Od wybuchu wojny w Strefie Gazy jedynie 227 rannych dzieci i cywilów zostało przetransportowanych do Europy w celu uzyskania specjalistycznej pomocy medycznej. Choć Unia Europejska apeluje do państw członkowskich o przyjęcie kolejnych pacjentów, Szwecja – mimo gotowości służby zdrowia – odmówiła podjęcia działań. Decyzja ta budzi coraz większe kontrowersje, zarówno w środowiskach medycznych, jak i w opinii publicznej.
Tragiczne historie, ograniczona pomoc
Jak opisuję sprawę Dagens Nyheter, jednym z ewakuowanych jest 11-letni Adam al-Najjar, który w wyniku izraelskiego nalotu stracił dziewięcioro rodzeństwa. Sam przeżył, ale odniósł poważny uraz nerwu ramiennego. W czerwcu wraz z matką dotarł na wojskowe lotnisko we Włoszech, gdzie otrzymał potrzebną opiekę. Jego historia to jedna z niewielu, które zakończyły się nadzieją.
Dotąd dzieci takie jak Adam znalazły schronienie m.in. we Włoszech, Hiszpanii, Belgii, Francji czy Norwegii. Ta ostatnia przyjęła już 20 pacjentów, zapowiadając kolejną turę ewakuacyjną. Norwegowie wskazują jednak, że proces ten jest trudny – głównie ze względu na zamknięte granice i ograniczone zgody władz izraelskich na wyjazd rannych z Gazy.
Szwecja mówi „nie”, choć system jest gotowy
Komisja Europejska zwróciła się do Szwecji z prośbą o przyjęcie pacjentów. Choć wielu specjalistów i instytucji medycznych zadeklarowało gotowość, rząd nie zdecydował się na działanie. Minister zdrowia Acko Ankarberg Johansson (KD) potwierdziła w piśmie do Brukseli, że ewakuacja dzieci poza Strefę Gazy jest w wielu przypadkach konieczna, jednak – jak dodała – przyjęcie takich pacjentów wymaga „dokładniejszej analizy”. Do dziś analiza taka nie została przeprowadzona.
Tymczasem Socialstyrelsen – Szwedzka Agencja ds. Zdrowia Publicznego – poinformowała, że nie otrzymała oficjalnego zlecenia w tej sprawie, ale jest gotowa przeprowadzić odpowiedni przegląd.
Opór wobec polityki rządu
Decyzja rządu spotkała się z ostrą krytyką ze strony środowisk medycznych. Przewodnicząca Związku Pielęgniarek i Położnych Sineva Ribeiro ostrzega, że Szwecja zapisze się na kartach historii jako kraj, który nie pomógł rannym dzieciom z Gazy.
– Chodzi o ratowanie życia i nie ma znaczenia, skąd pochodzą ludzie – mówi Ribeiro. Jej organizacja od miesięcy apeluje do parlamentarzystów, jednak bez skutku.
Swój apel do rządu podpisało także niemal 500 pediatrów. Wśród nich znalazł się Svante Norgren, dyrektor szpitala dziecięcego Astrid Lindgren w Sztokholmie. Podkreśla on, że placówki takie jak Karolinska, a także prywatna sieć medyczna Aleris, są gotowe przyjąć rannych.
– Możemy zająć się 12 dziećmi od razu – informuje Jakob Johansson, główny lekarz Aleris.
Polityczne napięcia i reakcje społeczne
Opozycyjna Partia Lewicy ostro krytykuje bierność rządu. – Szwecja zawsze brała odpowiedzialność w sytuacjach humanitarnych. Teraz tego zabrakło – mówi Karin Rågsjö (V), dodając, że kraj nie wyciąga ręki nawet do jednego dziecka.
Tymczasem rząd koncentruje się na wsparciu Egiptu i szpitali w samej Gazie. Minister pomocy humanitarnej Benjamin Dousa (M) zaznacza, że Szwecja nie wyklucza przyjęcia pacjentów w przyszłości, jednak priorytetem ma być wspieranie opieki na miejscu.
Według Dousy problemem nie są środki finansowe, ale brak zgody na ewakuację i niedobory sprzętu medycznego w regionie.
– Egipt nie jest w stanie zadbać nawet o własną ludność, jak ma pomóc ciężko rannym z Gazy? – pyta retorycznie Sineva Ribeiro, wskazując również na brak leków, środków sanitarnych i preparatów mlekozastępczych.
Dramatyczna sytuacja medyczna w Gazie
Według danych WHO, co najmniej 10 000 pacjentów w Strefie Gazy pilnie potrzebuje leczenia poza obszarem działań wojennych. UE od lipca 2024 r. przeprowadziła 21 ewakuacji medycznych, obejmujących 227 rannych oraz 503 członków ich rodzin. Skala potrzeb jest jednak znacznie większa.
UNICEF alarmuje, że dzieciom amputuje się kończyny bez znieczulenia, a długotrwałe niedożywienie może prowadzić do trwałych uszkodzeń neurologicznych.
Pediatra Sara Fletcher Sanders apeluje o natychmiastowe działanie. – To nie jest tylko kwestia urazów fizycznych. Te dzieci przeżywają ogromne cierpienie psychiczne – mówi.
