Centerpartiet chce rozpocząć rozmowy o przyszłym rządzie z Socjaldemokratami i odrzuca możliwość poparcia gabinetu Ulfa Kristerssona. Problem w tym, że Vänsterpartiet nadal domaga się miejsc w rządzie Magdaleny Andersson, czego C nie akceptuje. Matematyczna przewaga opozycji nie oznacza więc jeszcze gotowej większości rządowej.
W poniedziałek, dzień po wyborach parlamentarnych, coraz wyraźniej widać największą przeszkodę na drodze do zmiany rządu w Szwecji.
Przy około 94 proc. policzonych głosów partie S, V, MP i C miały wstępnie 176 mandatów, a M, SD, KD i L – 173. Nadal pozostają jednak niepoliczone głosy, w tym część głosów zagranicznych i późnych głosów przedterminowych.
O ostatecznym układzie parlamentu nie przesądza więc jeszcze nawet sam wynik wyborów. Jeszcze trudniejsze może okazać się znalezienie rządu, którego co najmniej 175 posłów nie będzie chciało odrzucić.
Centerpartiet: rozmowy mają być prowadzone z S
Najważniejsza nowa deklaracja przyszła w poniedziałek z Centerpartiet.
Sekretarz partii Hannes Hervieu powiedział, że uwaga C będzie teraz skierowana na negocjacje z Socialdemokraterna. Jednocześnie wykluczył możliwość poparcia nowego rządu kierowanego przez Ulfa Kristerssona.
– Ulf Kristersson przegrał te wybory – powiedział, odnosząc się do wstępnego wyniku. C nadal nie chce również rządu uzależnionego od wpływu Sverigedemokraterna.
Centerpartiet chce, aby ewentualny przyszły gabinet miał wyraźnie centrowy profil polityczny. Partia nie zmieniła jednak swojego drugiego kluczowego warunku: nie chce ministrów Vänsterpartiet.
SVT potwierdza, że C pozostaje przy tej czerwonej linii, mimo że jednocześnie deklaruje gotowość do rozmów z S.
To właśnie tutaj zaczyna się najtrudniejsza część układanki Magdaleny Andersson.
Vänsterpartiet odpowiada: chcemy wejść do rządu
Vänsterpartiet wyszło z wyborów wzmocnione.
Według wstępnych wyników partia uzyskiwała w poniedziałek 8,2 proc. głosów, o około 1,5 punktu procentowego więcej niż cztery lata wcześniej.
Sekretarz partii Maria Forsberg jasno powiedziała, że dobry wynik wyborczy nie skłoni V do złagodzenia wcześniejszych żądań.
V nadal chce uczestniczyć w rządzie, jeżeli jego głosy mają umożliwić Magdalenie Andersson objęcie stanowiska premiera.
– Chcemy wejść w skład rządu – deklaruje Forsberg. Partia uważa, że właśnie taki mandat otrzymała od swoich wyborców.
Oznacza to, że dwie partie potrzebne Andersson do utrzymania obecnej przewagi mandatowej rozpoczynają okres powyborczy z bezpośrednio sprzecznymi warunkami.
C mówi: rząd bez V.
V mówi: jeżeli mamy poprzeć Andersson, chcemy być w rządzie.
skandynawiainfo.pl/ opisywało ten problem jeszcze przed wyborami, gdy Andersson zaczęła pozostawiać otwartą możliwość utworzenia jednopartyjnego rządu mniejszościowego Socialdemokraterna.
Andersson otwiera drogę do rządu mniejszościowego. C i V stawiają sprzeczne warunki
Po wyborach ten scenariusz przestał być czysto teoretyczny.
Kristersson również szuka innego wyjścia
Ulf Kristersson nie uznał jeszcze wyborów za przegrane.
W czasie wieczoru wyborczego zwrócił uwagę, że M, C, KD, L i SD tworzą razem większość partii, które określa jako niesocjalistyczne. Zapowiedział sprawdzanie innych możliwości, jeśli dotychczasowe „czerwone linie” uniemożliwią utworzenie rządu.
