Listonosze w Szwecji pracują dziś w zupełnie innej rzeczywistości niż jeszcze kilkanaście lat temu. Według PTS liczba listów wysyłanych w kraju spadła od 2000 roku o 70 proc., a sam rynek listowy kurczy się z roku na rok.
To nie oznacza jeszcze formalnego końca zawodu, ale presja na dalsze cięcia jest wyraźna. W Szwecji listy są obecnie doręczane zazwyczaj co drugi dzień, a analizy PTS pokazują, że przy dalszej zmianie reguł możliwy byłby model z dwoma stałymi dniami doręczeń tygodniowo.
Listonosze w Szwecji tracą grunt pod nogami
Jak wynika z raportu PTS „Svensk postmarknad 2025”, w 2024 roku na szwedzkim rynku rozdystrybuowano około 1,05 mld przesyłek listowych, z czego 983 mln stanowiły tradycyjne listy. To o 12 proc. mniej niż rok wcześniej. Urząd podkreśla, że tempo spadku przyspiesza, a rynek listów kurczy się zarówno pod względem wolumenu, jak i wartości.
Proces ten widać też w najnowszych danych PostNord. W raporcie rocznym za 2025 rok spółka podała, że jej wolumeny pocztowe w całym roku spadły o 14 proc. Firma wskazuje wprost, że malejąca liczba listów wymusza dalsze dostosowanie szwedzkiej działalności pocztowej.
Na rynku pracy skutki są już widoczne. Arbetet pisał w marcu 2025 roku, że sama szwedzka działalność listowa PostNord zatrudnia jeszcze około 11 tys. osób, z czego około 8 tys. to listonosze. To nadal duża grupa zawodowa, ale znacznie mniejsza niż dawniej, a branża pozostaje pod silną presją kosztową.
Doręczanie listów w Szwecji może być jeszcze rzadsze
Dziś standardem w Szwecji jest system varannandagsutdelning, czyli doręczanie listów naprzemiennie: dwa dni w jednym tygodniu i trzy dni w kolejnym. Potwierdza to badanie PTS, które jednocześnie pokazuje, że 66 proc. badanych deklaruje potrzebę doręczeń dwa do trzech razy w tygodniu, a tylko 16 proc. uważa, że potrzebuje poczty pięć dni w tygodniu.
W styczniu 2026 roku PTS informował też, że blisko siedmiu na dziesięciu Szwedów akceptuje doręczanie poczty dwa lub trzy dni w tygodniu. Jednocześnie urząd zaznaczył, że osoby starsze częściej potrzebują gęstszej sieci doręczeń i są bardziej zależne od tradycyjnej poczty niż młodsze grupy.
Rząd już wcześniej zaproponował złagodzenie wymogów czasowych dla powszechnej usługi pocztowej. W promemorii z lipca 2025 roku zapisano, że co najmniej 85 proc. listów miałoby docierać w ciągu trzech dni roboczych, a 97 proc. w ciągu pięciu dni. Proponowany termin wejścia tych zmian wyznaczono wtedy na 1 stycznia 2026 roku.
Osobna analiza PTS z lutego 2025 roku pokazuje, że przy zmienionych wymogach czasowych można byłoby wprowadzić model z dwoma stałymi dniami doręczeń tygodniowo. Urząd zaznaczył jednak, że przed takim krokiem trzeba byłoby jeszcze ocenić zgodność rozwiązania z wymogiem pięciodniowej dostępności wynikającym z prawa unijnego.
Dania już poszła dalej niż Szwecja
Najmocniejszym punktem odniesienia pozostaje Dania. PostNord ogłosił, że od 2026 roku przestaje zajmować się listami na rynku duńskim i koncentruje się wyłącznie na paczkach. Firma podała, że w Danii liczba listów spadła od 2000 roku o ponad 90 proc., a ostatni list został doręczony 30 grudnia 2025 roku.
Decyzja pociągnęła za sobą także redukcję zatrudnienia. Według Arbetet w związku z wycofaniem się z listów około 1,500 osób w Danii ma stracić pracę, a około 1,500 czerwonych skrzynek pocztowych zaczęto usuwać jeszcze w 2025 roku.
Sama szefowa PostNord Annemarie Gardshol podkreślała jednak, że warunki w Szwecji są inne niż w Danii i że celem firmy pozostaje utrzymanie ogólnokrajowej, samofinansującej się działalności listowej „na rozsądnych warunkach”. Na dziś oznacza to, że zawód listonosza w Szwecji nie znika, ale jego przyszłość zależy od tego, jak szybko dalej będą spadać wolumeny listów i jakie reguły przyjmie państwo dla całego rynku pocztowego.
