Moderaterna i Socialdemokraterna ostro krytykują nawzajem swoją politykę gospodarczą, ale przed wyborami dochodzą do niemal tego samego wniosku. Ulf Kristersson i Mikael Damberg deklarują, że w następnej kadencji nowe trwałe reformy powinny mieć zapewnione finansowanie zamiast opierać się na dalszym zwiększaniu zadłużenia państwa.
- Socialdemokraterna: nowe reformy muszą być finansowane
- Kristersson odpowiada praktycznie tym samym
- 94 mld SEK na cztery lata – ale nie jest to worek pieniędzy
- Gospodarka rzeczywiście zaczyna wyglądać lepiej
- Ponad 100 mld SEK wydano na reformy tylko w ostatnim roku
- „Lånestopp” nie oznacza końca państwowego zadłużenia
- Jest też ogromny wyjątek dotyczący obrony
- Od 2027 roku Szwecja zmienia także reguły fiskalne
- S i M zgadzają się co do reguły, ale nie co do sposobu wydawania pieniędzy
- Svantesson już zimą ostrzegała, że pieniędzy będzie niewiele
- Anders Borg ostrzega przed wpływem V i MP
- Ta sama obietnica nie kończy gospodarczego sporu przed wyborami
Deklaracja pojawia się po okresie wyjątkowo ekspansywnej polityki fiskalnej. Tylko w ostatnim roku rząd przeznaczył ponad 100 mld SEK na reformy w budżecie jesiennym, wiosennym i dodatkowym budżecie, obejmujące między innymi czasowe obniżki podatków od paliwa, tańszy transport publiczny i zwiększone wydatki na bezpieczeństwo.
Socialdemokraterna: nowe reformy muszą być finansowane
Mikael Damberg, rzecznik Socialdemokraterna ds. polityki gospodarczej, zarzuca obecnemu rządowi zbyt swobodne korzystanie z zadłużenia przy jednoczesnym przeprowadzaniu dużych obniżek podatków.
W rozmowie ze SVT powiedział, że nie rozpoznaje już w Moderaterna partii, która historycznie kładła duży nacisk na odpowiedzialność za finanse publiczne.
Jeżeli S przejmie władzę po wyborach 13 września, Damberg deklaruje zmianę podejścia.
„Reformy wdrażane w następnej kadencji muszą być finansowane” – powiedział, dodając, że partia starała się dostosowywać własne obietnice wyborcze do przewidywanej przestrzeni na nowe reformy.
Nie oznacza to jednak deklaracji, że państwo nigdy nie może mieć deficytu. Chodzi o zasadę, zgodnie z którą nowa reforma, która trwale zwiększa wydatki państwa, powinna mieć wskazane trwałe źródło finansowania.
Może nim być na przykład dodatkowy dochód podatkowy, ograniczenie innych wydatków albo wykorzystanie przestrzeni powstającej w budżecie wraz ze wzrostem gospodarki.
Kristersson odpowiada praktycznie tym samym
Moderaterna odrzuca krytykę S dotyczącą mijającej kadencji.
Ulf Kristersson argumentuje, że zwiększone zadłużenie było uzasadnione wyjątkowymi warunkami gospodarczymi i bezpieczeństwa, w tym słabą koniunkturą oraz dużymi potrzebami państwa związanymi z bezpieczeństwem.
Jednocześnie premier deklaruje, że polityka następnej kadencji ma być bardziej restrykcyjna.
„Wszystkie stałe reformy wydatkowe w następnej kadencji muszą być finansowane” – powiedział SVT.
Kristersson zakłada, że poprawiająca się koniunktura zmniejszy potrzebę wspierania gospodarki poprzez pożyczanie pieniędzy.
Pozostawił jednak wyraźne zastrzeżenie. Na pytanie, czy następna kadencja rzeczywiście oznacza mniej pożyczek, odpowiedział twierdząco, dodając: jeżeli nie wydarzy się nic dramatycznego.
To ważny fragment deklaracji. Nie jest to bezwarunkowa obietnica zakazu zadłużania państwa niezależnie od wojny, głębokiej recesji czy kolejnego kryzysu.
94 mld SEK na cztery lata – ale nie jest to worek pieniędzy
Według danych przytaczanych przez SVT za Konjunkturinstitutet łączna przestrzeń na reformy w następnej kadencji jest obecnie szacowana na około 94 mld SEK.
Liczbę tę łatwo jednak źle zinterpretować.
Reformutrymme nie oznacza, że po wyborach nowy minister finansów znajdzie 94 mld koron gotówki na koncie i będzie mógł ją dowolnie rozdać.
Jest to ekonomiczny szacunek tego, jak duże trwałe reformy można przeprowadzić przy przewidywanym rozwoju dochodów, wydatków i gospodarki, nie naruszając przyjętego kierunku polityki fiskalnej.
