Europejski Trybunał Sprawiedliwości orzekł, że państwa członkowskie UE mogą zakazać aplikacjom nawigacyjnym takim jak Waze, Coyote czy Google Maps ostrzegania kierowców o zbliżających się fotoradarach i trwających policyjnych punktach kontrolnych. Wyrok nie wprowadza zakazu automatycznie – otwiera jednak drogę do krajowych regulacji.
Sprawa trafiła do Trybunału z Francji, gdzie tamtejsze władze od lat ograniczają aplikacje ujawniające lokalizację kontroli drogowych. Coyote System, jeden z dostawców takich usług, zaskarżył te przepisy, argumentując, że naruszają unijne zasady swobodnego świadczenia usług. Trybunał odrzucił tę argumentację w sprawach połączonych C-188/24 i C-190/24, jak podaje Dagens PS.
Na czym polega wyrok i co zmienia
Trybunał orzekł, że kraj członkowski może zakazać aplikacjom ostrzegania o lokalizacji określonych kontroli drogowych i policyjnych, jeśli zakaz jest uzasadniony względami bezpieczeństwa publicznego i porządku, proporcjonalny i precyzyjnie ukierunkowany, jak wyjaśnia Autonext. Co istotne, zakaz może dotyczyć nawet aplikacji zarejestrowanych w innym państwie UE – to przełom, bo wcześniej unijne przepisy o swobodnym przepływie usług cyfrowych skutecznie blokowały takie próby.
Wyrok nie oznacza jednak jednakowego zakazu we wszystkich krajach. Domen innebär att länder kan välja att behålla apparna som de är, medan andra kan införa hårdare regler för varningar om poliskontroller. För bilister kan det innebära att en funktion som fungerar i ett land kan vara begränsad i ett annat – jak zaznacza Nyheter24. Innymi słowy ta sama aplikacja może działać inaczej w Szwecji i inaczej we Francji, Polsce czy Niemczech. TV4
Ważne jest też rozróżnienie rodzajów ostrzeżeń. Wyrok dotyczy przede wszystkim możliwości zakazania informowania o tymczasowych i mobilnych punktach kontrolnych – takich jak policyjne narkotesty czy alkotesty. Stałe fotoradary, których lokalizacja jest publicznie znana i naniesiona na mapy, mogą podlegać innym zasadom, co podkreśla Carup.
Jak jest teraz w Szwecji i co może się zmienić
W Szwecji korzystanie z aplikacji ostrzegających o fotoradarach jest obecnie legalne. Według danych BilKoll Szwecja ma ponad 2000 fotoradarów (ATK), a Trafikverket nie zakazuje ich kartowania – Google Maps i Waze wyświetlają ich lokalizacje legalnie. Wyrok ETS otwiera jednak rządowi drogę do zmiany tego stanu rzeczy, jeśli zdecyduje się na działanie.
Na razie żadne konkretne plany legislacyjne nie zostały ogłoszone. Belgijski magazyn motoryzacyjny Autonext stawia jednak pytanie, czy inne kraje są wystarczająco „odważne”, by pójść śladem Francji. Jeśli tak się stanie, funkcja, którą kierowcy w całej Europie traktują dziś jako standardową, mogłaby po cichu zniknąć z niektórych rynków, jak pisze Autonext.
Niemcy już karają kierowców, nie aplikacje
Ciekawym przypadkiem są Niemcy, gdzie korzystanie z aplikacji ostrzegających o fotoradarach podczas jazdy jest już zakazane. Dotychczas tamtejsze przepisy były wymierzone w kierowców i groziły karą grzywny około 800 koron, jak informuje Auto Motor und Sport. Wyrok ETS otwiera Niemcom nową możliwość – zamiast karać użytkowników, mogą teraz kierować regulacje bezpośrednio do dostawców usług, czyli firm takich jak Google czy Coyote. Żadnych konkretnych planów w tej sprawie jak dotąd nie ogłoszono, jak zaznacza Dagens PS.
Krytycy zakazów wskazują, że aplikacje nawigacyjne nie tylko ostrzegają o fotoradarach, lecz także informują o wypadkach, korkach, gołoledzi i zwierzętach na jezdni. Zakaz funkcji ostrzeżeń o kontrolach mógłby zatem ograniczyć szersze możliwości bezpieczeństwa tych narzędzi, jak zauważa Carup. Rzecznicy wprowadzenia zakazów argumentują z kolei, że ostrzeżenia o mobilnych kontrolach pomagają uciec przed wykryciem prowadzącym pod wpływem alkoholu czy narkotyków.
