W centrum Helsinek narasta problem kradzieży sklepowych. Sklepy tracą dziesiątki tysięcy euro rocznie, a złodzieje coraz częściej działają w sposób zorganizowany. Najczęściej kradzione są alkohol, witaminy i produkty łatwe do dalszej odsprzedaży.
Kierownik sklepu: „Nigdy nie widziałem czegoś takiego”
Mikko Karmakka, kierownik lokalnego sklepu K-Market przy Iso Roobertinkatu w Helsinkach, mówi wprost:
„Prowadzę sklep od 20 lat i nigdy wcześniej nie spotkałem się z taką skalą kradzieży.”
Jak wyjaśnia, do sklepu wchodzą osoby, które uciekają z alkoholem, oszukują na wagach w dziale warzyw lub kradną suplementy diety. Część z nich kradnie regularnie – by zdobyć środki na narkotyki lub sprzedać towar dalej.
Wzrost kradzieży o 60% w ciągu roku
Według danych Izby Handlowej Regionu Helsińskiego, w pierwszych pięciu miesiącach 2025 roku odnotowano w Helsinkach ponad 7400 przypadków kradzieży sklepowych, w porównaniu do 4615 w tym samym okresie ubiegłego roku. To wzrost o ponad 60 procent.
Sytuacja może się jeszcze pogorszyć w okresie letnim, kiedy – jak co roku – liczba kradzieży zwykle rośnie.
Straty i zagrożenie dla pracowników
Choć może się wydawać, że kradzieże sklepowych są drobnymi wykroczeniami, koszty finansowe i społeczne są ogromne. Według Karmakki:
„W małym sklepie takim jak nasz chodzi o dziesiątki tysięcy euro rocznie.”
Ale nie chodzi tylko o pieniądze – pracownicy i klienci również czują się zagrożeni.
Reforma prawa – surowsze kary
W odpowiedzi na rosnący problem, w Finlandii zaostrzono przepisy. Teraz osoby, które dopuściły się sześciu lub więcej kradzieży sklepowych, mogą trafić do więzienia, a nie tylko otrzymać grzywnę.
Karmakka popiera te zmiany:
„To dobrze, że policja zaczęła reagować. Ale ważne, by prokuratura nie umarzała spraw, a grzywny były egzekwowane. To przestępstwo jak każde inne.”
