Uchodźca, który w ciągu dwóch tygodni napastował seksualnie jedenaście kobiet, nie zostanie deportowany do innego kraju. Zgodnie z lokalnymi władzami, wciąż ma prawo do pobytu na terenie Szwecji.

Mężczyzna ma na imię Said Rendi i przebywa w mieście Uppsala. Pomiędzy 28 stycznia a 11 lutego zaatakował blisko tuzin kobiet. Na swoje ofiary wskakiwał z zaskoczenia, po tym jak podążał za nimi ulicami. Atakował je od tyłu, a po napaści uciekał z miejsca zbrodni w chirurgicznej masce, uniemożliwiającej jego identyfikację. Sprawę nagłośnił serwis „Nyheter Idag„.

Policja schwytała Rendiego, bo samochód, którym się poruszał, jest własnością rządową. W chwili zatrzymania przebywał z nim młody chłopak cierpiący z powodu autyzmu – imigrant miał się nim opiekować. Przy pomocy systemu GPS udało się określić, gdzie podróżował Rendi. Ustalono, że był w miejscach, gdzie atakowano kobiety.

Dziewięć z tych ataków uznano za napaść seksualną. Dwa pozostałe określono jako „poważniejsze” i brutalniejsze czyny. Jedna z ofiar miała zostać zgwałcona analnie, przy użyciu palców Rendiego (do gwałtu nie doszło).

Rendi uzyskał wyrok w zawieszeniu, skazano go też na 60 godzin prac społecznych. Swoim ofiarom musi wypłacić odszkodowanie. Prokurator chciał, by dwa z „poważniejszych” ataków uznano za próbę gwałtu. Jego wniosek został odrzucony przez sędziego.

Prokurator Pontus Melander zapowiada, że odwoła się od tego orzeczenia. W jego opinii wykroczenia, jakich dopuścił się imigrant, nie zostały prawidłowo sklasyfikowane.

Ubiegłoroczny raport SVT miał podpowiadać, że za 85% gwałtów i napaści seksualnych, popełnianych przez osoby nieznane ofierze, odpowiadają cudzoziemcy. Przypadek Rendiego wpisuje się w te statystyki.

Wkrótce opublikowane ma zostać nowe badanie dotyczące związku między przestępczością a migracjami społecznymi. Będzie to pierwszy tego typu raport od blisko piętnastu lat.

Reklamy