Zbliża się weekend majowy, a szwedzki urząd ds. transportu Trafikverket ostrzega przed nielegalnym przechodzeniem przez tory kolejowe. Wspólnie z policją prowadzi akcję mającą na celu powstrzymanie niebezpiecznych zachowań, które mogą zakończyć się nie tylko wysokimi grzywnami, ale także tragedią.
Grzywna i ogromne ryzyko
Każdy, kto zostanie złapany na przechodzeniu przez tory w niedozwolonym miejscu, naraża się na grzywnę w wysokości 3000 koron.
Jednak – jak podkreślają urzędnicy – to nie tylko ryzyko mandatu, ale przede wszystkim zagrożenie życia oraz ogromne opóźnienia dla tysięcy pasażerów.
W 2023 roku osoby nieuprawnione na torach spowodowały aż 4500 godzin opóźnień pociągów – o 1500 godzin więcej niż rok wcześniej.
Dlaczego problem narasta właśnie teraz?
Akcja Trafikverket nieprzypadkowo koncentruje się w miastach studenckich, takich jak Lund i Uppsala – miejscach tradycyjnych obchodów nocy Walpurgii.
Göran Holmberg, koordynator operacyjny w Trafikverket, tłumaczy:
– Podczas spontanicznych imprez studenci często spieszą się, aby dotrzeć na miejsce, i pokusa przejścia na skróty przez tory jest duża.
Kto najczęściej łamie przepisy?
To nie tylko młodzież:
- Grzybiarze i zbieracze puszek,
- Osoby w kryzysie psychicznym,
- Pasażerowie szukający skrótu.
Wielu przechodzi nawet pod zamkniętymi szlabanami, wierząc, że maszynista ich zauważy i zatrzyma pociąg.
Holmberg ostrzega:
– Maszynista, który widzi kogoś na torach, ma serce w gardle. Może to spowodować szok i wykluczenie go z pracy na wiele godzin, a cały ruch kolejowy zostaje wtedy sparaliżowany.
Co robi Trafikverket, aby zatrzymać problem?
- Budowa dwumetrowych ogrodzeń w miejscach szczególnie narażonych na nielegalne przejścia.
- Kampanie informacyjne skierowane do studentów i mieszkańców.
- Akcje prewencyjne w koordynacji z policją.
Każdy, kto zauważy osobę przechodzącą przez tory, powinien natychmiast zgłosić to do Trafikverket.
– Choć często wszystko kończy się dobrze, czasem sytuacja wymyka się spod kontroli i dochodzi do tragicznych wypadków – przypomina Rami Yones, dyrektor regionalny Trafikverket.
