Liczba imigrantów, mieszkających w Szwecji, powoli dobija do dwóch milionów. Liberalne nastawienie tego kraju do uchodźców i azylantów już wkrótce może się zmienić.

Według Statistics Sweden na początku 2019 roku społeczność imigrancka na terenie Szwecji stanowiła około 19,1 proc. całej populacji. To około 1 960 000 ludzi.

Pomiędzy rokiem 2000 a 2019 liczba imigrantów z tak zwanego pierwszego pokolenia wzrosła prawie dwukrotnie. Na początku wieku w Szwecji mieszkało bowiem 11,3 proc. uchodźców i azylantów (to, w przybliżeniu, jeden milion ludzi).

SVT podaje, że w samym tylko 2018 r. do Szwecji przybyło 80 tys. cudzoziemców.

Przez wiele lat napływali do Szwecji przede wszystkim Finowie – decydowała o tym imigracja zarobkowa. Obecnie rodowici mieszkańcy Finlandii przybywają na tereny swych zachodnich sąsiadów coraz rzadziej. Najwięcej sprowadziło się do Szwecji Syryjczyków (ok. 190 tys. osób) oraz Irakijczyków (145 tys.).

Chętnie emigrują do Szwecji także mieszkańcy Polski oraz Iranu.

Syryjczycy przodują w statystykach dotyczących imigrantów pierwszej generacji i możemy ich spotkać w niemal każdym regionie, niemal każdej gminie Szwecji. Brakuje ich tylko na północy kraju (tu osiedlają się Finowie) oraz w Värmland (zdominowanym przez Norwegów).

Spośród mieszkańców państw arabskich (Syrii, Afganistanu) najczęściej przybywają do Szwecji mężczyźni. Inaczej jest w przypadku Finlandii i Tajlandii – tu dominują imigrantki.

Największy odsetek imigrantów pierwszego pokolenia osiedlił się w Botkyrka, nieopodal Sztokholmu (42,1 procent). Drugie miejsce tej listy przypadło w udziale miejscowości Haparanda, w Szwecji wschodnio-północnej (41,6 proc.), trzecie – Södertälje (40,1 proc.).

Ostatnie z miast ironicznie określa się jako „Mesopotälje” (połączenie Mezopotamii i Södertälje). Żyją tu Asyryjczycy, Aramejczycy, Chaldejczycy i oczywiście rodowici mieszkańcy Syrii.

Bardzo niewielu imigrantów spotkamy w Piteå, Lekeberg czy Öckerö. Ich odsetek procentowy waha się tu na granicy 6,5-7%.

W społecznościach wielkomiejskich (Sztokholm, Malmö, Göteborg) mieszka od 21 do 25 proc. uchodźców.

Szwedzi wciąż uchodzą za liberałów i są otwarci na inne kultury. Media zaznaczają jednak, że partie antyimigranckie coraz głośniej wygłaszają swoje poglądy. Temat imigracji budzi większe, niż jeszcze parę lat temu, kontrowersje; niektórzy są zdania, że Szwecja przyjęła już zbyt wielu azylantów. SOM Institute informuje, że nawet 53 proc. Szwedów chce, by przyjmowano mniej cudzoziemców. Czy szwedzka gościnność ma swoje granice?