Ponad 35 ton truskawek zostało sprawdzonych przez szwedzkie władze. Wyniki kontroli są niepokojące: błędne etykiety, nieprawdziwe informacje o pochodzeniu, nielegalni pracownicy i niezarejestrowane firmy.
W ramach zakrojonej na szeroką skalę akcji kontrolnej kilka szwedzkich instytucji sprawdziło sprzedaż popularnych produktów spożywczych – przede wszystkim truskawek, które w sezonie letnim cieszą się ogromnym zainteresowaniem.
W akcję zaangażowane były:
- Szwedzka Agencja Żywności (Livsmedelsverket)
- Szwedzka Rada Rolnictwa (Jordbruksverket)
- Policja (Polismyndigheten)
- Urząd Skarbowy (Skatteverket)
- Urząd ds. Środowiska Pracy (Arbetsmiljöverket)
Sprawdzenie pochodzenia i oznaczeń
Kontrole objęły ponad 150 hurtowni i straganów targowych. Skupiono się przede wszystkim na pochodzeniu, oznakowaniu i rejestracji działalności.
– Dla wielu konsumentów pochodzenie truskawek ma ogromne znaczenie – mówi Kristina Mattsson z Jordbruksverket. – Klienci muszą mieć pewność, że to, co kupują jako szwedzkie, rzeczywiście pochodzi ze Szwecji.
W tym celu pobrano próbki do badań laboratoryjnych, które mają potwierdzić lub obalić deklaracje sprzedawców.
Nieprawidłowości na wielu poziomach
Kontrole wykazały liczne błędy w etykietowaniu, brak identyfikowalności produktów oraz wprowadzające w błąd informacje o pochodzeniu. W wielu przypadkach produkty importowane były sprzedawane jako lokalne.
Co więcej, około 20 firm nie było nawet zarejestrowanych w urzędach.
Nielegalni pracownicy i zagrożenia w miejscu pracy
Policja podczas kontroli skontrolowała 200 osób, z czego 25 nie posiadało prawa do pracy na terenie Szwecji.
Urząd ds. Środowiska Pracy oraz Skatteverket zgłosiły długą listę naruszeń przepisów bezpieczeństwa, zatrudnienia i opodatkowania.
– Nawet w pozornie małych, sezonowych branżach dochodzi do poważnych naruszeń – podkreśla Lina Andersson ze Szwedzkiego Urzędu ds. Środowiska Pracy. – Dzięki skoordynowanym działaniom możemy chronić zarówno uczciwych przedsiębiorców, jak i pracowników.
