Na sztokholmskiej wyspie Djurgården zapanowało napięcie wśród mieszkańców po tym, jak Kungliga Djurgårdens Förvaltning (KDF) – instytucja zarządzająca nieruchomościami należącymi do króla Szwecji – zdecydowała się podnieść opłaty dzierżawne o setki procent. W niektórych przypadkach wzrost sięga aż 350 procent, co wywołało ostre reakcje wśród około 45 gospodarstw domowych, które zostały nim objęte.
Komisja odrzuca odwołania mieszkańców
Decyzja o podwyżkach została zakwestionowana przez wielu lokatorów, którzy wnieśli odwołania do odpowiednich instytucji. Sprawą zajęła się Komisja ds. czynszów i dzierżawy, jednak wszystkie zgłoszenia zostały odrzucone. Tym samym, podwyżki czynszów zostały oficjalnie zatwierdzone i wejdą w życie bez zmian.
Wśród krytyków decyzji znajduje się Patrik Engellau, były przewodniczący Kungliga Djurgårdens bostadsarrendatorers förening – stowarzyszenia reprezentującego mieszkańców. W rozmowie z Expressen wyraził głębokie niezadowolenie z faktu, że królewska administracja odmówiła jakichkolwiek negocjacji z dzierżawcami.
– To szokująca podwyżka. Nie otrzymaliśmy żadnej propozycji dialogu. Odmówiono nam nawet rozmowy – mówi Engellau.
KDF: zmiany są uzasadnione przez rynek
Królewska administracja tłumaczy swoją decyzję realiami rynkowymi. W oświadczeniu przesłanym redakcji Expressen, dyrektor KDF i zarządca zamku Magnus Andersson przyznaje, że podwyżki mogą być „bardzo odczuwalne”, ale jego zdaniem nie są nieuzasadnione.
– Ponieważ renegocjacje warunków dzierżawy odbywają się co dziesięć lat, część podwyżek może wydawać się drastyczna. Należy jednak pamiętać, że rynek nieruchomości w Sztokholmie zmienia się bardzo dynamicznie – wskazuje Andersson.
Podkreśla też, że czynsze są ustalane w oparciu o aktualne wartości rynkowe, co – jego zdaniem – uzasadnia ich znaczne zwiększenie po długim okresie bez zmian.
Konflikt o prestiżowe grunty
Djurgården, będące jedną z najbardziej prestiżowych i zielonych części stolicy, znajduje się w zarządzie królewskim od XIX wieku. Nieruchomości na wyspie wynajmowane są na zasadach dzierżawy gruntowej (tzw. arrende), co oznacza, że mieszkańcy nie są właścicielami gruntów, a jedynie dzierżawcami.
W praktyce oznacza to, że nie mają pełnej kontroli nad wysokością czynszu, który może zostać jednostronnie podniesiony po zakończeniu danego okresu umowy. Konflikt na Djurgården unaocznia napięcie pomiędzy instytucjami królewskimi a prywatnymi mieszkańcami zamieszkującymi historyczne i prestiżowe lokalizacje.
