Firma w Malmö sprzedawała miód z Danii w słoikach oznaczonych jako szwedzki. Po kontroli miejskiej inspekcji żywności zakazem sprzedaży objęto 16 ton produktu. Około jednej tony było już rozlane do opakowań z nieprawidłowymi etykietami — poinformowało SVT Skåne.
Kontrolę poprzedziły skargi dotyczące pochodzenia miodu. Jak opisuje SVT w materiale z 28 października, inspektorzy znaleźli również zapasy w budynkach magazynowych niezarejestrowanych jako zakłady spożywcze.
Przedsiębiorca tłumaczy błędne etykiety
Właściciel przyznał, że oznakowanie było nieprawidłowe. W rozmowie z SVT wyjaśnił, że popyt przewyższył możliwości dostaw firmy, dlatego kupiono miód z Danii. Według jego relacji nowe etykiety zostały zamówione, ale nie zdążono zmienić oznakowania.
Caroline Tandefelt z miejskiego wydziału ochrony środowiska podkreśliła, że błędna informacja o pochodzeniu wprowadza konsumentów w błąd. Pobrano też próbki, aby sprawdzić, czy produkt nie zawiera innych składników. Urząd określił to jako działanie ostrożnościowe.
W chwili publikacji materiału SVT inspekcja czekała na wyniki. Zapowiadała, że prawidłowe wyniki badań i poprawienie etykiet prawdopodobnie umożliwią zniesienie zakazu.
Pochodzenie miodu musi być wskazane na opakowaniu
Livsmedelsverket wyjaśnia, że na etykiecie należy podać kraj lub kraje, w których miód został zebrany. Samo rozlanie importowanego produktu do słoików w Szwecji nie zmienia więc jego pochodzenia.