Sverigedemokraterna chcą pogłębionej współpracy wojskowej i cywilnej między dziesięcioma państwami północnej Europy. Wśród krajów wymienianych przez partię są Szwecja, Polska, państwa nordyckie, kraje bałtyckie oraz Niemcy.
- SD chce wspólnej doktryny dla północnej Europy
- Polska znalazła się w centrum tej propozycji
- SD: nie UE, lecz NATO i region
- „Najbardziej zintegrowany region świata”
- W tle wcześniejszy pomysł unii nordyckiej
- Co to może oznaczać dla mieszkańców Szwecji?
- Znaczenie dla Polaków w Szwecji
- Czy to naprawdę może stać się „nowym sojuszem”?
Propozycja dotyczy regionu, który po wejściu Szwecji i Finlandii do NATO stał się jednym z najważniejszych obszarów bezpieczeństwa w Europie. SD chce, aby współpraca wokół Morza Bałtyckiego była znacznie bardziej skoordynowana niż dziś.
SD chce wspólnej doktryny dla północnej Europy
Według Sveriges Radio Sverigedemokraterna chcą ściślejszej współpracy wojskowej i cywilnej między dziesięcioma krajami nordyckimi oraz państwami wokół Morza Bałtyckiego. Partia wskazuje m.in. na wspólne dowodzenie operacyjne, współpracę przemysłu obronnego oraz wspólne inwestycje w wydobycie metali ziem rzadkich.
Aron Emilsson, rzecznik SD ds. polityki zagranicznej, mówił w Ekots lördagsintervju, że partia chce „spójnej doktryny”, której celem byłoby wzmocnienie bezpieczeństwa i odporności północnej Europy oraz regionu Morza Bałtyckiego.
W praktyce oznaczałoby to nie tylko rozmowy polityczne, ale także bardziej konkretne działania: wspólne planowanie, większą koordynację i silniejsze powiązanie obrony wojskowej z odpornością cywilną.
Polska znalazła się w centrum tej propozycji
W propozycji SD nie chodzi wyłącznie o państwa nordyckie. Obok Szwecji, Norwegii, Finlandii, Danii i Islandii pojawiają się także Polska, Niemcy, Estonia, Łotwa i Litwa.
To ważne, bo Polska jest jednym z kluczowych państw wschodniej flanki NATO. Ma też strategiczne położenie nad Bałtykiem i graniczy z obwodem królewieckim oraz Białorusią.
Dla Polaków mieszkających w Szwecji ten temat jest więc szczególnie bliski. Nie dotyczy abstrakcyjnej polityki zagranicznej, ale bezpieczeństwa dwóch krajów: państwa, z którego pochodzą, i państwa, w którym żyją.
SD: nie UE, lecz NATO i region
Aron Emilsson uważa, że pogłębiona koordynacja w sprawach obronności i przemysłu obronnego nie jest możliwa w ramach UE w takim zakresie, jakiego chciałaby partia. Według relacji Omni polityk wskazywał, że w NATO istnieją duże możliwości rozwijania regionalnej współpracy.
To istotne przesunięcie akcentu. SD nie mówi tutaj o klasycznym projekcie unijnym, ale o regionalnym formacie bezpieczeństwa opartym na państwach północnej Europy i obszaru Morza Bałtyckiego.
Partia przedstawia to jako sposób na wzmocnienie regionu bez rezygnacji z narodowego samostanowienia. Emilsson przekonuje, że głębsza integracja regionalna nie musi być sprzeczna z ideą silnych państw narodowych.
„Najbardziej zintegrowany region świata”
Według materiału źródłowego Emilsson chciałby, aby region nordycki i obszar Morza Bałtyckiego stały się jednym z najbardziej zintegrowanych regionów na świecie. W jego wizji wewnątrz takiego obszaru granice miałyby być mniej odczuwalne, przy jednoczesnych silnych granicach zewnętrznych.
