Profesor Uniwersytetu w Lund zorganizowała w 2014 roku akcję mającą na celu ocalenie swojego doktoranta z rąk terrorystów Państwa Islamskiego.

Wydarzenia miały miejsce w 2014 roku, lecz trzymane były w tajemnicy przez cztery lata.

Specjalista ds. chemii analitycznej Charlotta Turner opowiedziała, że cztery lata temu zorganizowała akcję mającą na celu uratowanie swojego doktoranta Firasa Jumaaha, wychodźcy z Iraku.

Jumaah pojechał do Iraku, żeby wywieźć stamtąd swoją żonę, której groziło niebezpieczeństwo, jednak cała ich rodzina znalazła się w pułapce.

Jumaah wysłał do swojej promotorki wiadomość, w której opowiedział, że razem ze swoją rodziną znajduje się w niebezpieczeństwie, w pomieszczeniu porzuconej fabryki, w której ulokowali go terroryści, a wokół słychać wystrzały.

W wiadomości wyraził niepokój związany z tym, że nie będzie mógł wrócić do Szwecji, żeby zakończyć pisanie pracy dyplomowej.

Wówczas profesor Turner skontaktowała się z kierownikiem ochrony uniwersytetu Perem Gustafsonem, a ten wynajął prywatnych wojskowych, którzy zgodzili się uratować doktoranta i jego rodzinę.

Podkradli się do fabryki, w której przebywał Jumaah, i wyprowadzili go stamtąd razem z żoną. Dotarli do Szwecji na anonimowych biletach lotniczych, po czym udzielono im pomocy w zakresie zamieszkania i zatrudnienia.

W październiku terroryści „Państwa Islamskiego” wzięli ponad 700 zakładników w syryjskiej prowincji Dajr az-Zaur.

Wśród nich znaleźli się „obywatele państw Europy Zachodniej i innych krajów”. Terroryści napadli na obóz dla uchodźców niedaleko miejscowości El-Bachra i wzięli w charakterze zakładników 130 arabskich rodzin.

Reklamy