Szwedzka Agencja ds. Migracji wycofała się z nakazu deportacji sześcioletniego chłopca na Ukrainę. Jak uznano, decyzja podjęta została „zbyt szybko”.

Chłopiec i jego matka zjawili się na terenie Szwecji w kwietniu 2015 roku. Dziecko miało wówczas dwa lata. Złożony został wniosek o stały pobyt w kraju, ale Agencja ds. Migracji (Migrationsverket) go odrzuciła. Wniosek ten został później podtrzymany przez Sąd Migracyjny.

W tym roku doszło do tragedii: matka chłopca zmarła, a sąd wydał polecenie deportacji jej syna na Ukrainę. Fakt, że kilkulatek mieszka dziadkami (od strony matki) i uczęszcza do przedszkola w Uppsali został zignorowany.

„Aftonbladet” informuje, że dziadkowie podjęli czynności prawne, dążące do adopcji wnuka. Chłopiec objęty jest kuratelą: poza dziadkami, zajmuje się nim specjalny, ustanowiony przez sąd opiekun.

Kurator wyznał mediom, że z punktu widzenia prawa sześciolatek jest sierotą: opieki nad synem odmówił bowiem jego ojciec.

Sprawa ukraińskiego chłopca została nagłośniona i wywołała spore kontrowersje. Dziesiątki tysięcy osób protestowały przeciw deportacji, utworzono też petycję, którą podpisało wielu mieszkańców Szwecji. Za dzieckiem wstawili się politycy i osoby medialne.



W kierunku Agencji ds. Migracji wystosowano szereg pytań. Agencja prasowa TT News chciała dowiedzieć się, czy decyzja o deportacji była błędem. W oficjalnym komunikacie stwierdzono: „Tak, podjęliśmy tę decyzję zbyt szybko”.

Według Migrationsverke, sprawa wymaga „dokładniejszego zbadania”. Aby osoba niepełnoletnia mogła zostać deportowana zagranicę, w danym kraju musi mieszkać prawny opiekun – ktoś, kto zajmie się dzieckiem, w zastępstwie za rodziców. Mogą to być krewni lub inne osoby, które są zdolne do adopcji.

„Właśnie te aspekty musimy poddać precyzyjnemu badaniu. Opcją alternatywną jest opieka na terenie Szwecji. W danym przypadku pospieszna decyzja o deportacji została zatwierdzona jeszcze zanim okazało się, że w Uppsali mieszkają dziadkowie, którzy chcą ubiegać się o tytuł prawnych opiekunów”, tłumaczy Per Ek z ramienia Agencji.



Wcześniejsza decyzja nie została póki co uchylona, ale nakaz deportacji jest wstrzymany na czas „badań”. Dziadkowie sześciolatka są bardzo zadowoleni z takiego obrotu spraw.

„Usłyszał, że zostanie w Szwecji i bardzo go to ucieszyło. Częściej się śmieje i tańczy w swoim pokoju, można powiedzieć, że odżył”, opowiada babcia o samopoczuciu swojego wnuka.