszłości wyspy.

Udostępnij ten artykuł