Jednym z potencjalnych adresatów tej strategii jest właśnie Centerpartiet.
Na razie odpowiedź C jest jednak negatywna. Hervieu podkreśla, że partia zamierza skoncentrować się na rozmowach z Socialdemokraterna, choć przyznaje również, że utrzymuje kontakty z przedstawicielami różnych ugrupowań.
Nie oznacza to, że Kristersson nie ma już żadnych narzędzi.
Według informacji Svenska Dagbladet kierownictwo Moderaterna przygotowywało kilka scenariuszy na wypadek utraty większości. Jednym z nich jest próba przeprowadzenia przez Riksdag własnego budżetu, nawet jeśli rozmowy o nowym rządzie będą się przedłużać.
To ważne rozróżnienie: jest to strategia opisywana przez SvD na podstawie informacji ze źródeł w M, a nie oficjalnie przedstawione porozumienie z C, L czy SD.
Nie ma obecnie potwierdzenia, że Centerpartiet byłoby gotowe poprzeć taki układ.
Nawet Andersson nie rozpoczęła jeszcze formalnych negocjacji
Mimo deklaracji poszczególnych ugrupowań formalne negocjacje koalicyjne nie ruszyły jeszcze pełną parą.
W poniedziałek czołowi politycy Socialdemokraterna spotykali się w siedzibie partii przy Sveavägen 68. Tobias Baudin potwierdził kontakty z innymi partiami, ale zaznaczył, że S chce najpierw poczekać na pełniejszy wynik wyborów.
To istotne, ponieważ przewaga pomiędzy stronami pozostaje bardzo mała.
Reuters podawał rano, że oba obozy dzieliło około 29 tys. głosów z około 6,4 mln już przeliczonych. Ostateczne liczenie, obejmujące między innymi głosy z zagranicy, może jeszcze wpłynąć na podział mandatów.
Problemem może być nie premier, lecz budżet
Nawet jeżeli Magdalena Andersson znajdzie sposób, aby zostać zaakceptowaną przez Riksdag jako premier, kolejnym testem będzie budżet.
Centerpartiet i Vänsterpartiet różnią się w fundamentalnych kwestiach gospodarczych.
C chce polityki bardziej liberalnej gospodarczo i sprzeciwia się między innymi części podwyżek podatków proponowanych przez lewicę. V interpretuje swój wzrost poparcia jako mandat do przesunięcia polityki gospodarczej właśnie w lewo.
To otwiera przestrzeń dla strategii Moderaterna.
Jeżeli rozmowy po stronie Andersson przeciągną się, M może próbować budować większość dla poszczególnych propozycji gospodarczych. SvD informuje, że partia przygotowuje się między innymi do walki o własny budżet.
Szwecja zna już taki scenariusz. W 2021 roku Magdalena Andersson objęła stanowisko premiera, ale jej rząd musiał działać w ramach budżetu opartego na propozycji M, KD i SD.
Najpierw wynik, później prawdziwe negocjacje
Obecny podział 176–173 nadal jest wstępny.
SVT podaje, że w środę mają zostać policzone kolejne późno napływające głosy, w tym głosy z zagranicy. Ostateczny wynik wyborów powinien zostać zatwierdzony później. Nowy Riksdag zbierze się 28 września, a pierwsza propozycja kandydata na premiera może zostać przedstawiona najwcześniej dzień później.
Jeszcze przed wyborami przewodniczący Riksdagu Andreas Norlén ostrzegał, że tegoroczne negocjacje mogą przypominać sytuację z 2018 roku, gdy utworzenie rządu zajęło 134 dni. Jego zdaniem partie mogą zostać zmuszone do porzucenia części swoich czerwonych linii, jeśli chcą uniknąć podobnego impasu.
Po poniedziałkowych deklaracjach C i V dokładnie widać, dlaczego.