Sama wartość może się jeszcze zmienić wraz z:
- wzrostem lub spadkiem PKB,
- zatrudnieniem,
- wpływami podatkowymi,
- inflacją,
- kosztami obsługi długu,
- bezrobociem,
- wydatkami na obronę i bezpieczeństwo,
- sytuacją międzynarodową.
Dlatego Damberg sam zastrzega, że możliwości przeprowadzania reform będą zależały od rzeczywistego rozwoju gospodarki.
Gospodarka rzeczywiście zaczyna wyglądać lepiej
Argument Kristerssona o poprawiającej się koniunkturze znajduje częściowe potwierdzenie w najnowszej prognozie Konjunkturinstitutet.
11 sierpnia urząd ocenił, że ożywienie szwedzkiej gospodarki zaszło już stosunkowo daleko. PKB ma wzrosnąć w całym 2026 roku o 2,4 proc., a obecna słaba koniunktura ma stopniowo wygasać w 2027 roku.
Nie oznacza to jednak, że wszystkie problemy zniknęły.
Rynek pracy reaguje wolniej niż produkcja, a wcześniejsze prognozy KI wskazywały, że bezrobocie pozostanie podwyższone jeszcze po rozpoczęciu wyraźniejszego ożywienia.
Dlatego przyszły rząd może znaleźć się w sytuacji, w której jednocześnie poprawiają się wpływy budżetowe, ale nadal występują duże potrzeby dotyczące rynku pracy, ochrony zdrowia, obrony czy wymiaru sprawiedliwości.
Ponad 100 mld SEK wydano na reformy tylko w ostatnim roku
Kontrast wykorzystywany obecnie w debacie jest duży.
Według zestawienia SVT łączna wartość reform w budżecie jesiennym, budżecie wiosennym i dodatkowym budżecie w ostatnim roku przekroczyła 100 mld SEK.
To więcej niż obecne szacowane 94 mld SEK przestrzeni reformowej na całą kolejną kadencję.
Nie można jednak porównywać tych dwóch wartości jeden do jednego.
Duża część ostatnich działań była czasowa, natomiast 94 mld dotyczy przestrzeni dla polityki w kolejnych latach.
Dobrym przykładem jest transport publiczny. Rząd przeznaczył 6,5 mld SEK na czasowe obniżenie cen biletów miesięcznych o połowę od 1 lipca do końca 2026 roku. skandynawiainfo.pl/ opisywało szczegóły tego programu wcześniej.
Podobnie wygląda sytuacja z paliwem. Kolejne czasowe obniżki podatku oznaczały miliardowe ubytki dochodów państwa, ale nie były projektowane jako trwała zmiana obowiązująca przez wiele kolejnych lat.
„Lånestopp” nie oznacza końca państwowego zadłużenia
To najważniejsze rozróżnienie w całej historii.
Nagłówek SVT mówi o lånestopp, ale literalne tłumaczenie tego jako „całkowity koniec pożyczania pieniędzy przez państwo” byłoby błędne.
Jeszcze według ekonomicznej propozycji wiosennej rządu budżet państwa miał wykazywać deficyt około:
- 184 mld SEK w 2026 roku,
- 182 mld SEK w 2027 roku,
- 74 mld SEK w 2028 roku,
- 34 mld SEK w 2029 roku.
Deficyt budżetu oznacza potrzebę finansowania państwa, a więc w praktyce wpływa na zadłużenie.
Riksgälden regularnie pożycza również pieniądze na potrzeby państwa i refinansuje zapadający dług.
Obietnicę M i S należy więc rozumieć znacznie węziej: nie finansować nowych trwałych obietnic politycznych dodatkowym długiem bez wskazania sposobu ich pokrycia.
Jest też ogromny wyjątek dotyczący obrony
Jeszcze bardziej komplikuje sprawę porozumienie dotyczące szwedzkiego bezpieczeństwa.
W czerwcu 2025 roku wszystkie partie Riksdagu uzgodniły, że nowe wydatki na obronę mogą być w okresie przejściowym finansowane poprzez zwiększanie długu.
Porozumienie pozwala na wzrost zadłużenia do maksymalnie 300 mld SEK związany z nowymi wydatkami na obronę wojskową i określone elementy obrony cywilnej. Maksymalnie 50 mld z tej kwoty może trafić na wybrane inwestycje w infrastrukturę i zapasy strategiczne.
Możliwość czasowego odejścia od celu budżetowego obowiązuje w latach 2026–2034.
Partie uzgodniły jednocześnie, że do 2035 roku finanse publiczne mają ponownie znaleźć się w równowadze, ponieważ wydatki obronne mają w długim okresie otrzymać trwałe źródła finansowania.
