Szwedzcy archeolodzy dokonali niecodziennego odkrycia. W pobliżu wioski Gamla Uppsala trafiono na pozostałości „statku pogrzebowego” z czasów Wikingów, a także szczątki mężczyzny, który prawdopodobnie był wysokim rangą wojownikiem morskim.

Został on pochowany w wodnym grobie wraz z… koniem oraz psem. Dziura w czaszce podpowiada, że zmarł makabryczną śmiercią.

„W ten sposób chowane były tylko wyjątkowe jednostki, wybitni członkowie ówczesnego społeczeństwa. Rytuał pochówku morskiego był rzadkością”, powiedział Anton Seiler z Narodowego Muzeum Historycznego (SHMM).

Pogrzeb na morzu nie był zjawiskiem częstym, przez co podobnych znalezisk dokonano dotychczas w całej Skandynawii zaledwie dziesięć. Ostatnio na wrak tego typu trafiono w 1973 roku.

W grobowcu mężczyzny znaleziono jego atrybuty: broń, tarcze obronne, a nawet grzebień. Kamraci uznali, że idealnym miejscem jego spoczynku będzie statek. Wojownik spoczął na przodzie statku, a koń i pies – na rufie. Zwierzęta najwyraźniej należały do zmarłego.

Czaszkę mężczyzny „zdobiła” wielka dziura. „Został zabity, prawdopodobnie przy pomocy wielkiego miecza”, teoretyzuje osteolog Caroline Arcini. „Wciąż nie możemy znaleźć brakującego fragmentu kości czołowej.”

Zespół archeologów wciąż bada miejsce wykopaliska.

Nie ustalono, z jakich dokładnie czasów pochodzi odkopana łódź. Być może z epoki Wikingów (793–1066), albo z czasów kultury Vendel (500–793).

Do podobnego odkrycia doszło kilka miesięcy temu w okręgu Østfold, na południu Norwegii. Pod powierzchnią ziemi odnaleziono 20-metrową łódź Wikingów, która – w ocenie specjalistów – była bardzo zaawansowana jak na swoje czasy.

Gamla Uppsala była w przeszłości siedzibą władców Szwecji. Miała olbrzymie znaczenie w krajach nordyckich, zarówno na stopie politycznej, jak i gospodarczej. To tutaj mieszkała legendarna dynastia Yngling. Gdy Szwecja stała się narodem chrześcijańskim, Gamla Uppsala została arcybiskupstwem.