W Barkarbystaden w nowo powstającej dzielnicy na północny zachód od Sztokholmu, coraz więcej nowo wybudowanych mieszkań pozostaje pustych. Przyczyną są zaporowe czynsze, które przekraczają możliwości finansowe większości potencjalnych najemców.
W jednym z nowych budynków w Barkarbystaden znajduje się pięciopokojowe mieszkanie o powierzchni 116 m², które od dziewięciu miesięcy stoi puste – mimo że budynek został już ukończony. Mieszkanie nie znalazło najemcy głównie z powodu czynszu wynoszącego 23 000 koron miesięcznie, nie licząc kosztów mediów.
– To oczywiście bardzo dużo, ale trzeba też pamiętać, że w zamian dostaje się sporo – tłumaczy w wywiadzie dla dziennika Dagens Nyheter Susanna Lemar, kierowniczka ds. nieruchomości w firmie Åke Sundvall.
Mieszkania, których nikt nie wynajmuje
Firma nie zdecydowała się na obniżkę czynszu, pomimo braku chętnych spełniających kryteria dochodowe. Susanna Lemar podkreśla, że wysokie koszty budowy, zarządzania i utrzymania nieruchomości nie pozwalają na większą elastyczność cenową.
– Wszyscy chcielibyśmy, żeby dało się budować mieszkania na wynajem za połowę obecnej ceny. Ale dziś to po prostu niemożliwe – dodaje.
Obecnie w budynku pustych pozostaje także cztery kawalerki o powierzchni 26 m², za które czynsz wynosi ponad 8000 koron miesięcznie. Próby ich wynajęcia przez miejską kolejkę mieszkaniową nie przyniosły rezultatów – dlatego ogłoszenia trafiły na platformę HomeQ.
Spadające zainteresowanie najmem nowych mieszkań
Z danych HomeQ wynika, że liczba aplikacji na jedno ogłoszenie dotyczące nowego mieszkania w regionie Sztokholmu spadła w ciągu roku aż o 49%. W przypadku mieszkań z rynku wtórnego spadek wynosi 21%.
– Zapotrzebowanie na nowe mieszkania zdecydowanie zmalało. Wynika to z pogorszenia sytuacji gospodarczej i coraz większej wrażliwości gospodarstw domowych na ceny – mówi Hedi Kurda, prezes HomeQ.
Niespójny system i rosnące nierówności
Susanna Lemar uważa, że szwedzki rynek wynajmu jest dziś podzielony na dwie rzeczywistości: jedną dla osób z długim stażem w kolejce mieszkaniowej, które mogą wynająć tanie mieszkania w centrum, i drugą – dla osób bez stażu, zmuszonych do płacenia wyższych czynszów za nowe lokale na obrzeżach.
– W nowym budownictwie czynsze są praktycznie rynkowe, co powoduje, że mieszkania stoją puste. A tymczasem w centrum są tanie mieszkania, które niemal nigdy nie trafiają na rynek.
Lemar wskazuje na potrzebę reformy: proponuje wprowadzenie wolnych czynszów wraz z subsydiowanym budownictwem dla osób o niższych dochodach, wzorując się na fińskim modelu. Propozycja ta budzi jednak sprzeciw organizacji takich jak Hyresgästföreningen (Związek Najemców).
Presumptionshyra i system dwutorowy
Wyższe czynsze dla nowych mieszkań wynikają z systemu tzw. presumptionshyra, wprowadzonego w 2006 roku, który pozwala właścicielom nowych budynków ustalać tymczasowo wyższe czynsze. Dopiero po 15 latach mieszkania wchodzą do systemu bruksvärde, który określa czynsze według standardu, lokalizacji i dostępnych usług.
Kontekst: Barkarbystaden i rynek nieruchomości
Projekt Barkarbystaden rozpoczął się w 2012 roku. W ramach porozumienia z regionem sztokholmskim gmina Järfälla zobowiązała się do budowy 14 000 mieszkań do 2030 roku w zamian za rozbudowę niebieskiej linii metra.
Planowano, że 70% mieszkań będą stanowić lokale własnościowe (bostadsrätter), ale z powodu braku zainteresowania wiele z nich przekształcono w mieszkania na wynajem. Dziś jednak nawet one nie znajdują najemców.