To bardzo mocne sformułowanie polityczne. Oznacza nie tylko współpracę wojskową, ale też szersze myślenie o odporności państw: zapasach paliw, zapasach leków, logistyce, produkcji zbrojeniowej i reagowaniu na kryzysy.
Takie elementy są dziś częścią debaty o bezpieczeństwie, bo nowoczesna obrona nie kończy się na wojsku. Obejmuje również transport, energię, przemysł, zdrowie publiczne i zdolność społeczeństwa do funkcjonowania w czasie kryzysu.
W tle wcześniejszy pomysł unii nordyckiej
Ta propozycja nie pojawia się w politycznej próżni. W styczniu 2026 roku Svenska Dagbladet informowało, że Mattias Karlsson z SD mówił o potrzebie utworzenia unii nordyckiej. Według SvD Karlsson argumentował, że Szwecja nie może w pełni polegać ani na UE, ani na NATO.
Karlsson twierdził wtedy, że kolejnym naturalnym krokiem byłoby podjęcie konkretnych działań w kierunku bardziej sformalizowanej unii nordyckiej. Jednocześnie wskazywał, że taki format nie musiałby oznaczać sprzeczności z członkostwem w UE.
Obecna propozycja jest szersza, bo obejmuje nie tylko kraje nordyckie, ale także Polskę, Niemcy i państwa bałtyckie. Wspólnym elementem jest jednak ten sam kierunek: więcej regionalnej współpracy na północy Europy.
Co to może oznaczać dla mieszkańców Szwecji?
Na razie nie chodzi o gotową decyzję rządu ani obowiązujące porozumienie. To propozycja polityczna SD i element szerszej debaty o bezpieczeństwie.
Gdyby jednak podobny kierunek zyskał poparcie, mógłby wpłynąć na sposób, w jaki Szwecja planuje obronę, inwestuje w przemysł zbrojeniowy i organizuje odporność cywilną. W praktyce mogłoby to oznaczać większą koordynację z Polską, Finlandią, państwami bałtyckimi i innymi krajami regionu.
Dla zwykłych mieszkańców skutki nie musiałyby być natychmiast widoczne. Mogłyby jednak dotyczyć obrony cywilnej, zapasów kryzysowych, infrastruktury, komunikacji w czasie zagrożenia oraz współpracy służb i wojska.
Znaczenie dla Polaków w Szwecji
Dla Polaków w Szwecji ten temat ma podwójne znaczenie. Po pierwsze, Polska jest bezpośrednio wymieniona jako jeden z krajów, które miałyby wejść w pogłębiony format współpracy. Po drugie, bezpieczeństwo Morza Bałtyckiego wpływa zarówno na Szwecję, jak i na Polskę.
W praktyce oznacza to, że polsko-szwedzka perspektywa staje się w takich sprawach coraz bardziej naturalna. Oba kraje są dziś częścią NATO, oba leżą nad Bałtykiem i oba funkcjonują w regionie, który ma ogromne znaczenie strategiczne.
Najważniejsze jest jednak rozróżnienie: SD przedstawiło kierunek polityczny, a nie gotowy plan wdrożenia. Nie wiadomo jeszcze, czy taka propozycja zyska szersze poparcie i jak wyglądałaby w praktyce.
Czy to naprawdę może stać się „nowym sojuszem”?
Słowo „sojusz” trzeba traktować ostrożnie. Państwa wymienione przez SD już są w różnych formatach współpracy, przede wszystkim w NATO. Część z nich współpracuje też w ramach UE, struktur nordyckich i regionalnych projektów bezpieczeństwa.
Propozycja SD nie oznacza więc powstania całkowicie nowej organizacji z dnia na dzień. Bardziej przypomina próbę nadania istniejącym relacjom mocniejszej formy politycznej, wojskowej i cywilnej.
Dlatego najważniejsze pytanie brzmi nie tylko, czy taki format powstanie, ale jak daleko państwa regionu byłyby gotowe pójść we wspólnym dowodzeniu, inwestycjach, zapasach i planowaniu bezpieczeństwa.
