Wszystkie ofiary śmiertelne piątkowego wypadku autobusu w Sztokholmie zostały zidentyfikowane. Jak podaje policja, zginęły trzy kobiety – dwie w wieku około 65 lat i jedna około 55 lat. Jedna z nich pracowała w prokuraturze, druga w szpitalu uniwersyteckim Karolinska, a w przypadku trzeciej policja szuka krewnych w innym kraju europejskim.
Ofiary wypadku autobusu w Sztokholmie – trzy kobiety, dwie instytucje
Do tragedii doszło w piątek po południu na Valhallavägen, w pobliżu Królewskiego Instytutu Technicznego (KTH) na Östermalmie. Piętrowy autobus wjechał w przystanek autobusowy, zabijając na miejscu trzy osoby i raniąc kolejne trzy.
Policja potwierdziła w poniedziałek, że wszystkie ofiary to kobiety. Dwie miały około 65 lat, trzecia około 55 lat. Jedna z kobiet była zatrudniona w prokuraturze. „Oczywiście wszyscy tutaj są w żałobie i staramy się to przetrawić” – powiedziała Ulrika Holm, dyrektor finansowa prokuratury, w rozmowie z SVT.
Druga zmarła pracowała w szpitalu uniwersyteckim Karolinska. Rzecznik placówki Henrik Pehrsson przekazał w e-mailu do mediów, że pracownicy zostali poinformowani o tragedii, a w pozostałych kwestiach szpital odsyła do komunikatów policji. Policja podaje, że w przypadku trzeciej kobiety trwa poszukiwanie krewnych w jednym z innych państw europejskich.
Autobus z geofencingiem i barierą prędkości
Pojazd, który brał udział w wypadku, należał do SL i – jak podkreśla dyrektor generalny SL Erik Norling – był wyposażony w barierę bezpieczeństwa w postaci tzw. geofencingu. Technologia ta miała uniemożliwiać jazdę z prędkością wyższą niż 20 km/h w rejonie Valhallavägen.
Autobus nie był w regularnym ruchu liniowym i nie przewoził pasażerów. Wcześniej wykorzystywano go na trasach obsługiwanych przez operatora Transdev na zlecenie SL. Według przekazów firmy kierowca miał być w trakcie przerwy.
Norling zapowiedział w SVT, że po zakończeniu pierwszych analiz trzeba będzie sprawdzić, czy obecne bariery bezpieczeństwa – w tym geofencing – wymagają przeglądu lub zmian. „Musimy sprawdzić, czy istnieje powód, aby w przyszłości zrewidować tego typu bariery” – stwierdził w porannym programie.
To sygnał, że po tragicznym wypadku autobusu w Sztokholmie dyskusja nie skończy się na samej winie kierowcy, ale obejmie także szersze pytanie o to, jak projektowane są zabezpieczenia w miejskim transporcie.
Sprzeczne informacje o stanie zdrowia kierowcy
Według informacji Dagens Nyheter, które pojawiły się w wewnętrznym komunikacie do pracowników przedsiębiorstwa autobusowego, przyczyną wypadku miał być nagły stan chorobowy kierowcy. Ta wersja została jednak zdementowana przez firmę w późniejszym komentarzu – operator podkreślił, że na tym etapie nie ma jasności co do przyczyny zdarzenia.
Kierowca autobusu został początkowo zatrzymany, a następnie zwolniony, ale pozostaje podejrzany o spowodowanie śmierci innej osoby oraz spowodowanie obrażeń ciała.
Rozbieżne informacje o możliwej chorobie kierowcy pokazują, jak wczesny i wrażliwy jest wciąż etap ustalania faktów. To, czy ostatecznie potwierdzi się wątek medyczny, będzie miało duże znaczenie dla oceny odpowiedzialności zarówno kierowcy, jak i systemu zabezpieczeń.
Śledztwo w intensywnej fazie: prokuratura i badania techniczne
Sprawę prowadzi prokurator Carolina Frohm, która w poniedziałkowym komunikacie prasowym przekazała, że postępowanie znajduje się w „intensywnej fazie”. Obejmuje ono zarówno przesłuchania świadków, jak i szczegółowe badania techniczne pojazdu i miejsca wypadku.
„Śledztwo jest w intensywnej fazie, obejmującej zarówno przesłuchania, jak i badania techniczne. Celem śledztwa jest ustalenie, co się wydarzyło. Podejrzenie spowodowania śmierci innej osoby pozostaje na razie bez zmian” – cytuje Frohm prokuratura na swojej stronie.
Według dotychczasowych ustaleń policji nic nie wskazuje na to, by wypadek był działaniem celowym. Na zlecenie władz rozpoczęto również prace wstępne w Państwowej Komisji ds. Badania Wypadków (Statens haverikommission), która ma zdecydować, czy potrzebna jest pełna, odrębna analiza przyczyn zdarzenia.
Dopiero po połączeniu wyników badań technicznych, nagrań z monitoringu, danych z systemu geofencingu i zeznań świadków będzie można odpowiedzialnie ocenić, co dokładnie doprowadziło do tragedii na Valhallavägen.
