Rosjanin, który odebrał dzieci muzułmanom, chce zamieszkać w Polsce. Szwecja interweniuje.

Od kilku dni polskie i szwedzkie media informują o sprawie Denisa Lisowa – Rosjanina, który chciał wywieźć swoje córki ze Szwecji i uzyskać status uchodźcy sąsiednim kraju.

Dzieci mężczyzny umieszczone zostały w rodzinie zastępczej pochodzenia libańskiego – a dokładniej wśród muzułmanów. To wyraźnie zaniepokoiło rosyjskiego ojca.

Lisow chciał przetransportować dzieci do Polski. Zatrzymany przez władze szwedzkie, trafił do aresztu w trybie in absentia. Pogwałcił bowiem lokalne prawo: chciał przewieźć osoby nieletnie do obcego kraju bez zgody oficjalnych władz.

- Reklama -

Ponieważ opiekę nad jego córkami sprawowali
muzułmanie, Lisow postanowił odebrać rodzinie zastępczej swoje biologiczne dzieci. Chciał uzyskać status azylanta na terenie Polski.

Sąd Rejonowy w Örebro uznał, że doszło do uprowadzenia nieletnich. W rezultacie Rosjanin trafił do aresztu in absentia, na czas nieokreślony. Lisow ma ponad czterdzieści lat i jest ojcem trzech dziewczynek. Ze swoją rodziną mieszkał między innymi w Szwecji.

Córki zostały mu odebrane, bo rzekomo nie mógł sobie z nimi poradzić (jednocześnie jego żona ciężko chorowała). Opieka społeczna umieściła dzieci w rodzinie zastępczej, ale wkrótce okazało się, że są to muzułmanie, a Rosjanki wychowywały się w wierze katolickiej.

Dzieci zostały umieszczone w libańskiej rodzinie, bo Lisow był bezrobotny. Jego małżonka przeszła zaś załamanie nerwowe i nie była w stanie ani zajmować się domem, ani tym bardziej odpowiadać za córki.

Alisa, Serafina i Sofia mają – kolejno – po 4, 6 i 12 lat. Dziewczynki trafiły do rodziny zastępczej i miały przebywać blisko 400 km od swojego domu rodzinnego. Nie chciały mieszkać z przybranymi rodzicami, wolały wrócić do ojca. Przyznano mu tylko sześć godzin tygodniowo na spotkania z własnymi dziećmi.

Mężczyzna postanowił działać. Zaplanował ucieczkę – najpierw do Polski, a później do Rosji.

Gdy był w Polsce, szwedzkie władze dowiedziały się o opuszczeniu kraju. Dzieci uznano za zaginione. Mężczyzna chciał, by jemu i córkom przyznano status uchodźców – zależało mu na azylu. Sąd w Warszawie miał ustalić, że złamane zostało prawo unijne: dziewczynki umieszczono bowiem w środowisku, którego nie znały – nie są bowiem związane z kulturą muzułmańską.Rodzina Lisow otrzymała pozwolenie na tymczasowy pobyt w Polsce.

“Dzieci są bardzo silnie związane z tatą. Rozmawiając ze mną, wskazały, że chcą być z tatą, kochają tatę i nie chcą się nim rozstawać”, wyznała sędzia Żaneta Seliga-Kaczmarek.

Lisow zapewnia, że znajdzie w Polsce stałe zatrudnienie i umieści córki w szkole/przedszkolu. Rzekomo miał już nawet otrzymać kilka ofert pracy, a najstarsza córka miała zostać przyjęta przez Szkołę Ambasady Rosyjskiej.

Decyzję o pozwoleniu na pobyt chwalili m.in. minister spraw zagranicznych Joachim Brudziński, a także Tatiana Moskaltsova – urzędniczka ds. wolności jednostki. Mówiono o “wzorcach rodzinnych” i “słusznej decyzji Polski”.

Szwedzkie Ministerstwo Spraw Zagranicznych będzie jednak ubiegało się, aby dzieci wróciły na teren kraju, z którego uciekły.

“Prowadzona jest otwarta sprawa dotycząca tych dzieci. Istnieje unijne rozporządzenie Bruksela II, istnieją też przepisy o dzieciach wymagających opieki społecznej, które nie mogą być wywożone do państw zagranicznych. Na razie nie możemy mówić o szczegółach tej sprawy”, powiedziała Julia Kviberg – rzeczniczka prasowa Ministerstwa.

Sytuację nagłośniono między innymi w “Nyheter Idag“. W Szwecji istnieje prawo, które pozwala na natychmiastowe umieszczenie dzieci (osób poniżej 19. roku życia) w rodzinie zastępczej lub domu opieki.

Tyczy się to tak zwanej “sytuacji nadzwyczajnej”, gdy środowisko domowe dziecka nie sprzyja jego prawidłowemu rozwojowi.

Udostępnij
Follow:
Twórca i redaktor Skandynawiainfo.pl, portalu, który od 2015 roku dostarcza polskim czytelnikom aktualne i możliwie bezstronne informacje o Szwecji oraz krajach nordyckich. Od lat przygląda się Skandynawii „od środka”, a nie z perspektywy folderów turystycznych – pisze prosto i konkretnie o tym, co się zmienia, dlaczego to ważne i jak może wpływać na codzienne życie, szczególnie Polaków mieszkających w regionie. Skupia się na tematach społecznych i praktycznych, dbając o rzetelność, kontekst i spokojny, rzeczowy ton.