Pożar wybuchł w willi w Sandviken w noc poprzedzającą Boże Narodzenie. Początkowo uważano, że w pożarze zginęła czteroosobowa rodzina z dwójką dzieci w wieku poniżej dziesięciu lat.
Policja teraz potwierdziła, że znaleziono cztery ciała i że wszystko wskazuje na to, że jest to rodzina zaginionych.
Policja nadal bada przebieg pożaru i oczekuje się, że w przieciągu kilkunastu tygodni wydany zostanie raport, ale policja ma już obraz tego, gdzie pożar się rozpoczął i jak się rozwijał.
Nie ma żadnych podejrzanych, którzy mogli by mieć związek z pożarem. Najbliżsi krewni zostali poinformowani.
Służby ratunkowe przybyły do palącego domu kilka minut po alarmie, ale wtedy było już za późno i strażacy wyposażeni w maski tlenowe musieli szybko wycofać się z domu, który stanął w płomieniach.
Policja już na początku obawiała się, że czteroosobowa rodzina zginęła w pożarze. Od tego czasu wielu mieszkańców Sandviken, sąsiadów i kolegów z pracy wyraziło wielkie zaniepokojenie i żal.
- Twierdzi, że zapłaciła 830 tys. koron za umowę najmu. Przegrała sprawę o zwrot
- Bank zamyka konto w Szwecji? Finansinspektionen wyjaśnia prawa klientów
- Trzy noce bez telefonu i internetu. Badacze sprawdzili reakcje 23 osób
- Anonimowy darczyńca przekazał 10 mln koron. Pieniądze pomogą młodym zdobyć pracę
- Green SM rozpoczyna działalność w Sztokholmie. Rekrutuje kierowców elektrycznych taksówek