Ambasada USA w Kopenhadze usunęła 44 duńskie flagi, które duńscy weterani umieścili chwilę wcześniej w donicach przed budynkiem. Flagi miały upamiętniać 44 duńskich żołnierzy poległych w Afganistanie podczas trwającej prawie 20 lat operacji wojskowej. Jak donosi The Copenhagen Post, działanie ambasady wywołało szybkie reakcje w Danii.
44 flagi i tło sporu
Flagi pojawiły się po wypowiedzi prezydenta USA Donalda Trumpa, który w wywiadzie stwierdził, że żołnierze NATO w Afganistanie „trzymali się nieco z tyłu, nieco z dala od linii frontu”. Weterani odebrali to jako umniejszanie ich roli i ofiar. Jak donosi The Washington Post, ambasada tłumaczyła później, że nie było „złych intencji”, a personel ochrony zwykle usuwa pozostawiane pod budynkiem flagi, banery i znaki.
W środę duńska stacja TV 2 opublikowała nagranie, na którym widać ochroniarza usuwającego flagi ze skrzynek stojących wzdłuż chodnika. Po tej publikacji krytyka przeniosła się także do duńskiej debaty politycznej. Jak donosi The Copenhagen Post, rzecznik polityczny Enhedslisten Pelle Dragsted nazwał to „strasznym brakiem szacunku”.
This is a disgrace. 🇩🇰🇺🇸 The US Embassy in Copenhagen has removed 44 memorial flags honoring Danish soldiers who died in Afghanistan.
— benny 🇩🇰 🇫🇴 🇬🇱 🇪🇺 🇺🇦 (@benny0692698414) January 28, 2026
These men fought and died alongside US troops. Removing their tribute is a slap in the face to their families and all veterans. Respect our… pic.twitter.com/zzSAnzFcLn
Czy ambasada miała prawo usunąć flagi
Sprawa dotyczyła też tego, gdzie kończy się przestrzeń publiczna, a zaczyna infrastruktura ambasady. Jak donosi burmistrz ds. zatrudnienia i integracji w Kopenhadze Jens-Kristian Lütken oczekiwał, że gmina sprawdzi, czy ambasada miała prawo usuwać flagi z miejsca publicznego. Z kolei Jakob Næsager powiedział, że uważa działanie ambasady za niezgodne z prawem i zapowiadał zwrócenie się do ministra spraw zagranicznych Larsa Løkke Rasmussena o reakcję.
Odpowiedź magistratu była jednak jednoznaczna. Jak donoszą duńskie media, wydział klimatu, środowiska i technologii Urzędu Miasta Kopenhagi wskazał, że donice należą do ambasady i zostały ustawione jako element zabezpieczenia budynku przed atakami terrorystycznymi. Z tego powodu to ambasada odpowiada za ich eksploatację i konserwację, a więc mogła też usunąć umieszczone w nich flagi.
Krytycznie wypowiadała się też Line Barfod, burmistrzyni dzielnicy. Według relacji cytowanych przez duńskie media uznała ona, że usunięcie flag było „całkowitym brakiem szacunku”, bo w „subtelny i stonowany” sposób przypominały o wysiłku duńskich żołnierzy. W komentarzu apelowała o ponowne umieszczenie flag.
Ambasada zmienia ton, flagi zostają
W kolejnych komunikatach ambasada podkreślała, że intencją nie było okazywanie braku szacunku. Ambasada przekazała w poście w mediach społecznościowych, że darzy głębokim szacunkiem duńskich weteranów i ofiary poniesione przez duńskich żołnierzy dla wspólnego bezpieczeństwa. Jednocześnie zapewniła, że duńskie flagi mogą pozostać przed budynkiem.
Podobne stanowisko pojawiało się też w relacjach międzynarodowych. Jak donosi Military Times, duńskie media informowały, że flagi usunięto „w ramach środków bezpieczeństwa budynku”, ale po oburzeniu zostały ponownie zawieszone i dopuszczono ich pozostawienie na miejscu.
Manifestacja w Kopenhadze i szersze tło napięć
Duńskie stowarzyszenia weteranów zapowiedziały demonstrację w Kopenhadze. W planie jest marsz z Kastellet do ambasady amerykańskiej oraz pięciominutowa cisza po dotarciu na miejsce. Każda z pięciu minut ma być poświęcona innym rodzajom sił zbrojnych oraz cywilnym wysłanym na misję. Jak donosi Military Times, marsz ma się odbyć 31 stycznia i ma mieć spokojny charakter.
🇩🇰 Przed ambasadą USA w Kopenhadze ustawiono 44 duńskie flagi symbolizujące żołnierzy tego kraju poległych na misji w Afganistanie.
— Piotr Piotrowicz (@Piotrowicz17) January 29, 2026
Amerykańska ambasada usunęła flagi, więc mieszkańcy Kopenhagi w odpowiedzi ustawili SETKI nowych. pic.twitter.com/YYQjRMYrs2
W duńskich komentarzach pojawiało się również szersze tło dyplomatyczne. Jak donosi The Washington Post, relacje Kopenhagi i Waszyngtonu pogorszyły się w ostatnich tygodniach m.in. w związku z deklaracjami Trumpa dotyczącymi Grenlandii i ostrymi sformułowaniami o wkładzie sojuszników w Afganistanie.
Ta sytuacja pokazuje, jak szybko gesty o znaczeniu symbolicznym mogą stać się elementem napięć politycznych. W praktyce chodziło o 44 konkretne nazwiska i pamięć o poległych, ale spór przerodził się w debatę o szacunku, procedurach i zaufaniu między sojusznikami.
