W nowej książce „Ostatnie kłamstwo: Estonia i dziedzictwo rosyjskiego szpiega” autorzy ujawniają wpływ Rosji na opinię publiczną po zatonięciu jednostki. Katastrofa promu Estonia stała się narzędziem operacji wywiadowczej mającej na celu zasianie nieufności w Szwecji i Estonii. Publikacja Patrika Oksanena i Andreasa Edevalda opisuje mechanizmy wykorzystywane przez GRU.
Dziennikarz śledczy Patrik Oksanen oraz analityk Andreas Edevald wskazują, że rosyjskie służby wywiadowcze prowadziły długoterminowe działania mające na celu zafałszowanie faktów dotyczących tragedii. Według autorów, strategicznym celem operacji było wzmocnienie przekonania o rzekomym zatuszowaniu przyczyn wypadku przez rządy państw skandynawskich i bałtyckich.
Operacja wywiadowcza GRU i mechanizm manipulacji
Jak informuje wydawnictwo Volante, autorzy szczegółowo opisują, w jaki sposób obce mocarstwo wykorzystało największą powojenną katastrofę morską na Bałtyku. Patrik Oksanen, będący starszym pracownikiem naukowym w think tanku Frivärld, wyjaśnia w oświadczeniu dla mediów, że działania były prowadzone metodycznie przez pułkownika GRU.
Według ustaleń zawartych w książce, oficer rosyjskiego wywiadu stworzył fikcyjną organizację, która miała uwiarygodnić rozpowszechniane kłamstwa. Informacje te trafiały najpierw do mediów rosyjskich, a następnie były plasowane w zachodnich tytułach, takich jak niemiecki „Der Spiegel”. Stamtąd teorie spiskowe rozprzestrzeniały się na arenie międzynarodowej, budując narrację o ukrywaniu prawdy przed opinią publiczną.
Andreas Edevald, analityk w Agencji Obrony Psychologicznej, określa te działania jako „klasyczne rosyjskie rzemiosło”. Ekspert podkreśla, że teoria spiskowa dotycząca Estonii zyskała zdolność do ciągłej mutacji. Z danych przedstawionych w publikacji wynika, że Rosja celowo wykorzystuje wiedzę o psychologii i mechanizmach działania ludzkiego umysłu, aby siać wątpliwości tam, gdzie oficjalne wyjaśnienia są już znane.
Katastrofa promu Estonia w świetle faktów i śledztw
Prom m/s Estonia zatonął 28 września 1994 roku na środku Morza Bałtyckiego podczas rejsu z Tallina do Sztokholmu. Na pokładzie jednostki znajdowało się 989 osób, z czego śmierć poniosły 852. Akcja ratunkowa pozwoliła na wydobycie z wody zaledwie 137 ocalałych. Tragedia ta do dziś pozostaje jednym z najbardziej traumatycznych wydarzeń w historii Szwecji i Estonii.
Oficjalny raport przygotowany przez Państwową Komisję ds. Wypadków wskazał, że przyczyną zatonięcia była awaria osłony dziobowej. Pod wpływem silnego naporu fal doszło do jej odłączenia, co spowodowało wlanie się ogromnych ilości wody do wnętrza statku. Pomimo jasnych wniosków ekspertów, rosyjska operacja wywiadowcza skutecznie podsycała debatę o rzekomych kolizjach z okrętami podwodnymi czy tajnych transportach broni.
Książka „Ostatnie kłamstwo: Estonia i dziedzictwo rosyjskiego szpiega” trafia do sprzedaży 14 kwietnia. Publikacja ma na celu nie tylko opisanie konkretnego przypadku dezinformacji, ale również pokazanie, jak tragiczne wydarzenia mogą zostać instrumentalnie wykorzystane w wojnie informacyjnej prowadzonej przez obce służby.
