Choć większość Szwedów dopiero oswaja się z jesiennymi zmianami temperatury, niektórzy myślą już o śniegu. I nie ma się czemu dziwić: zima oficjalnie zawitała w pierwszym szwedzkim mieście.

Jak donoszą media, zima rozpoczęła się 27 września o godz. 20:00 w Stekenjokk, przy granicy z Norwegią. Leżąca na terenie Västerbotten miejscowość już od dłuższego czasu zmagała się z zimnem.

Przez pięć ostatnich dni chłód był wręcz przeszywający i utrzymywał się poniżej 0 stopni Celsjusza.

Gdy przez tak długi czas utrzymuje się w Szwecji minusowa temperatura, można mówić o rozpoczęciu zimy – tak przynajmniej podpowiada definicja oficjalnie przyjęta przez meteorologów.

Podobnie jest z jesienią: zaczyna się ona wówczas, gdy średnia temperatura dzienna jest mniejsza niż 10 °C przez pięć pełnych dni. Wiosnę inauguruje zaś siedmiodniowy okres temperatur plusowych.



Stekenjokk stał się pierwszym terenem dotkniętym przez meteorologiczną zimę przynajmniej jako zaludniona miejscowość. Nieoficjalnie mówi się też o pasmach górskich na północnym zachodzie, gdzie słupki rtęci również pokazywały mniej niż 0 °C.

Na poniższej mapie zaznaczone są trzy regiony. Największy, zakolorowany na zielono, pokazuje te miejsca, gdzie jesień zawitała ponad pięć dni temu. Na terenach żółtych jesień dopiero co nadeszła, a na terenach czerwonych wciąż utrzymują się letnie temperatury.



„Jest tu na tyle zimno, że pozwolę sobie nazwać tę temperaturę zimową”, powiedział synoptyk Per Stenborg, odwołując się do sytuacji w Stekenjokk.

Ponieważ minusowe temperatury panują w Stekenjokk od ponad pięciu dni, niektórzy specjaliści za pierwszy dzień zimy uznali 23 września, gdy rozpoczęły się drastyczne zmiany atmosferyczne.

Szwedzkie prawa meteorologiczne oznaczają, że jednego dnia różne regiony kraju mogą znajdować się w różnych strefach atmosferycznych, a nawet różnych sezonach. Zdarzają się przypadki miast i wsi, do których dana pora roku w ogóle nie dociera.