Minister spraw zagranicznych Grenlandii Vivian Motzfeldt przebywała w Waszyngtonie, gdzie spotkała się z senatorami i członkami Kongresu wspólnie z duńskim ministrem spraw zagranicznych Larsem Løkke Rasmussenem.
Jak relacjonuje Motzfeldt w rozmowie z Sermitsiaq, spotkanie określiła jako owocne. – „Spotkaliśmy się z wieloma senatorami i członkami Kongresu, aby wzmocnić naszą pozycję i wyrazić – zwłaszcza z mojej strony – opinię mieszkańców naszego kraju”.
W dalszej części wypowiedzi Motzfeldt podkreśliła, że zależało jej na przekazaniu amerykańskim politykom emocji i napięcia, jakie – jak mówi – odczuwają mieszkańcy Grenlandii. – „Emocje, które przeżywamy, presja, jaką odczuwamy, i przerażająca sytuacja, w której żyjemy na co dzień. I nasze pragnienie normalizacji naszego codziennego życia i powrotu do bezpiecznych ram, które znamy w prawie międzynarodowym”.
Motzfeldt zaznaczyła też, że podczas rozmów ważne było dla niej podkreślenie, iż w Grenlandii mieszka ludność – ludzie związani z tym miejscem od tysięcy lat – którzy w obecnej sytuacji mogą mieć trudność z wyobrażeniem sobie przyszłości swojego kraju, podaje Sermitsiaq.
- „Myślę, że jest bardzo jasne, przynajmniej w przypadku osób, które spotkaliśmy dzisiaj i wczoraj podczas kolacji, że okazano nam ogromną miłość, zrozumienie i chęć wsparcia” – powiedziała Motzfeldt.
Grupa robocza i spór o jej cel
Sermitsiaq opisuje, że po intensywnych dniach spotkań w USA dziennikarze zapytali Motzfeldt również o samopoczucie i dalsze kroki. Minister odpowiedziała: – „Czuję się lepiej niż dwa dni temu. Nie oznacza to, że znaleźliśmy rozwiązanie, ale uzgodniliśmy, że uruchomimy grupę roboczą z poszanowaniem wszystkich naszych czerwonych linii oraz naszego prawa do samostanowienia i integralności terytorialnej, i znajdziemy rozwiązanie, które będzie satysfakcjonujące dla wszystkich”.
Jednocześnie rzeczniczka prasowa Białego Domu Karoline Leavitt miała powiedzieć, że ta sama grupa robocza ma omawiać „przejęcie Grenlandii”.
Lars Løkke Rasmussen zaprzeczył jednak tym doniesieniom w wypowiedzi dla TV2 – wynika z relacji mediów cytujących ten wywiad.
Motzfeldt, cytowana przez Sermitsiaq, odniosła się do słów Leavitt, mówiąc: – „Nie jest to osoba, która uczestniczyła w samym spotkaniu”.
- „Przed nami dużo pracy, sytuacja jest nadal bardzo niepewna, ale zyskaliśmy nowy kanał komunikacji, miejsce, gdzie możemy rozmawiać bezpośrednio ze sobą” – dodała Motzfeldt w rozmowie z Sermitsiaq.
