Kontrola celna w Szwecji może zaskoczyć osoby wracające z wakacji poza Unią Europejską. Jeśli zakupy przekroczą limit 5 000 koron przy podróży samolotem lub promem, trzeba je zgłosić w czerwonej kolejce.
Problem dotyczy nie tylko drogich zegarków, biżuterii czy torebek. Jak informuje Tullverket, liczy się łączna wartość rzeczy kupionych podczas podróży poza UE, z wyjątkiem towarów objętych osobnymi zasadami, takich jak alkohol i tytoń.
Kontrola celna w Szwecji po podróży poza UE
Według Tullverket osoba wracająca do Szwecji samolotem lub promem w ruchu komercyjnym może przywieźć towary bez cła i podatku do wartości 5 000 koron. Przy innych środkach transportu limit wynosi 3 500 koron.
Warunek jest prosty: towary trzeba przewozić osobiście i nie mogą być przeznaczone do dalszej sprzedaży. Jeśli łączna wartość zakupów z podróży poza UE przekracza limit, podróżny powinien zgłosić je w czerwonej kolejce oznaczonej jako „Varor att deklarera”.
Martin Norell, ekspert Tullverket, tłumaczył w rozmowie z Göteborgs-Posten, że limit 5 000 koron dotyczy całkowitej wartości zakupionych rzeczy. Nie ma znaczenia, czy chodzi o jeden drogi produkt, czy wiele tańszych przedmiotów.
Wielka Brytania nadal bywa pułapką
Szczególną pułapką dla podróżnych może być Wielka Brytania. Po brexicie nie jest już traktowana jak państwo UE w takich zasadach celnych. Tullverket wyjaśnia, że przy zakupach w Wielkiej Brytanii stosuje się zasadniczo te same przepisy jak przy podróży z innych krajów spoza Unii.
Jak podaje Dagens PS, mężczyzna wracający z Londynu z produktami Louis Vuitton o wartości 32 000 koron został niedawno skazany na grzywnę w wysokości 18 000 koron. Podczas przesłuchania miał tłumaczyć, że nie pomyślał o zmianie przepisów po brexicie.
To przykład pokazujący, że problem nie dotyczy wyłącznie osób celowo ukrywających zakupy. Część podróżnych może po prostu nie wiedzieć, że po powrocie z Londynu obowiązują inne zasady niż po powrocie z Paryża, Rzymu czy Berlina.
Zielona kolejka może oznaczać ryzyko
Największe ryzyko pojawia się wtedy, gdy podróżny wybiera zieloną lub niebieską kolejkę, choć przewozi towary wymagające zgłoszenia. Według Tullverket taka sytuacja może prowadzić do podejrzenia przemytu.
W praktyce oznacza to, że towar może zostać zajęty, a podróżnemu mogą grozić grzywna lub kara pozbawienia wolności. Jeśli ktoś wybierze czerwoną kolejkę, może natomiast zapłacić należne opłaty, ponownie wywieźć towar albo przekazać go Tullverket.
Martin Norell wskazywał w rozmowie z Göteborgs-Posten, że służby zwracają uwagę na kierunki znane z określonych zakupów. Wymienił między innymi Japonię w kontekście elektroniki, Szwajcarię przy zegarkach, USA przy zakupach oraz Bliski Wschód przy złocie i kamieniach szlachetnych.
Drogie rzeczy warto udokumentować
Druga pułapka dotyczy przedmiotów zabranych z domu. Jeśli ktoś podróżuje z drogą torebką, zegarkiem lub biżuterią, powinien umieć wykazać, że nie kupił ich podczas wyjazdu. Dotyczy to szczególnie rzeczy wyglądających na nowe lub przewożonych w oryginalnym opakowaniu.
„Oczywiście możesz wyjechać ze swoimi torbami Louis Vuitton, ale warto zabrać ze sobą paragon, jeśli kupiłeś je w Szwecji” – mówi Martin Norell w rozmowie cytowanej przez Dagens PS.
Zgłoszenie towaru nie oznacza, że nie wolno go wwieźć. Tullverket wskazuje, że podróżny może przywieźć droższy przedmiot, ale musi go zadeklarować i zapłacić wymagane należności. Przepisy mają znaczenie zwłaszcza po podróżach poza UE, gdzie granice wartościowe są jasno określone.
Dla osób planujących wakacje w 2026 roku najbezpieczniejsza zasada jest praktyczna: zachować paragony, policzyć łączną wartość zakupów i wybrać czerwoną kolejkę, jeśli istnieje wątpliwość. Tullverket informuje wprost, że w razie niepewności należy zgłosić się do odprawy celnej zamiast przechodzić zielonym lub niebieskim przejściem.
