Coraz częściej notowane są w Szwecji strzelaniny, w których giną niewinni ludzie. Wypadków tego typu jest tak wiele, że zaburzona została harmonia społeczna, a mieszkańcy większych miast obawiają się o swoje życie.

„Eliminując zewnętrzne zagrożenie, wzmacniasz swój gang, a w oczach innych formacji zyskujesz prestiż. To są powody stojące za strzelaninami”, wyjaśnia Eddy Paver – były członek gangu motocyklistów.

„Chodzi tu o poczucie wspólnoty i zażyłości, pokazanie, kto jest największym twardzielem”, kontynuuje 47-letni Paver, który ma za sobą odsiadkę w więzieniu. Jako członek gangu był bardzo oddany swoim kolegom. Lojalność jest w szeregach takich ugrupowań bardzo ceniona. Mężczyzna przyznaje, że był w stanie „zapłacić najwyższą cenę”, aby tylko inni przestępcy widzieli w nim powiernika.

W ubiegłym roku w Szwecji zanotowano ponad 300 strzelanin, w których zginęło 45 osób, a 135 kolejnych poniosło obrażenia.

Dane statystyczne, poświęcone Szwecji, można odczytywać na różne sposoby. Z jednej strony wyłania się obraz kraju bezpiecznego, z bardzo niskim wskaźnikiem zabójstw ogólnych. Z drugiej zaś – od kilku miesięcy stale notowane są niechlubne rekordy w przypadku zabójstw z udziałem broni palnej.

W ciągu pierwszych sześciu miesięcy 2019 r. w Sztokholmie zastrzelono praktycznie tyle samo osób, co w całym roku poprzednim.

Zabójcami są najczęściej bezrobotni, młodzi mężczyźni – mają mniej niż 30 lat, zamieszkują biedne dzielnice. Wielu z nich nie ukończyło szkoły średniej, sporo ma pochodzenie zagraniczne.

„W momencie, gdy nigdzie nie pasujesz, nie znasz języka szwedzkiego i obracasz się w środowisku dilerów narkotykowych, sam zaczynasz myśleć o przestępczości. Handlarze narkotyków są obwieszeni złotem, jeżdżą najlepszymi samochodami i sypiają z pięknymi kobietami”, opowiada Paver, próbując wyjaśnić perspektywę gangsterów i kryminalistów.

W dużych miastach – jak np. Malmö – nie brakuje niebezpiecznych dzielnic i stref „no-go”. Dominuje w nich przemoc i prawo siły. Zdarza się, że są to dzielnice czyste, mogące pochwalić się odpowiednio wyposażonymi szkołami i ładnymi budynkami. Jednak problemy społeczne i bezrobocie wciąż są tu powszechne. Obok „porządnych” ludzi mieszkają dilerzy, wyrzutki społeczne oraz cudzoziemcy o przestępczych zapędach.

„Niektóre strzelaniny mogą być uzasadnione konfliktami gangsterskimi, praniem pieniędzy czy działalnością narkotykową. Jednak nie zawsze tak jest – czasem to po prostu kwestia honoru. Przestępcy szukają odwetu, bo ktoś ich wykiwał, albo namieszał im w życiu miłosnym”, tłumaczy Gunnar Appelgren, komisarz policji w Sztokholmie.

Czytaj dalej artykuł