Odśnieżanie w Sztokholmie ma zostać zaostrzone po zimie, która wywołała falę skarg mieszkańców. Jak podał SVT, miasto chce w nowych umowach wymagać od firm większej liczby pojazdów, lepszego dostępu do maszyn rezerwowych i jasnych planów kryzysowych na wypadek żółtych, pomarańczowych i czerwonych ostrzeżeń śniegowych.
Tłem tej decyzji jest styczeń 2026 roku, gdy Sztokholm nie nadążał z odśnieżaniem po intensywnych opadach. SVT informowało wtedy o ponad 20 000 skargach zgłoszonych przez aplikację „Tyck till”, a Mitt i opisało, że miasto zamknęło tysiące zgłoszeń bez ich wcześniejszego sprawdzenia. Z kolei z rocznego raportu SMHI wynika, że już 6–7 stycznia duże części kraju objęły żółte i pomarańczowe ostrzeżenia przed śniegiem.
Odśnieżanie w Sztokholmie po zimowym chaosie
Jak wynika z komunikatu cytowanego przez SVT, nowe wymagania są związane przede wszystkim z tym, że wykonawcy nie byli przygotowani na silniejsze ostrzeżenia pogodowe. Lars Strömgren z Miljöpartiet ocenił, że firmy miały zbyt mało pojazdów i nie potrafiły szybko zwiększyć skali działań. W komunikacie podkreślono też, że już na etapie przetargu mają odpadać podmioty, które nie pokażą wystarczającej gotowości operacyjnej.
Według materiału prasowego nowe umowy dla innerstan, czyli centrum miasta, mają wymagać większej floty pojazdów, lepszej dostępności maszyn zapasowych i konkretnych planów reagowania przy ostrzeżeniach pogodowych różnych stopni. To jedna z najważniejszych dodatkowych informacji w tej sprawie, bo pokazuje, że miasto nie mówi już tylko o ogólnej poprawie, lecz o bardziej szczegółowych warunkach dla wykonawców.
Po skargach miasto bada własne odśnieżanie
Sztokholm nie ogranicza się jednak do zaostrzenia wymogów wobec firm zewnętrznych. SVT podało, że trafikkontoret ma sprawdzić, czy część odśnieżania można prowadzić w kommunal regi, czyli bezpośrednio przez miasto. Analiza ma objąć to, którą część zadań dałoby się przejąć, jakie byłyby koszty oraz jak taka zmiana wpłynęłaby na obecne umowy z wykonawcami.
W komunikacie, na który powołują się media, pojawia się też pomysł stworzenia miejskiej „spetsstyrka”, czyli specjalnej jednostki gotowej do działań przy ekstremalnych opadach śniegu. Jednocześnie zaznaczono, że pełne odejście od modelu opartego na zewnętrznych firmach oznaczałoby kosztowną inwestycję w dużą organizację o nierównym obciążeniu pracą. Miasto bada więc raczej wariant częściowego przejęcia zadań niż całkowitej przebudowy systemu.
Tysiące skarg i spór o skuteczność planu
Skala zimowych problemów była duża. Sveriges Radio informowało już 13 stycznia o 12 000 skarg na odśnieżanie, a kilka dni później SVT podało, że liczba ta wzrosła do 20 900. Mitt i opisało później, że między 1 a 20 stycznia do miasta wpłynęło około 38 000 spraw, z czego 27 000 zostało ocenionych przez pracowników.
Sprawa wywołała też reakcję opozycji. Christofer Fjellner z Moderaterna napisał w komentarzu dla Mitt i, że szczególnie prowokujące jest to, iż – według niego – własna administracja miasta ostrzega, że nowe wymagania mogą sprawić, iż odśnieżanie będzie mniej skuteczne i droższe. Ta ocena pokazuje, że spór dotyczy już nie tylko tego, co poszło źle zimą, ale także kosztów i organizacji systemu na kolejne sezony.
Więcej sopsaltning i szerszy plan miasta
Miasto zapowiada również dalsze zwiększanie sopsaltning, czyli mechanicznego odśnieżania i solenia tras pieszych. W komunikacie wskazano, że chodniki są już traktowane niemal tak samo intensywnie jak drogi rowerowe. Na oficjalnej stronie miasta można znaleźć informację, że Sztokholm posypuje solą około 340 kilometrów tras pieszo-rowerowych, a całe zimowe utrzymanie obejmuje prawie 4 000 ulic i mniejszych dróg lokalnych.
Z perspektywy miasta ma to ułatwić poruszanie się pieszym i ograniczać sytuacje, w których podczas śnieżyc więcej osób przesiada się do samochodów. W komunikacie Lars Strömgren przekonywał, że przy intensywnych opadach ważne jest, by dojazd do autobusu czy metra był prostszy niż podróż autem, ponieważ zakorkowane ulice utrudniają także pracę pługów i innych maszyn.