Oznacza to, że nawet jeśli M albo S dotrzymają obecnego wyborczego „lånestopp”, Szwecja może nadal zaciągać znaczny dodatkowy dług na obronę.
Od 2027 roku Szwecja zmienia także reguły fiskalne
Następna kadencja rozpocznie się również z nowymi zasadami zarządzania finansami publicznymi.
Od 2027 roku dotychczasowy cel nadwyżki zostaje zastąpiony celem równowagi finansów publicznych w całym cyklu koniunkturalnym.
Jednocześnie pozostaje tzw. skuldankare – punkt odniesienia dla długu sektora publicznego wynoszący 35 proc. PKB.
Nie oznacza to wymogu, aby budżet był zbilansowany każdego roku.
W czasie recesji państwo może mieć deficyt, a w lepszych latach silniejsze finanse powinny go kompensować. Właśnie dlatego wypowiedź Kristerssona o „lepszym rozwoju gospodarczym” ma znaczenie dla polityki następnej kadencji.
S i M zgadzają się co do reguły, ale nie co do sposobu wydawania pieniędzy
Podobieństwo obu deklaracji nie oznacza, że polityka gospodarcza Moderaterna i Socialdemokraterna staje się taka sama.
Jeżeli przestrzeń na trwałe nowe reformy rzeczywiście będzie ograniczona do około 94 mld SEK, główny spór przesunie się z pytania „czy pożyczać?” na pytania:
na co wydać dostępne pieniądze, z czego zrezygnować i czy podnosić podatki.
To właśnie tutaj różnice pozostają duże.
Moderaterna podkreślają znaczenie niższych podatków, aktywności zawodowej i ograniczania części wydatków państwa. Socialdemokraterna zapowiadają większe nakłady m.in. na usługi publiczne, a część nowych wydatków chcą finansować dodatkowymi wpływami, czego przykładem jest proponowany czasowy podatek od sektora bankowego.
Rząd rozpoczął jednocześnie poszukiwanie oszczędności w administracji państwowej. 14 sierpnia powołał specjalną komisję, której zadaniem będzie wskazanie możliwych cięć, zmian organizacyjnych i sposobów finansowania rosnących wydatków obronnych.
Svantesson już zimą ostrzegała, że pieniędzy będzie niewiele
Dzisiejsze stanowisko M nie pojawiło się nagle.
Już w lutym minister finansów Elisabeth Svantesson ostrzegała, że znaczna część przyszłego reformutrymme została wcześniej zajęta przez rosnące potrzeby dotyczące m.in. obrony, więzień i infrastruktury.
Mówiła wtedy, że partie będą miały ograniczone możliwości przedstawiania niepokrytych finansowo obietnic wyborczych.
Damberg odpowiedział wówczas, że sytuacja jest dowodem na nieodpowiedzialną politykę gospodarczą rządu.
Kilka miesięcy później obie strony spotykają się jednak w jednym punkcie: deklarują, że stałe nowe wydatki nie powinny być budowane na kolejnych pożyczkach.
Anders Borg ostrzega przed wpływem V i MP
Do ekonomicznego sporu włączył się również były minister finansów Anders Borg.
W opublikowanym niedawno artykule opinii w Dagens Nyheter przekonywał, że rosnące poparcie dla Vänsterpartiet i Miljöpartiet może dać obu partiom bardzo silną pozycję negocjacyjną po ewentualnym zwycięstwie obecnej opozycji.
Borg ostrzega przede wszystkim przed połączeniem wyższych podatków, większych transferów oraz skracania czasu pracy.
Są to jednak oceny i wyliczenia Andersa Borga w politycznym artykule debaty, a nie oficjalna prognoza Konjunkturinstitutet ani Finansdepartementet.
Tak samo ostrzeżenia Moderaterna przed szerokimi podwyżkami podatków pod rządami S powinny być przedstawiane jako element przedwyborczego sporu, a nie przesądzony scenariusz.
Ta sama obietnica nie kończy gospodarczego sporu przed wyborami
M i S mogą więc iść do wyborów z bardzo podobną zasadą dotyczącą nowych stałych reform, ale jej praktyczne znaczenie poznamy dopiero po przedstawieniu pełnych programów finansowych.
Każda nowa trwała obietnica rodzi bowiem kolejne pytanie: skąd wziąć pieniądze?
Jeżeli 94 mld SEK okaże się niewystarczające, przyszły rząd będzie musiał wybierać pomiędzy wyższymi dochodami państwa, redukcją innych wydatków albo rezygnacją z części obietnic.
A obecne deklaracje M i S sprawiają, że finansowanie nowych stałych reform dodatkowym długiem – przynajmniej według dzisiejszych zapowiedzi – ma nie być standardową odpowiedzią.