Kiruna może zmienić przyszłość Europy , Ogromne złoża metali ziem rzadkich przyciągają inwestorów

W 2023 roku LKAB ogłosiło odkrycie, które natychmiast zelektryzowało europejski przemysł i polityków od Brukseli po Sztokholm. W okolicach Kiruny, za kołem podbiegunowym, szwedzka spółka trafiła na złoże zawierające ponad milion ton tlenków metali ziem rzadkich. Dla porównania: żadne inne złoże tego rodzaju w Europie nie zbliża się nawet do połowy tej wielkości. Na papierze to ogromna wiadomość. W praktyce droga do produkcji jest znacznie dłuższa, niż chciałoby wielu entuzjastów.

Metale ziem rzadkich to nie egzotyczna ciekawostka geologów. Neodym i prazeodym, których złoże Per Geijer zawiera znaczące ilości, są niezbędne do produkcji magnesów trwałych. Te z kolei trafiają do silników elektrycznych w samochodach i rowerach elektrycznych, do generatorów turbin wiatrowych i do dziesiątek urządzeń elektronicznych. Bez nich plany dekarbonizacji przemysłu pozostają abstrakcją. Europa dobrze zdaje sobie z tego sprawę tyle że przez lata wiedziała też, że zaopatruje się niemal wyłącznie w Chinach, które kontrolują zarówno wydobycie, jak i przetwórstwo.

Kiruna wpisuje się więc w szerszy polityczny projekt. Unijne rozporządzenie o surowcach krytycznych (CRMA) z 2024 roku zakłada, że do 2030 roku przynajmniej 10 procent rocznego zużycia strategicznych minerałów powinno pochodzić ze źródeł europejskich. Złoże LKAB jest oficjalnie wskazywane jako jeden z kluczowych aktywów tej strategii. Komisja Europejska traktuje je poważnie, a Szwecja, starając się o przyspieszenie procedur administracyjnych, deklaruje, że zrobi, co może, żeby nie blokować procesu niepotrzebnymi formalnościami.

Problem leży nie w dobrych chęciach, lecz w realiach. Szwedzkie prawo górnicze jest skomplikowane, a procedury uzyskiwania koncesji nawet dla złóż strategicznie ważnych trwają latami. LKAB złożyło wstępne wnioski, ale od złożenia papierów do pierwszego urobku mija zazwyczaj dekada, niekiedy dłużej. Jeśli wszystko pójdzie sprawnie — co w przypadku dużych inwestycji na terenach arktycznych rzadko się zdarza realistycznym terminem początku wydobycia jest gdzieś po 2033 roku.

Jest jeszcze inny problem, rzadziej poruszany w entuziazystycznych komunikatach prasowych: Europa nie ma własnej infrastruktury do przetwarzania metali ziem rzadkich na gotowe składniki separacji chemicznej pierwiastków, produkcji tlenków wysokiej czystości, a potem magnesów. Chiny przez dekady budowały tę wiedzę i moce produkcyjne, kontrolując ponad 85 procent globalnych zdolności przetwórczych. Nawet gdyby Szwedzi jutro zaczęli wydobywać rudę, musieliby ją gdzieś przetworzyć a w Europie takich zakładów praktycznie nie ma. Kilka projektów budowy europejskich rafinerii jest w toku, ale żaden nie jest gotowy na przyjęcie wolumenów z Kiruny.

- Reklama -

Na miejscu sprawa ma jeszcze jeden wymiar, mniej dyskutowany w brukselskich korytarzach. Kiruna leży na ziemiach, przez które od wieków migrują stada reniferów Saamów. Ekspansja kopalni LKAB od dziesięcioleci przesuwa miasto Kiruna, żeby móc pogłębiać wydobycie żelaza będzie ingerować w istniejące trasy migracyjne. Lokalne społeczności Saamów już sygnalizują, że traktaty i prawa rdzennych mieszkańców muszą być respektowane, nie zbywane obietnicami konsultacji.

Kiruna może zmienić przyszłość Europy , Ogromne złoża metali ziem rzadkich przyciągają inwestorów
Kiruna może zmienić przyszłość Europy , Ogromne złoża metali ziem rzadkich przyciągają inwestorów

Potencjał jest ogromny. Bariery są realne. A czas, którego Europa potrzebuje na zbudowanie całego łańcucha wartości od rudy po magnes mierzony jest w latach, które niekoniecznie pasują do harmonogramów politycznych ambicji klimatycznych UE.

Udostępnij ten artykuł