Nauczycielka z Malmö zwolniona po nagraniach

Nauczycielka z Malmö filmowała uczniów bez zgody rodziców, czytała wersety Koranu i groziła. Gmina zwolniła ją w grudniu, a policja wszczęła postępowanie.

Foto. Pixabay

Nauczycielka z Malmö została zwolniona po ujawnieniu nagrań, na których grozi uczniom i mówi o wypędzaniu demonów oraz diabła. Jak opisał Sydsvenskan, chodzi o dzieci z niepełnosprawnością intelektualną, filmowane bez wiedzy rodziców. W grudniu nauczycielka straciła pracę, ale gmina nie zgłosiła sprawy na policję. Postępowanie zostało wszczęte dopiero po publikacjach medialnych. „Uważam, że popełniono błąd” – powiedziała radna ds. szkolnictwa Sara Wettergren.

Anonimowy sygnał i opis nagrań

Jak wynika z opisu sprawy, wszystko zaczęło się od anonimowego e-maila od „zaniepokojonego obywatela”. Wiadomość trafiła jesienią do dyrektora szkoły podstawowej Petera Lindberga w Malmö i dotyczyła poważnych zdarzeń w placówce. Nauczycielka, kobieta w wieku około 50 lat, miała nagrywać kilku uczniów bez zgody rodziców. W filmach grozi uczniowi i – jak wynika z relacji – próbuje wypędzić demony oraz diabła, posługując się wersetami z Koranu. Sprawę w tym tygodniu opisał Sydsvenskan.

- Reklama -

Dagens Nyheter podał, że w wewnętrznym dochodzeniu gminy odnotowano wypowiedzi nauczycielki po arabsku, które mają pojawiać się na nagraniach. Według tych zapisów mówi ona m.in., że chłopiec jest „opętany przez diabła”. W materiale ma też wyjaśniać, że czyta wersety Koranu, aby mu pomóc. W nagraniach opisuje również sytuacje, w których – jak twierdzi – uczniowie ją bili. W jednym z filmów ma paść groźba: jeśli dojdzie do tego ponownie, „rozbiję mu głowę”.

Wypowiedzi nauczycielki podczas rozmów w szkole

W październiku ubiegłego roku nauczycielka została wezwana na pierwszą rozmowę z dyrektorem szkoły. Początkowo twierdziła, że nie rozpoznaje niczego, co mogłoby świadczyć o nieprofesjonalnym zachowaniu. Później przyznała, że zwykle czyta Koran, aby uspokoić uczniów, i że czasami traci panowanie nad sobą. „Być może potrafię mówić brzydkie rzeczy, kiedy się złoścę, na przykład, że złamię mu rękę, ale nigdy bym tego nie zrobiła”. Dodała też, że osoba, której przesłała filmy, próbuje ją wrobić, choć jednocześnie miała okazać częściową skruchę.

W materiałach cytowanych w opisie sprawy pojawia się także fragment: „Dlaczego miałby mnie bić? To ja go biję i zobaczymy, co z tego będzie”. Nauczycielka ma też mówić, że uczeń się przestraszył i że to dobrze. Na czas wewnętrznego dochodzenia została zawieszona w obowiązkach służbowych. W kolejnej rozmowie z dyrektorem miała już twierdzić, że filmy zostały wygenerowane przez sztuczną inteligencję.

- Reklama -

Weryfikacja nagrań i decyzja o zwolnieniu

Pracodawca zlecił specjalistom IT gminy sprawdzenie filmów, które zostały uznane za autentyczne. „Moja ocena jest taka, że nie zostały one wygenerowane przez sztuczną inteligencję i że bardzo trudno byłoby sfałszować taki film. Wymagałoby to wysiłku na miarę hollywoodzkiego filmu” – stwierdził ekspert. Telefon komórkowy i komputer nauczycielki zostały również przekazane do firmy ochroniarskiej w Sztokholmie, która przeprowadziła badanie kryminalistyczne. Na początku grudnia nauczycielka została zwolniona z pracy z powodu naruszenia kilku przepisów i rozporządzeń.

Brak zgłoszenia do policji i spór polityczny w Malmö

Jak relacjonuje Sveriges Radio, mimo zwolnienia nauczycielki gmina nie zgłosiła sprawy na policję. Zgłoszenie zostało jednak złożone przez samą policję po tym, jak incydent opisały media. Wstępnie zarzuca się jej groźby oraz obraźliwe fotografowanie. W ciągu tygodnia sprawa wywołała debatę polityczną w Malmö. Przedstawiciele partii Moderaterna i Sverigedemokraterna skrytykowali zarówno zarząd, jak i kierownictwo administracji za brak zgłoszenia.

- Reklama -

Również radna ds. szkolnictwa Sara Wettergren powiedziała: „Moim zdaniem należało zgłosić sprawę na policję, uważam, że popełniono błąd. To powoduje, że musimy przeanalizować sposób postępowania w przypadku zgłoszeń na policję”. Zwróciła też uwagę na przepływ informacji w mieście. „Jesienią dowiedzieliśmy się, że toczy się sprawa po otrzymaniu informacji o nauczycielu, który zachowywał się niewłaściwie. Nie wiedziała nic więcej, dopóki nie przeczytała o tej sprawie w Sydsvenskan” – mówi. Dodała: „To bardzo niefortunne, że nie otrzymałam tej informacji wcześniej. Przekazałam tę krytykę również mojemu dyrektorowi administracyjnemu”.

Wettergren podkreśliła jednocześnie, że administracja podjęła działania wobec pracownicy. „Ważne jest, że podjęto właściwe działania i zwolniono tę osobę. Oczywiste jest, że należało zgłosić sprawę na policję” – powiedziała.

Udostępnij