Pojawiła się nowa nadzieja dla osób cierpiących na zaawansowaną chorobę Parkinsona. Po raz pierwszy naukowcom udało się z powodzeniem przeszczepić do mózgów pacjentów komórki nerwowe wyhodowane z komórek macierzystych. Kluczowym wnioskiem z tych pionierskich badań jest potwierdzenie bezpieczeństwa nowej metody.
„To ogromny sukces w tej dziedzinie” – komentuje prof. Malin Parmar z Uniwersytetu w Lund, światowej sławy ekspertka w tej dziedzinie.
Na czym polega nowa metoda? Komórki macierzyste na ratunek
W chorobie Parkinsona dochodzi do zaniku specyficznych komórek nerwowych w mózgu, odpowiedzialnych za produkcję dopaminy – neuroprzekaźnika kluczowego dla kontroli ruchu. Prowadzi to do charakterystycznych problemów z poruszaniem się.
Obecne leczenie farmakologiczne (często lekiem L-dopa) ma na celu uzupełnienie brakującej dopaminy, jednak z czasem jego skuteczność maleje, a skutki uboczne mogą się nasilać. Dlatego naukowcy od lat poszukują sposobu na zastąpienie utraconych komórek. Jedną z najbardziej obiecujących dróg jest wykorzystanie komórek macierzystych do wyhodowania nowych komórek produkujących dopaminę i przeszczepienie ich do mózgu pacjenta.
Kluczowy wniosek: Terapia jest BEZPIECZNA
Wyniki dwóch równoległych badań klinicznych – jednego w USA, drugiego w Japonii – opublikowane niedawno (prawdopodobnie w prestiżowym czasopiśmie Nature, jak sugeruje tekst), przyniosły przełom. Głównym celem tych wczesnych prób było sprawdzenie, czy procedura przeszczepu jest bezpieczna dla pacjentów.
- W badaniu amerykańskim 12 pacjentom przeszczepiono komórki pochodzące z embrionalnych komórek macierzystych.
- W badaniu japońskim u 7 pacjentów wykorzystano komórki wyhodowane z tzw. przeprogramowanych komórek macierzystych (komórek skóry pacjenta “cofniętych” do stanu komórki macierzystej).
Pacjentów obserwowano odpowiednio przez 18 i 24 miesiące. Najważniejszy wniosek: nie zaobserwowano żadnych poważnych skutków ubocznych związanych z przeszczepionymi komórkami.
„Są to badania, które pokazują, że komórki są bezpieczne (…). Ma to kluczowe znaczenie i pokazuje, że jesteśmy na dobrej drodze” – podkreśla prof. Malin Parmar.
Co więcej, choć nie było to głównym celem tych badań, naukowcy zaobserwowali również pewną poprawę zdolności ruchowych u pacjentów po przeszczepie.
Szwedzka badaczka komentuje: “Ogromny sukces”
Profesor Malin Parmar z Lund sama prowadzi podobne badania nad terapią komórkową dla choroby Parkinsona, a wyniki jej prac spodziewane są w ciągu najbliższego roku. Z entuzjazmem odnosi się do opublikowanych wyników.
“Efekt keczupu” w terapii komórkowej?
Zdaniem prof. Parmar, obecne sukcesy to efekt wieloletnich badań nad komórkami macierzystymi, nie tylko w kontekście choroby Parkinsona, ale także cukrzycy, epilepsji, chorób oczu czy nowotworów. „Badania trwają od wielu lat, a teraz, gdy pojawiają się wyniki, mamy do czynienia z czymś w rodzaju efektu keczupu. To bardzo ekscytujące” – mówi.
