Coraz więcej uczniów z całego świata włącza się w aktywizm społeczny. Na szeroką skalę organizowane są wśród nastolatków strajki, mające skierować oczy mediów na zmiany klimatu: szacuje się, że w ubiegłym tygodniu w podobnych demonstracjach wzięło udział blisko 60 tys. przedstawicieli młodzieży szkolnej.

Inicjatorką tego ruchu jest 16-letnia Szwedka Greta Thunberg, która już parę miesięcy temu usiłowała zwrócić uwagę na problematykę globalnego ocieplenia. W sierpniu zaczęła samodzielny strajk. Teraz dołącza do niej cała armia uczniów.

W ubiegłym tygodniu solidarność z Thunberg wykazali nastolatkowie z Niemiec, Belgii i Szwajcarii (tylko w tych trzech krajach strajkowało ok. 20 tys. osób). W listopadzie w pokrewną akcję zaangażowali się australijscy licealiści.

Thunberg – aktywistka klimatyczna – kierowała postulaty do dużych koncernów, zarzucając im, że bardziej dbają o „własną kieszeń” niż o atmosferę i przyrodę.

„Niektóre przedsiębiorstwa ryzykują bardzo wiele, aby tylko dalej się wzbogacać. Cierpią na tym skarby naszego świata”, powiedziała.

„Stańcie po właściwej stronie historii. Według raportu IPCC progiem bezpieczeństwa klimatycznego jest 1,5˚C. Proszę, dostosujcie się do tych standardów, ustalcie odpowiednie cele ekonomiczne, dbajcie o naszą planetę.”

W październiku klimatolodzy ostrzegali, że „jeśli nie dojdzie do poprawy”, średnia temperatura globalna przekroczy 1,5˚C – byłby to dramatyczny wzrost.

Na grudniowym szczycie klimatycznym ONZ Thunberg spotkała się z sekretarzem generalnym organizacji. To wtedy oficjalnie rozpoczęły się jej demonstracje. „Przywódcy państw zachowują się jak dzieci. Przejmiemy więc odpowiedzialność za nich”, zapowiadała 16-latka przed kamerami.

Strajki, które odbyły się w ubiegły piątek, osiągnęły potężną skalę. W Niemczech uczniowie opuszczali szkoły w aż 50 miastach. Mieli ze sobą banery z napisami: „Dziadku, czym jest śnieg?” oraz „Nie musimy się uczyć – przyszłości nie ma”.

Belgijscy uczniowie mają dalej idące plany: chcą strajkować aż do czasu europejskich wyborów parlamentarnych (szacowanych na maj). „Edukacja sprawia, że nasze dzieci szybciej stają się dorosłe. Ich czyny są tego doskonałym dowodem”, powiedział nauczyciel z Brukseli, Patrick Lancksweerdt.

W Szwajcarii uczniowskie demonstracje objęły 15 miast. Dwunastoletnia Selma Joly uważa, że strajk jest lepszą alternatywą niż lekcje w szkole: „Jeśli nie będziemy protestować, za kilka, kilkanaście lat może nas tu nie być.”

Brytyjscy uczniowie też pójdą w ślady Thunberg. Swoją demonstrację planują na 15 lutego.